Sprzęt  / Artykuł

Apple kupuje Beats? Z której strony by nie patrzeć, nie ma to sensu. Chyba że mówimy o zupełnie nowym Apple

130 interakcji
dołącz do dyskusji

Apple jest w końcowej fazie negocjacji przejęcia Beats za ok 3,2 mld dol. - doniósł wczoraj w nocy "Financial Times", czym rozpoczął medialna lawinę spekulacji. Prawda to, czy fałsz; jest w tym sens, czy nie ma; co de facto byłoby przedmiotem transakcji? Pytań jest mnóstwo, ale co innego jest w tej sprawie ciekawsze - jeśli to prawda, Apple potwierdzi, że stracił miano rynkowego innowatora.

Dotychczas największym przejęciem w historii Apple'a był zakup... NeXt za 400 mln dol. w 1997 r. Transakcja ta była jednak związana bardziej z wykupem i powrotem na łono macierzy Steve'a Jobsa, a nie przejęciem technologii jego firmy, choć trzeba przyznać, że w późniejszych latach to właśnie dokonania NeXt stanowiły podstawę oprogramowania nowych produktów Apple.

Jeśli więc Apple przejmie Beats za ponad 3 mld dol., będzie to nie tylko największa transakcja w historii tej amerykańskiej firmy, ale także odejście od polityki Steve'a Jobsa, który inwestował w małe i mało znane podmioty, które dopełniały produkty i usługi już rozwijane przez Apple'a.

beats

Apple nigdy nie przejmował tak silnej globalnej marki - to raz. Apple nie sprzedaje produktów nie pod swoją marką - to dwa. Apple nie wchodzi w nowe kategorie produktów poprzez akwizycje - to trzy.

Z drugiej strony Apple od dawna udostępnia słuchawkom Beats miejsce na półkach swoich sklepów Apple Store, dzięki czemu zna ich istotny wolumen sprzedaży. Beats rozwijają także komplementarny w stosunku do iTunesa muzyczny biznes związany ze streamingiem muzyki. Marka Beats to, podobnie jak marki: iPhone, iPad, MacBook, marka premium.

To co powyżej wystarczy do długich spekulacyjnych dysertacji

Ciekawsze jest co innego. Przejmując Beats, Apple Tima Cooka stałby się firmą goniącą rynek, a nie stymulującą rynek. Przejmując Beats, Apple przyznawałby się do wcześniejszych zaniechań i potwierdzałby strategiczne błędy. Przejmując Beats, Apple stałby się taką samą firmą tech jak Google, czy Microsoft skupującą najsilniejsze z rynku.

Pomyślmy.

Beats ma de facto dwa główne produkty: słuchawki premium oraz muzyczny serwis streamingowy.

Zastanówmy się więc nad tym pierwszym - słuchawkami premium

Co ciekawe, geneza powstania firmy Beats związana jest z.. Apple. Oto bowiem słynny producent muzyczny Jimmy Iovine zauważył, że Apple sprzedaje odtwarzacz muzyczny za kilkaset dolarów, a dorzuca do nich słuchawki warte 1 dol. Cierpiał z tego powodu również słynny raper Dr Dre, który twierdził, że sprzedając muzykę w iTunes na kawałki, a nie na płyty, Apple niszczy jego biznes, a tandetnymi słuchawkami do iPoda niszczy jego muzykę. Obaj panowie postanowili coś z tym zrobić i wyszła im najbardziej znana na świecie marka słuchawek premium za kilkaset dolarów.

Tyle że gdyby Apple chciał mieć w swoim portfolio słuchawki premium, to bez większego wysiłku mógłby je mieć pod własną marką. Zarówno samo Apple, jak i iPod, czy nawet iTunes to marki o sile nawet większej od Beats. Nie trzeba by było wydawać ponad 3 mld dol.

Jeśli słuchawki Beats miałyby jednak "ratować" sprzedaż iPodów, czy nieść iPhone'om dodatkową, istotną wartość marketingową, to warto przypomnieć sobie, że jeszcze do niedawna Beats należał do HTC, który sygnował jego marką wszystkie swoje smartfony. Dla klientów nie stanowiło to jednak odpowiednio silnego handicapu zakupowego. HTC szybko z pomysłu się wycofał, a następnie swoje udziały w Beats bez żalu sprzedał.

Zastanówmy się nad drugiem produktem Beats - muzycznym serwisem streamingowym Beats Music

Apple ma najsilniejszą markę na rynku muzycznym - iTunes, który przy okazji jest największym sklepem muzycznym na świecie. Jego przychody znacznie przekraczają wartość całego rynku streamingu muzyki, który mimo bardzo dużej medialnej atencji wciąż nie może wejść do rynkowego mainstreamu. Największy gracz Spotify ma wkrótce ogłosić, że z jego płatnych usług korzysta 10 mln ludzi na świecie. W połowie 2013 r. Apple miał zarejestrowanych ponad 500 mln kont iTunes z podpiętymi kartami kredytowymi. Zestawienie tych dwóch liczb dobrze obrazuje porównanie skali obu biznesów.

Tyle że w ostatnim czasie przychody ze sprzedaży cyfrowych plików muzycznych nie rosną, co ma negatywny wpływ na dynamikę przychodów iTunesa, a dynamika to dla firm notowanych na giełdzie kluczowy odczyt.

Apple próbował odpowiedzieć na fenomen streamingu usługą iTunes Radio, która z jednej strony była odbierana jako próba zdyskontowania sukcesu innego gracza na rynku - Pandory, a z drugiej jako usługa ściśle związaną ze sklepem iTunes.

beats-music-playlists

Inwestując w Beats Music Apple kupowałby jednak serwis konkurencyjny do Spotify, tyle że na dziś jest to tak mały podmiot, z tak niewielką liczbą użytkowników (mówi się, że ok 100 tys. osób i to większość związanych z czasowym partnerstwem z siecią AT&T), że trudno by było sobie wyobrazić, żeby Apple nie był wstanie szybko stworzyć własny większy serwis streamingowy od zera.

Nie chodzi tu również o licencje na usługi streamingu muzycznego, które są w posiadaniu Beats, a których może nie mieć Apple - według większości komentarzy specjalistów pojawiających się dziś w Sieci, takie licencje nie są automatycznie przenoszone na przejmujący podmiot.

Z której strony by więc nie patrzeć, ta transakcja nie wydaje się być nad wyraz sensowna z punktu widzenia dotychczasowej polityki Apple.

Tyle że to już nie jest polityka Steve'a Jobsa, lecz Tima Cooka. W ostatnich kilkunastu miesiącach trudno było nie wyczuwać tego, że Apple jest spóźnione, że nie nadąża z dostarczaniem na rynek nowych produktów, w nowych kategoriach. iTunes, iPod, iPhone, MacBook Air, iPad - to wszystko były produkty, które wyprzedzały ruchy konkurencji jednocześnie wyznaczając kierunek rozwoju nowych nisz rynkowych.

W przypadku nowych produktów Apple, o których od dawna się spekuluje, np. inteligentnego zegarka, sytuacja będzie zgoła odmienna - to Apple będzie odpowiadał na produkty konkurencji.

Kto wie, może więc takie przejęcie Beats oznaczałoby, że Apple chce przyspieszyć poprzez akwizycje. Nie ma czasu na stworzenie swojego serwisu streamingowego od zera, to sobie kupi.

Jedno jest pewne - pieniędzy Apple'owi nie zabraknie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst