O tym jak Unia Europejska załatwiła nam tani roaming - miało być pięknie a wyszło jak zwykle
Zgodnie z dyrektywą UE od 1 lipca powinniśmy móc skorzystać z alternatywnego dostawcy usług roamingowych. O szczegółach wdrażanych zmian i o tym, jak odczują je abonenci można było przeczytać na łamach Spider’s Web. Polscy operatorzy informowali, że dziś poznamy listę ARP (ang. Alternative Roaming Provider). Co z tego wyszło?

Właściwie nic...
Odwiedzając stronę internetową dowolnego polskiego operatora widzimy podobną informację: dotychczas nie podpisano umów między operatorami a ARP lecz kiedy tak się stanie, pojawi się stosowna wiadomość na stronie.
Poprosiliśmy o więcej informacji przedstawiciela Orange:
Orange Polska zainwestował 1 milion Euro na wdrożenie mechanizmów obsługujących nowe obowiązki. W przypadku zgłoszenia się kontrahenta oferującego odrębną sprzedaż roamingu, jesteśmy w stanie go obsłużyć zgodnie z przyjętymi zasadami.
Nie mamy podpisanej żadnej umowy z ARP. Obecnie rozmawiamy z jedną zagraniczną firmą na ten temat (nie jest to operator infrastrukturalny), ale jesteśmy na bardzo wstępnym etapie m.in. ze względu na to, że Polska nie jest dla tej firmy kluczowym rynkiem.
W naszej ocenie operatorzy mobilni w Europie, mający doświadczenia z ofertami roamingowymi, nie uznają tego biznesu za wystarczająco atrakcyjny, żeby sami mieli wystąpić w roli alternatywnych dostawców roamingu dla klientów innych sieci. Do tego dochodzi jeszcze zapowiedź KE, że do 2015 roku w UE może zniknąć roaming, co raczej zmienia optykę patrzenia przez nich na tego typu rozwiązania - wyjaśnił w rozmowie ze Spider's Web Wojtek Jabczyński, rzecznik prasowy Orange Polska
... oraz Plusa:
Zainteresowanie świadczeniem takich usługi było znikome. Wiemy o jednym podmiocie na rynku europejskim, który chciał to robić i prowadzimy z nim rozmowy, ale wiemy też, że chyba nie udało mu się dotąd podpisać żadnej umowy. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że być może sama Komisja Europejska trochę „zabiła” ten biznes poprzez ogłoszenie daty likwidacji opłat za roaming. Po prostu wdrożenie skomplikowanej technologicznie usługi, która miałaby działać tak krótko, może okazać się dla potencjalnie chcących ją świadczyć podmiotów raczej nieopłacalne - tłumaczył nam Arkadiusz Majewski z sieci Plus
... jak i Play:
O status jedynego ARP w UE i jego działań w Polsce proszę pytać UKE - żeby zacząć podłączenie z operatorem lub podpisać umowę, ARP musi zarejestrować się w UKE. Prawo to prawo - odbił piłeczkę Marcin Gruszka, rzecznik prasowy Play
Zaś przedstawiciele T-Mobile nabrali wody w usta i nie odpowiedzieli na nasze pytania.
Jak się okazuje, do tej pory żaden z naszych operatorów nie zawarł odpowiedniej umowy umożliwiającej skorzystanie z alternatywnego dostawcy usług roamingowych. Wiemy, że wśród europejskich operatorów infrastrukturalnych występuje małe zainteresowanie świadczeniem tego rodzaju usług. Nie możemy więc spodziewać się, że w najbliższym czasie obniżymy koszty rozmów za granicą dzięki ARP. Aktualnie, między operatorami trwają rozmowy dotyczące wprowadzenia ofert roamingowych przez alternatywnych dostawców, jednak są one na wstępnym etapie.
Co jest przyczyną zaistniałej sytuacji?
Głównym winowajcą wydaje się być Unia Europejska, która zmusiła operatorów krajowych do zainwestowania wielomilionowych sum w celu dostosowania się do skomplikowanej technologii, dzięki której idea ARP mogła zostać wcielona w życie, by po chwili ogłosić, że do grudnia 2015 roku roaming ma zniknąć całkowicie. Doprowadziło to do sytuacji, w której konieczność przeprowadzenia inwestycji i podjęcie ryzyka związanego ze świadczeniem usług roamingowych w innym kraju stała się nieopłacalna.
W konsekwencji, nikt nie chce być operatorem ARP, gdyż czas pozostały do likwidacji roamingu jest zbyt krótki, aby możliwe było osiągnięcie wymiernych korzyści z podjętych inwestycji.

Inną kwestią są wymogi formalne, które muszą spełnić przedsiębiorcy telekomunikacyjni, aby uzyskać pozwolenie na prowadzenie działalności w naszym kraju. W Polsce jest to uregulowane w Prawie Telekomunikacyjnym, zgodnie z którym operator działający w jednym z krajów UE chcący świadczyć usługi dla polskich abonentów musi złożyć wniosek o wpis do rejestru w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej.
Przyczyną tej sytuacji może być również niska atracyjność polskiego rynku telekomunikacyjnego w oczach operatorów zagranicznych. Wynika to m.in. z niewielkiej liczby Polaków mogących sobie pozwolić na dłuższy urlop za granicą w porównaniu do krajów Europy zachodniej. Wiążą się tym przewidywane niższe wpływy z tytułu korzystania z usług roamingowych. Dodatkowo, polskiego klienta łatwiej jest zdobyć niską ceną niż wysoką jakością, więc ARP wybierze rynek, na którym zarobi więcej niż u nas.
Zaznaczę również, że brak zainteresowania polskim rynkiem ze strony zagranicznych operatorów jest z pewnością korzystny z punktu widzenia krajowych dostawców. Po pierwsze, korzystanie z ARP zmniejsza wpływy operatora macierzystego wiążące się z korzystaniem z roamingu. Po drugie, ewentualne problemy techniczne lub formalne wynikające ze współpracy abonenta z alternatywnym operatorem bezpośrednio przełożyłyby się na stosunek klienta wobec swojej krajowej sieci.
Co dalej?
Pozostaje nam czekać do grudnia 2015 roku na całkowitą likwidację roamingu. Chyba, że do tego czasu któryś z operatorów zagranicznych uzna, że Polska jest na tyle atrakcyjnym rynkiem, na którym warto zainwestować.
Na koniec dodam, że pojawiają się głosy mówiące, że całkowita likwidacja roamingu do grudnia 2015 roku jest w chwili obecnej jedynie możliwa w teorii, ponieważ w praktyce oznaczało by to konieczność dopłacania do interesu przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych.
Współpraca: Mateusz Nowak
Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock.