Sprzęt  / Felieton

Apple pada ofiarą dawnych decyzji Steve'a Jobsa. Firmie będzie trudno zawrócić kijem Wisłę

181 interakcji
dołącz do dyskusji

Dzisiejszy poranek z prasą to krzykliwe nagłówki na temat Apple’a. Dziennikarze i blogerzy po raz kolejny spekulują, czy to nie koniec uzależnionej od jednego produktu firmy. Przecież nic nie trwa wiecznie, nawet Apple. Ale czy to po prostu nie jest efekt tego, że firma ta osiągnęła to, do czego od zawsze dążyła?

Wartość akcji Apple’a nie daje powodu do zadowolenia inwestorom. Po istotnych spadkach w grudniu niewiele się poprawiło, jeżeli cokolwiek. Ich aktualna wartość to sto dolarów, o 32 dolary mniej niż pół roku temu. Do ostatniej chwili wiele też wskazywało na to, że po raz pierwszy iPhone odnotuje spadki w sprzedaży. To nadal najlepiej sprzedający się telefon na świecie, ale spadki sprzedaży są zawsze groźne dla gigantycznej firmy, która generuje 63 proc. swoich przychodów z jednego produktu. A warto pamiętać, że mniej iPhone’ów to też prawdopodobnie mniej użytkowników iTunes, a więc spadki tych przychodów faktycznie byłyby większe.

Inne produkty Apple’a? Mac to tylko 13 proc. przychodów Apple’a i ma takie same problemy, jak cały rynek komputerów osobistych. Apple Watch i iPod są właściwie dla firmy nieistotne. Warto też pamiętać, że spadki Apple’a na dobrą sprawę trwają już od dłuższego czasu. W 2015 roku Apple wkroczył na rynek chiński, zapewniając sobie nową bazę klientów, która do tej pory była od firmy sztucznie izolowana. I tylko dlatego utrzymał swoje wzrosty.

Apple pada ofiarą swojej specjalizacji

Steve Jobs zdecydował, że firma Apple nie będzie się rozmieniała na drobne i nie będzie oferowała dziesiątków przeróżnych produktów i usług. Zamiast tego, ma się skupić na kilku, skupić na nich całą swoją uwagę. Po to, by dążyć do perfekcji. I faktycznie, to podejście się sprawdziło. Każdy jeden nowy produkt Apple’a przełamywał pewne bariery i był inspiracją dla konkurencji. Apple pokazywał innym, jak to się robi, a następnie swoje pomysły szlifował, z generacji na generację.

I właśnie dlatego iPhone stał się telefonem idealnym, iPad tabletem idealnym a MacBook idealnym komputerem. Przynajmniej według pojmowania Apple’a i tych, które je podzielają. Problem w tym, że tak na dobrą sprawę trudno już w tych produktach cokolwiek zmienić. Inżynieryjny geniusz Apple’a przestaje trafiać na podatny grunt.

Bo co właściwie musiałby mieć nowy iPad, żebyśmy serio chcieli go kupić? Ma być jeszcze wydajniejszy i jeszcze cieńszy? Jasne, byłoby miło, ale i tak już ów tablet jest niesamowicie poręczny. Co musiałby mieć nowy iPhone? Jeszcze wyższą rozdzielczość wyświetlacza? No fajnie, ale właściwie, to po co? Ostatnie usprawnienia, takie jak digitizer „3D Touch”, rozwiązujący problem ograniczenia telefonu do pojedynczego przycisku sprzętowego jest może zręcznym, intrygującym technicznie rozwiązaniem, ale czy to jest powód, by rzucić się po ten telefon do sklepu?

Pytam poważnie, spróbujcie wyjść ze skóry entuzjastów elektronicznych gadżetów i spojrzeć na to z dystansu.

iPhone i towarzyszące mu iPady, iPody i Maki osiągnęły wymarzoną przez Jobsa perfekcję, a przynajmniej to, co za nią uznaje sposób myślenia Apple’a. I tak jak następcy tych sprzętów będą jeszcze lepsi, jeszcze wydajniejsi, naszpikowani jeszcze lepszymi podzespołami, tak na dobrą sprawę nie ma to już większego znaczenia. Świat idzie do przodu. I szuka nowych usprawnień.

A tu Apple’owi zaczyna brakować wizji

Nowe kategorie produktowe w portfolio Apple’a, takie jak Apple Watch, nowe Apple TV czy iPad Pro, sprzedały się… dobrze. W znacznej mierze dzięki zaufaniu, jakie Apple przez lata wyrobił sobie u konsumentów. iPad Pro jest hybrydą, której bliżej do tabletu niż do komputera osobistego, co ogranicza potencjalne grono odbiorców. Na nowe Apple TV nie ma wysokobudżetowych gier, więc stanowi ono co najwyżej tanią alternatywę dla Wii U, Xboxa czy PlayStation. A Apple Watch, choć wymiótł konkurencję, to podobnie jak ona nie przyjął się u masowego odbiorcy, pozostając, tak jak reszta inteligentnych zegarków czy opasek fitnessowych, ciekawostką.

W swoich obecnych formach iPhone, iPad czy Mac to ukoronowanie wieloletnich wysiłków tej firmy. Nowych, ciekawych zawodników jednak z tej stajni brak. No chyba, że ta ekspansja na rynek motoryzacyjny ma większy sens, którego ja jeszcze nie dostrzegam…

Czytaj również:

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst