RTV  / Recenzja

WebOS 2.0 to strzał w dziesiątkę! Sprawdzamy na przykładzie LG 55UF8507 - recenzja Spider's Web

To jak to jest z tym WebOS-em 2.0? Czy to platforma warta uwagi, czy też kolejny wynalazek, który szybko przejdzie do historii? W końcu mieliśmy okazje spędzić z telewizorem wyposażonym w ten system dużo czasu. Oto, do czego doszliśmy.

Tytuł tej notki właściwie zdradza całą naszą końcową ocenę, więc nie ma sensu trzymać was w jakimkolwiek sztucznym napięciu. WebOS 2.0 przeszedł nasz sprawdzian z wyróżnieniem, a po obcowaniu z samsungowym Tizenem byliśmy przekonani, że nieprędko jakiś system telewizyjny wprawi nas w równie dobry humor. Choć musimy przyznać, że wielce nam się podobały te rozwiązania, które z Tizena i poprzedniego WebOS-a już znaliśmy. Czy to oznacza, że nowemu WebOS-owi brakuje własnej tożsamości? Co właściwie nam się tak spodobało? Przejdźmy więc do konkretów.

Zacznijmy najpierw od najważniejszej informacji: WebOS 2.0, w porównaniu do swojego poprzednika, na pierwszy rzut oka nie różni się… niczym. To rzecz jasna tylko pozory, co za chwilę rozwiniemy szerzej, ale osoby które już ten system widziały, nie będą w stanie rozpoznać na ekranie na pierwszy rzut oka jego drugiej generacji. To bardzo dobrze, i nie chodzi nam tu tylko o to, że w nowym systemie łatwo się odnaleźć.

Siłą webOS-a (i dość zbliżonego do niego Tizena) jest bowiem prostota i łatwość nawigacji. W inteligentnych telewizorach funkcjonalność systemu operacyjnego przestaje być powoli problemem. Największym wyzwaniem dla projektantów jest opracowanie interfejsu w ten sposób, byśmy w ogóle mieli chęć z niego korzystać, zamiast parować telewizor z tabletem, komputerem czy konsolą do gier. WebOS 2.0 czerpie garściami z bardzo udanego projektu swojego poprzednika, a także dodaje sporo od siebie.

Dla tych, co nie znają WebOS-a…

12_webOS_2_UF85_B

WebOS to odkupiony od HP (który wcześniej został kupiony od jego autora, firmę Palm) system operacyjny stworzony na potrzeby smartfonów, który opiera się przede wszystkim na językach webowych. Coś w rodzaju Chrome OS czy Firefox OS, ale powstały na długo przed wyżej wymienionymi. To oznacza, że pisanie aplikacji na ten system jest banalnie proste i co widać w sklepie z aplikacjami dla tego systemu: pomimo iż ta platforma jest stosunkowo młoda, to aplikacji na nią nie brakuje, również tych z Polski.

WebOS to system wielowątkowy, co oznacza, że przy przełączaniu się pomiędzy treściami telewizyjnymi a poszczególnymi aplikacjami nie tracimy czasu na wznawianie aplikacji i docieranie do momentu, w których je pozostawiliśmy. Innymi słowy, jeżeli wrócimy do aplikacji YouTube, to uruchomi się ona błyskawicznie, na tej treści, na której ją pozostawiliśmy. Jeżeli wrócimy do przeglądarki internetowej, to zachowa ona otwarte karty z witrynami, które uruchomiliśmy.

screen-shot-2014-06-04-at-170248

Największą zaletą WebOS-a, naszym subiektywnym zdaniem, jest jego interfejs. Schludny, estetyczny i prosty launcher w formie paska na dole ekranu bez nadmiernego przesłaniania obrazu, intuicyjne menu nawigacyjne a przede wszystkim tak zaprojektowane UI, by wyświetlało tylko te elementy, które w danej chwili są istotne. Dzięki czemu ów interfejs jest szybki, wymaga niewiele czynności od użytkownika, a dzięki braku przeładowania różnymi kontrolkami na ekranie (przekleństwo „smart” telewizorów) bardzo czytelny.

System możemy obsługiwać w sposób tradycyjny, a więc za pomocą „strzałek” na pilocie, ale wątpimy, by ktokolwiek się na to zdecydował. WebOS obsługuje bowiem dołączony do telewizorów LG pilot reagujący na ruchy nadgarstka. Dzięki temu działa on mniej więcej tak, jak wskaźnik laserowy, a więc tam, gdzie kierujemy pilota, tam też znajdzie się kursor „myszki”. Co bardzo ważne, jest to obsługiwane globalnie: nie wystąpi więc sytuacja, w której wygodnie nawigujemy sobie pilotem po menu telewizora, a po uruchomieniu aplikacji będziemy musieli przebijać się przez jej menu i podmenu za pomocą strzałek.

Co nowego w „dwójce”?

Najwięcej zmian w nowym WebOS widać po pierwszym uruchomieniu i świadczą one o daleko posuniętych optymalizacjach w kodzie źródłowym systemu. Główną wadą pierwszej wersji systemu była jego ociężałość. Telewizor uruchamiał się bardzo długo, a na załadowanie się poszczególnych jego sekcji musieliśmy długo czekać. Problem ten został praktycznie całkowicie rozwiązany. Po części, zapewne, dzięki umieszczeniu nowej generacji procesorów, ale tempo działania systemu jest na tyle duże, że jesteśmy przekonani, że wiele też zmieniło się w samej jego budowie. WebOS pierwszej generacji potrafił się uruchamiać nawet w pół minuty na sztandarowych modelach LG. Testowany telewizor uruchamiał się raptem w 10 sekund i był właściwie w pełni gotowy do pracy.

WP_20150604_14_38_59_Rich

Dodano też bardzo wygodną, z pozoru tylko nieistotną funkcję, a więc możliwość przypinania do menu głównego systemu ulubionych kanałów telewizyjnych. Zapewne, jak większość telewidzów, macie kilka swoich ulubionych stacji, a resztę oglądacie tylko od czasu do czasu. Dzięki tej prostej funkcji macie do nich błyskawiczny dostęp.

Trzecią najistotniejszą zmianą jest dostęp do szybkich ustawień. Do tej pory, jak w większości innych telewizorów, by zmienić parametry obrazu, dźwięku i innych funkcji, trzeba było wywoływać całe menu ustawień zaawansowanych. Teraz to menu jest „ukryte” (a raczej wymaga dodatkowego kliknięcia, by je otworzyć), a my na szybko możemy się przełączać między zdefiniowanymi przez nas (bądź fabrycznymi) presetami. Interfejs do tego służący zajmuje bardzo niewielką część ekranu, dzięki czemu przełączanie się pomiędzy nimi daje natychmiastowy efekt na pełnym ekranie.

webos-2-0-8

Uproszczono też przełączanie się pomiędzy źródłami sygnału (antena, poszczególne porty HDMI, itd.). Podobnie jak w przypadku wyżej wspomnianych szybkich ustawień, te są teraz dostępne błyskawicznie, od razu pod kursorem.

Mało usprawnień? Osoby, które tak stwierdziły, w pewnym sensie mają rację. WebOS ewoluuje jednak w kierunku prostoty (nie mylić z prostactwem), a wszystkie zmiany, zarówno te poważne (przebudowa systemu, by działał szybciej), jak i te bardziej kosmetyczne (wyciągnięcie opcji do łatwo dostępnych skrótów) powodują, że funkcja „smart” telewizora pomaga, zamiast wchodzić w drogę.

A co z samym telewizorem?

WebOS 2.0 testowaliśmy na telewizorze LG 55UF8507. To bardzo przyzwoity model z oferty LG, który spełnia większość standardów, jakich byśmy oczekiwali po porządnym urządzeniu w tej cenie (choć polskich cen LG jeszcze nie podał). To 55-calowy telewizor Ultra HD (4K) z funkcją wyświetlania obrazu 3D. Za jego najbliższego konkurenta wskazalibyśmy Samsunga *JU7500. Jest wyposażony w moduł Wi-Fi i wszystkie podstawowe funkcje, jakich byśmy oczekiwali od urządzenia wysokiej klasy… z jednym małym zastrzeżeniem.

lg-55UF8507-2

Z uporem maniaka będziemy wytykać brak wejścia DisplayPort. Choć ów telewizor posiada wejście HDMI 2.0, a więc jest w stanie „przyjąć” obraz w rozdzielczości 4K przy odświeżaniu 60 Hz, tak owo złącze jest nadal dość egzotyczne. Uwidacznia się to zwłaszcza w momencie, w którym chcemy podłączyć komputer do telewizora: nawet najnowsza platforma Intela („Broadwell”) nadal oferuje standard HDMI 1.4. I oczywiście DisplayPort. To oznacza, że przy korzystaniu z telewizora 4K jako ekranu do multimediów serwowanych z komputera, będziemy skazani na 30 Hz, co jest nieco uciążliwe. Zdajemy sobie jednak sprawę, że się czepiamy, gdyż właściwie jedyna firma, która stosuje również złącza DisplayPort, to Panasonic. Mamy za to trzy złącza HDMI, trzy złącza USB (w tym jedno 3.0) i zestaw typowych złącz telewizyjnych.

lg-55UF8507-5

Choć to ocena subiektywna, to telewizor jest zdecydowanie bardzo zgrabny i estetyczny. Raptem 50,8 milimetra grubości. Stanowić będzie piękną ozdobę naszego salonu. Choć przyznajemy, że przy projektowaniu stojaka (brak możliwości jakiejkolwiek regulacji) wygrało wzornictwo nad praktyką: ozdobna „nóżka” jest dość szeroka, praktycznie na całą długość telewizora, a jej końce znajdują się na jej krawędziach. Jeżeli więc planujecie postawić swój telewizor na stoliku węższym od telewizora, to… trzeba będzie kupić nowy stolik.

Telewizor ma bardzo wydajny i sprawny „skaler” do rozdzielczości 4K. Treści UHD to wciąż rzadkość i egzotyka, na szczęście treści HD, Full HD a nawet SD są poddawane zadziwiająco skutecznej obróbce wyostrzającej obraz. Na dodatek producent zainstalował w telewizorze system dźwiękowy firmy Harman/Kardon, choć tu może spotkać nas lekkie rozczarowanie: dźwięk jest poprawny, czysty, klarowny i przestrzenny, ale brakuje mu dużo jeżeli chodzi o niskie tony. Nie jesteśmy jednak tym zdziwieni: spodziewamy się, że kupując urządzenie tej klasy i tak jeszcze zechcemy dokupić do niego zewnętrzne kolumny, zwłaszcza, że nawet niedrogi zestaw 2.1 da nam dużo lepsze efekty, niż najlepszy system dźwiękowy w najlepszych telewizorach. Nie zabrakło wbudowanego dekodera Dolby Digital / DTS.

lg-55UF8507-1

55UF8507, jak twierdzi LG, zużywa 117 kWh na rok (przy założeniu, że telewizor codziennie pracuje przez cztery godziny). To plasuje go w klasie energetycznej A+ i daje mu znakomity wynik. LG 55UF8507 szanuje twój portfel i nie wpłynie ci znacząco na rachunki za prąd. Brawo!

Telewizor jest zgodny ze standardami WiDi i Miracast, dzięki czemu możemy sparować z nim komputer, tablet czy telefon od praktycznie dowolnego producenta w banalny sposób. Choć, rzecz jasna, dalej przewodowe połączenie da nam najlepsze efekty, tak jest to bardzo wygodne rozwiązanie do szybkiej prezentacji treści z urządzenia przenośnego. Na przykład, pokazania rodzinie zdjęć z wakacji zgromadzonych na tablecie.

lg-magic-remote

Całość uzupełnia fenomenalny pilot Magic Remote. To jeden z najwygodniejszych (jeżeli nie najwygodniejszy) pilotów, z jakimi kiedykolwiek mieliśmy do czynienia. Idealnie leży w dłoni, jest perfekcyjnie wyważony, przyciski są dokładnie tam, gdzie powinny się znajdować (zawsze w zasięgu palców), no i przede wszystkim mamy tu jeden pilot zamiast dwóch (w przeciwieństwie do telewizorów z preinstalowaną pierwszą wersją WebOS-a).

Jakość obrazu na IPS-owej matrycy nie pozostawia wiele do życzenia. LED-owe podświetlenie znakomicie sobie radziło podczas filmów nawet z trudnymi scenami. Telewizor bardzo często lubił ochładzać temperaturę barw na domyślnych ustawieniach, na szczęście po (przyznajemy, nieco dłuższej zabawie) w ustawieniach niestandardowych osiągnęliśmy zadowalający nas w pełni efekt. Jasność i kontrast, dzięki mechanizmowi Micro Pixel Control, to również wysoka klasa, porównywalna wręcz do sztandarowych modeli konkurencji. To również świetny telewizor dla graczy: input lag, po włączeniu trybu gry, był nieodczuwalny.

Podoba nam się droga, którą kroczy LG

Udane, estetyczne modele, świetne parametry obrazu a przede wszystkim bohater powyższej notki, czyli system WebOS 2.0. LG jest jednym z liderów rynku, obok takich firm, jak Samsung i Panasonic i wygląda na to, że swoją pozycję utrzyma. WebOS 2.0 jest świetny: szybki, wygodny w obsłudze, czytelny, funkcjonalny, a na dodatek… ładny. Jakby tego było mało, mieliśmy okazję testować go na telewizorze bardzo wysokiej klasy. Z jego końcową oceną poczekamy jednak do ogłoszenia polskich cen: te podawane w zagranicznej dystrybucji są na tyle rozbieżne, że nie chcemy na ich podstawie ferować wyroków.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst