Apple pada ofiarą dawnych decyzji Steve'a Jobsa. Firmie będzie trudno zawrócić kijem Wisłę
Dzisiejszy poranek z prasą to krzykliwe nagłówki na temat Apple’a. Dziennikarze i blogerzy po raz kolejny spekulują, czy to nie koniec uzależnionej od jednego produktu firmy. Przecież nic nie trwa wiecznie, nawet Apple. Ale czy to po prostu nie jest efekt tego, że firma ta osiągnęła to, do czego od zawsze dążyła?
Wartość akcji Apple’a nie daje powodu do zadowolenia inwestorom. Po istotnych spadkach w grudniu niewiele się poprawiło, jeżeli cokolwiek. Ich aktualna wartość to sto dolarów, o 32 dolary mniej niż pół roku temu. Do ostatniej chwili wiele też wskazywało na to, że po raz pierwszy iPhone odnotuje spadki w sprzedaży. To nadal najlepiej sprzedający się telefon na świecie, ale spadki sprzedaży są zawsze groźne dla gigantycznej firmy, która generuje 63 proc. swoich przychodów z jednego produktu. A warto pamiętać, że mniej iPhone’ów to też prawdopodobnie mniej użytkowników iTunes, a więc spadki tych przychodów faktycznie byłyby większe.




















