Tech  / News

Już niedługo nie będziesz musiał w ogóle opuszczać wyszukiwarki. Nawet żeby zrobić zakupy

Ruch sieciowy jest dla dostawców usług wartością samą w sobie, nic więc dziwnego, że nie lubią oni, gdy zbyt często opuszczamy te usługi, by udać się gdzie indziej. Po Facebooku, który zdaje się tworzyć swój własny mikrokosmos wewnątrz Internetu, kolejnym gigantem chcącym nas zatrzymać u siebie na dłużej jest.. Google.

Według doniesień The Wall Street Journal, w ciągu najbliższych tygodni przy sponsorowanych reklamach wewnątrz wyników wyszukiwania pojawi się opcja zrobienia zakupów bez opuszczania przeglądarki.

Przycisk "Shop on Google" nie będzie przekierowywał użytkownika na stronę sprzedawcy, lecz całość transakcji dokona się wewnątrz Google'a, z użyciem wybranej metody płatności. Zależnie od tego wyboru, na rachunku dla kupującego widniała będzie albo nazwa sklepu, w którym zrobiono zakupy, albo dane Google'a.

Gigant chce w ten sposób konkurować m.in. z Amazonem i eBayem. Niejako na potwierdzenie tego zamiaru, nowa funkcja Google dostępna będzie wyłącznie na urządzeniach mobilnych. Według danych WSJ, takie posunięcie wynika nie tylko z dominującej pozycji smartfonów i tabletów w generowaniu ruchu sieciowego, lecz także z faktu, iż na urządzeniach mobilnych tradycyjna forma robienia zakupów internetowych jest bardzo kłopotliwa.

Google chce, żebyś więcej kupował z poziomu smartfona

Niewielkie ekrany nie sprzyjają przeglądaniu ofert, a dokonanie płatności z pomocą przelewu lub podania numeru karty płatniczej jest zwyczajnie niewygodne, zwłaszcza biorąc pod uwagę podatne na niepoprawne wprowadzanie danych klawiatury dotykowe.

Dlatego też w Stanach Zjednoczonych większość zakupów dokonywanych z poziomu telefonów i tabletów odbywa się za pośrednictwem Amazonu i eBaya, gdzie użytkownicy mają już predefiniowane sposoby płatności i mogą zakupić towar jednym kliknięciem.

Oczywiście oprócz kwestii czysto technicznych związanych z działaniem takiego systemu, nowy pomysł Google'a rodzi także inne wątpliwości.

Przede wszystkim, wielu sprzedawców, nawet tych największych, obawia się (całkiem słusznie) utraty ogromnej części ruchu generowanego przez przeglądarkę. Jeżeli transakcje odbywać się będą bez jej opuszczania, o wiele mniej użytkowników trafi na stronę sklepu.

google-wyszukiwarka

Kolejną kwestią jest możliwe pole do nadużyć. Już teraz Komisja Europejska bada, czy Google nie stosuje taktyk monopolistycznych w swoich wynikach wyszukiwania, faworyzując własne usługi. Do podobnej sytuacji może dochodzić również w przypadku "Shop on Google", tym bardziej że to Google będzie decydował, przy których spośród sponsorowanych wyników pojawi się opcja zakupu. Przynajmniej początkowo.

Opcja kupowania wewnątrz wyszukiwarki nie będzie również dostępna w przypadku zwykłych, nieopłaconych wyników i wyświetlanych reklam.

Jak zwykle najbardziej na zmianach ucierpią mniejsi gracze na rynku. Duże sieci sprzedaży nie mają powodów do narzekań (być może oprócz utraty ruchu), gdyż według zeszłorocznych badań to właśnie one wydają najwięcej na reklamy w Google. Co poniekąd zabawne, najwięcej dolarów na sponsorowane reklamy wykłada... Amazon.

Nie jest jeszcze znana dokładna data wdrożenia nowego projektu, ani pierwsi partnerzy zakupowych planów Google'a. Niemniej jednak pomysł giganta rodzi mieszane uczucia. Z jednej strony konsumenci otrzymają kolejny dodatek, który może ułatwić ich życie, a z drugiej jest to kolejny środek ku umocnieniu już i tak potężnej obecności firmy w każdej gałęzi Internetu.

Na szczęście zapewne jeszcze przez długi czas nie będziemy musieli martwić się tym na terenie Polski, więc póki co możemy obserwować rozwój wydarzeń z pozycji bezstronnego obserwatora i korzystać z rodzimych rozwiązań.

Może nie są one aż tak wygodne, ale przynajmniej, zgodnie z przysłowiem, nie wkładamy wszystkich jajek do jednego koszyka.

*Grafiki pochodzą z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst