Oprogramowanie  / News

Microsoft ponownie przebiłby prognozy analityków… gdyby nie scheda po Nokii

Zysk netto na poziomie 6,48 mld dol., przychody w wysokości 23,38 mld dol… Microsoft nie ma wielu powodu do narzekań. Na czym jednak traci, a co jest jego mocną stroną? Przyjrzyjmy się sprawozdaniu finansowemu z bliska.

Microsoft cały czas zarabia olbrzymie pieniądze, mimo wyraźnych kłopotów na rynku konsumenckich urządzeń mobilnych. Ten kwartał był też nieco trudniejszy z uwagi na przejęcie działu usług i urządzeń od Nokii. W księgach Microsoftu widzimy więc stratę operacyjną z tego tytułu wynoszącą 692 mln dol. Sytuacja prezentuje się jednak bardzo dobrze. Czołowe produkty Microsoftu, a więc chmura, Windows i Office, odnotowały wyniki lepsze niż przewidywano. „Bardzo dobrze” nie oznacza jednak tego samego, co „znakomicie”. Niektóre inwestycje Microsoftu dalej idą bardzo kiepsko.

Inwestorzy ziewają z błogością

Jeżeli chodzi o sztandarową ofertę Microsoftu, to tu nie ma żadnych niespodzianek. Tu wzrosty, tam wzrosty… powolne, ale stabilne od wielu, wielu lat. Jeżeli chodzi o przychody z tytułu umów z producentami komputerów, to te wrosły o trzy procent. Z kolei te z tytułu licencjonowania Windows partnerom (głównie przedsiębiorstwom) wzrosły o 11 procent.

Office również się trzyma bardzo mocno. Co ciekawe, gwiazda Office 365 błyszczy coraz intensywniej nie tylko na korporacyjnym rynku, gdzie stała umowa abonamentowa jest korzystna. Jak się okazuje, również użytkownicy indywidualni coraz chętniej korzystają z modelu subskrypcji: Office 365 w „domowych” dystrybucjach ma już 5,6 mln abonentów, a więc o milion więcej niż w poprzednim kwartale! Na rynku korporacyjnym Office odnotował czteroprocentowy wzrost.

chmura

Niespodzianką jest tu Bing. Platforma wiedzy Microsoftu jak dotąd nie cieszyła się zbytnim zainteresowaniem reklamodawców. Jednak jej coraz większe udziały rynkowe i integracja nie tylko z Windows, ale również i systemami Apple’a, przykuły uwagę reklamodawców. Przychody z tytułu reklam serwowanych w Bingu wzrosły o 40 proc., a wyszukiwarka na rynku amerykańskim jest już wykorzystywana przez 19,2 proc. internautów.

„Oczka w głowie” Nadelli, czyli dział chmurowy i serwerowy tradycyjnie już bije wszelkie rekordy. Warto przypomnieć, że zanim Satya Nadella stał się dyrektorem generalnym Microsoftu, to właśnie on budował takie rozwiązania, jak Azure, Cloud OS i wszystko, co z nimi bezpośrednio związane. Teraz dochody z przetwarzania w chmurze wzrosły o… 147 proc! A warto przypomnieć, że już wcześniej ów dział zapewniał Microsoftowi stały napływ solidnej gotówki. Microsoft pochwalił się, że przy zachowaniu trendów z ostatnich kwartałów, sam dział chmurowy zapewni mu, rocznie… 4,4 mld dol! Dział serwerowy (SQL Server, System Center, itd.) również wzrósł o 16 proc. Ktoś dalej ma wątpliwości, że Microsoft sobie doskonale poradzi nawet jeżeli Windows, hipotetycznie, znajdzie się w tarapatach?

Jeżeli o urządzenia, to Microsoft ma jeszcze dużo pracy – nawet Xbox „leży”

Oprogramowanie i chmura to mocne strony Microsoftu. A co ze smartfonami, hybrydami i (zawsze odnoszącymi sukces) konsolami do gier? Tu już sytuacja nie wygląda tak różowo. Nokia zapewniła Microsoftowi, co prawda, 1,99 mld dol. przychodu (minus strata operacyjna w wysokości 692 mln dol.), ale nie przełożyło się to na zyski. Microsoft sprzedał raptem 5,5 mln smartfonów Lumia (wszystkie modele), dużo mniej niż w analogicznym kwartale ubiegłego roku, kiedy to Nokia sprzedała ich 7,4 mln (a to też jest bardzo słaby wynik). Tak, „Łindowsfonowców” jest już na świecie dziesiątki milionów. Ale to dalej nic w porównaniu do użytkowników Galaxy, iPhone’a i innych bestsellerów.

Surface z kolei zapewnił Microsoftowi przychody w wysokości 409 mln dol. Sprzedają się zarówno urządzenia poprzedniej generacji, jak i Surface Pro 3, jednak to bardzo kiepski wynik i najprawdopodobniej owe przychody przekładają się na straty, zamiast na zyski. Microsoft jednak dodał bardzo ciekawy przypis do działu Surface informujący o pewnych „kosztach przychodu”, które na niego wpłynęły. Konkretniej mowa tu o „nowej formie urządzenia w inwentarzu, która nie trafiła do sprzedaży”. O co chodzi? Tu możemy teoretyzować, ale biorąc pod uwagę plotki z przeszłości przeróżnych wiarygodnych źródeł, to nic innego jak potwierdzenie plotki, że Microsoft wyprodukował Surface’y Mini, których następnie nie wprowadził do sprzedaży z uwagi na brak dotykowej wersji Microsoft Office.

smutny xbox one

Najsmutniej wygląda dział Xboxa, który w ostatnich trzech miesiącach sprzedał łącznie 1,1 mln konsol Xbox 360 i Xbox One. Decyzje o zmianie strategii dotyczącej nowych konsol do gier stają się teraz bardziej zrozumiałe: wyniki Xboxa są dobre, ale dużo gorsze od wyników PlayStation. Kastrowanie One’a z jego unikatowych funkcji by obniżyć jego cenę to nie chciwość, a gaszenie pożaru.

Microsoft korporacjami stoi

Dlatego też jest bezpieczny. Jego sam dział chmurowy to powód do zazdrości dla innych, „wielkich” firm IT. Tak samo, jak jego stała oferta dla firm i partnerów. Azure i Cloud OS, desktopowy Windows i Office mają się znakomicie, szczególnie w korporacjach, ale też i na rynku użytkowników indywidualnych.

Microsoft jednak musi pełną parą inwestować w rynek mobilny. Tak popularne wśród konsumentów smartfony i hybrydy to wciąż miejsce, gdzie gigant z Redmond jest co najwyżej „ciekawostką”. Bez najmniejszej wątpliwości świat będzie dążył do pracy w ruchu, do mobilności. Jeżeli Microsoft w ciągu najbliższych dwóch lat nie zadomowi się na tym rynku, może to oznaczać dalsze kłopoty. Windows „Threshold” ma to zmienić. Zobaczymy…

Aktualizacja:

Jak Czytelnicy słusznie zwrócili uwagę, okres rozliczeniowy dotyczący sprzedaży smartfonów Nokia nie obejmował całego kwartału. Oznacza to, że sprzedaż utrzymała poziom sprzed roku. Dalej są to jednak niezadowalające wyniki. Za zwrócenie uwagi bardzo dziękuję.

---

Zdjęcie główne: Peteri / Shutterstock.com

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst