Tech  / Artykuł

Granie na emocjach może się opłacać. Wszystkim

Imprezy sportowe opierają się na emocjach. Dokładnie o to w tym wszystkim chodzi. O wspólne przeżycia zawodników i kibiców. Oraz o kasę. Dlaczego więc nie wykorzystać technologii do tego, żeby zapewnić kibicom więcej emocji, a kontrahentom dodatkowych pieniędzy?

Mniej więcej z takiego założenia wychodzą twórcy platformy eFan24 - polskiego rozwiązania, które wykorzystując aplikacje mobilną, social media, data-mining i beacony rozmieszczane na arenach sportowych chce nieco zmienić to jak przeżywamy masowe imprezy.

Centralnym punktem całej platformy jest oczywiście smartfon. To tam instaluje się aplikację, to na niego przychodzą wszystkie powiadomienia i za jego pomocą postuje filmy czy zdjęcia, które potem trafiają do mediów społecznościowych. Nikgo to chyba nie zaskoczy, bo jeżeli ktokolwiek kiedykolwiek w ostatnim czasie był na jakimś meczu czy stadionowym koncercie to z pewnością zauważył, że telefony są tam obecne i odgrywają ważną w rolę w przeżywaniu wydarzenia.

Służą do dzielenia się emocjami. Na razie zarabiają na tym tylko takie firmy jak Facebook (wraz z Instagramem) czy Twitter (wraz z Vinem), ale niby dlaczego one mają mieć na to monopol?

Ekipa stojąca za eFanem 24 chce ten niepisany, ale faktyczny oligopol przełamać. W jej skład wchodzą osoby odpowiedzialne za organizacje różnych imprez sportowych, w tym mistrzostw Europy w piłce nożnej Euro 2012. Chcą wykorzystać nowe technologie, żeby z jednej strony ułatwić życie kibicom, a z drugiej nieco wzbogacić stadionowe doświadczenia.

Platforma eFan24 to przede wszystkim kopalnia wiedzy o danej imprezie. W jednym miejscu zgromadzane są wszelkie podstawowe informacje na jego temat, ale także wyświetlane posty ze społecznościówek. Aplikacja „zaciąga” tweety po geotagowaniu i w oparciu o konkretne hasztagi. Na razie tylko tweety, ponieważ API Facebooka nie pozwala póki co na rozbudowanie tej funkcji o treści z serwisu Zuckerberga.

Jak zaznaczają twórcy platformy, treści wyświetlane w aplikacji są dopasowane do specyfiki doświadczeń, skupiają się emocjach, na konkretnych momentach, z którymi wiążą się emocjonalne reakcje, np. strzelony czy stracony gol.

- Wierzymy, że stworzymy przestrzeń, która będzie pozwalać jeszcze lepiej dzielić się pozytywnymi emocjami - mówi Rafał Dylewski, współtwórca eFan24.

EventDetails

Ta aplikacja to także, dzięki wykorzystaniu beaconów, przewodnik po arenie. Nie znasz drogi to swojego wykupionego krzesełka? Odpala eFana24 i daj się poprowadzić. Potrzebujesz pilnie pójść do toalety? Odpal aplikację i sprawdź jak dojść do ubikacji, do której kolejka jest najkrótsza.

Beacony to, przynajmniej w założeniu, świetne rozwiązanie, ale nadal dopiero raczkujące. Nie każdy, chociażby, ma cały czas włączony Bluetooth w swoim smartfonie, nie wspominając o tym, że wciąż nie każdy telefon dostępny na rynku ma na pokładzie Bluetooth 4.0.

- Mamy świadomość, że w Polsce taki sposób przeżywania wydarzeń sportowych jest na razie czymś niszowym. Traktujemy całe przedsięwzięcie z wykorzystaniem beaconów jako test przed międzynarodową ekspansją - mówi Dylewski.

Skupmy się na razie na testach, do międzynarodowej ekspansji wrócimy za chwilę. Otóż, eFan24 ma już za sobą pierwszą próbę ognia na imprezie sportowej. Pod koniec zeszłego roku grupa 200 testerów sprawdzała tę platformę podczas jednego z meczów Lechii Gdańsk na PGE Arenie.

EventFeed

Na trójmiejskim stadionie zainstalowano 16 beaconów, które zostały rozmieszczone w „strategicznych” punktach - wejścia, trybuny, strefy VIP. W czasie meczu na eFanie 24 odnotowano 29 różnych interakcji oraz wysłano i odebrano 9 komunikatów, w tym powiadomienia push wysłane przy użyciu beaconów. Skuteczność takiego powiadomienia push? CTR na poziomie 83 proc. A co z emocjami?

Co drugi użytkownik wrzucił jakąś treść na osi wydarzenia (35 proc. tekstową, 57 proc. ze zdjęciem, 5 proc. audio), a każdy post został wyświetlony średnio 10 razy

Wracając do międzynarodowej ekspansji, twórcy eFana24 mają świadomość, że polski rynek, póki co, nie pozwala na utrzymanie takie przedsięwzięcia przy życiu. Świadomość mnóstwa polski użytkowników smartfonów ogranicza się do tego, że mogą je wykorzystywać do dzwonienia i wysyłania SMS-ów, choć to się zmienia. Ale powoli. Dla takiego biznesu jak ten, zbyt wolno.

PostCreation

Dlatego eFan24 do razu został pomyślany jako przedsięwzięcie międzynarodowe. Jak zapowiadają twórcy, pierwsze wdrożenia na niemieckich stadionach ich platformy będą miały miejsce jeszcze zimą lub wczesną wiosną 2015, choć jeszcze żadna umowa nie jest podpisana.

- Pracujemy nad edukacją rynku. Pewnie w lutym będziemy mogli zakomunikować więcej szczegółów - podkreśla Rafał Dylewski.

A jest kogo edukować. Bo to, że eFan24 jest platformą dla kibiców to tylko jedna strona medalu. Ich cały system może być także świetnym przekaźnikiem komunikacji marketingowej wielu różnych marek.

Z punktu widzenia firmy sprzedającej koszulki drużyn piłkarskich, możliwość dotarcia do kibic, kiedy ten jest w pozytywnych emocjach na meczu jest bezcenna. Jak wiadomo, sporą część decyzji zakupowych podejmujemy w emocjach, więc dlaczego nie wykorzystać tych emocji, które panują na stadionie i nie zarobić na tym nieco?

- Wierzymy, że na emocjach możemy zbudować wartość dla naszych partnerów, czyli marek i organizatorów wydarzeń - zauważa Dylewski.

Krótko mówiąc, eFan24 wydaje się dobrze zaprojektowanym i przemyślanym rozwiązaniem, które przysłuży się kibicom i partnerom biznesowym twórców platformy.

Czekam z zaciekawieniem na pierwsze wdrożenia na większą skalę niż ta z PGE Arena.

*Grafika główna pochodzi z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst