Tech  / Recenzja

Firefox z brzydkiego stał się jeszcze brzydszy. Grunt, że chociaż wygodniejszy

142 interakcji
dołącz do dyskusji

Przeglądarka Mozilli jest drugą moją ulubioną i chętnie z niej korzystam, mimo iż wygląd interfejsu przypomina złote lata Windows 98. Dziś pojawił się zupełnie nowy Firefox, który jest szczytem bezguścia. Na szczęście, zmiany w rozmieszczeniu funkcji wydają się być sensowne.

Spędziłem już kilka godzin z nowym Firefoxem, który ma gruntownie odświeżony interfejs użytkownika. Takich zmian Mozilla nie serwowała nam od lat, a efekt jest co najmniej dziwny. Oto bowiem Firefox wizualnie staje się hybrydą tego, co oferuje Google Chrome i webowe usługi Google (mówimy, rzecz jasna, cały czas o interfejsie), tyle że wygląda to dużo bardziej siermiężnie. Na szczęście, zmieniły się nie tylko wygląd, ale również i rozmieszczenie poszczególnych funkcji. Są teraz bardziej „na wierzchu”, nie zagracając przy tym ekranu aplikacji. Zacznijmy jednak od początku.

To Firefox czy Chrome?

Trudno powiedzieć, oceniając przeglądarkę po wyglądzie. Mozilla wyraźnie inspirowała się rozwiązaniami Google’a i nie należy tego traktować jako zarzut: Chrome jest akurat, pod względem interfejsu, dość dobrze pomyślaną przeglądarką, więc stanowił dobrą bazę do inspiracji. Sęk w tym, że tak jak Chrome wygląda dość nowocześnie, tak Firefox nadal przypomina coś sprzed dekady. Ktoś mógłby powiedzieć, że o gustach się nie dyskutuje, a poza tym to strony internetowe mają ładnie wyglądać, a nie aplikacja do ich wyświetlania. Ja jednak lubię dobre wzornictwo, a Mozilla jak nie potrafiła, tak nadal nie potrafi stworzyć czegoś przyjemnego dla oka. Zobaczcie zresztą sami:

firefox-29-1

Minimalizm? Lubię, bardzo. Ale tu mamy szarość, zlewanie się kształtów i przesadzone zaokrąglenia, być może wymuszone chęcią odróżnienia się od Chrome’a. Na szczęście interfejs „Australis” to nie tylko nowa „skórka”, ale również przebudowanie samego projektu aplikacji. Oznacza to, że trzeba będzie się na nowo uczyć rozmieszczenia poszczególnych funkcji. To, na szczęście, zrobiono całkiem sensownie.

„Australis” dalej pozwala na duży stopień dostosowywania okna aplikacji (aczkolwiek pasek dodatków może teraz się znajdować wyłącznie w górnej części interfejsu). Domyślnie menu przeglądarki przeniesiono z lewego górnego rogu do prawego. Nie ma już ono formy drzewiastej, stawiając na ikony w projekcie bardzo podobnym do tego, co proponuje Google w swoich usługach webowych. To, co szczególnie cieszy, to możliwość pełnej konfiguracji rozmieszczania przycisków w owym menu. Coś nam jest zupełnie niepotrzebne? Usuwamy. Chcemy coś tam dodać? Żaden problem. A może zmienić kolejność? To tylko przeciągnięcie elementu myszką.

firefox-29-2

Podoba mi się też łatwiejszy dostęp do Ulubionych witryn, dostępny domyślnie za pomocą jednego kliknięcia myszką, a jeszcze bardziej dodawanie tam nowych witryn (wystarczy kliknąć znajdującą się obok paska adresu gwiazdkę, która potem się ładnie animuje – to chyba jedyny element wizualny, który mi przypadł do gustu).

A skoro już o myszce mowa: nowego Firefoxa testowałem na Windows 8.1 i nadal, niestety, jest to przeglądarka opracowana głównie z myślą o klawiaturze i myszce / gładziku. Próbowałem chwilę z ekranem dotykowym, po czym wróciłem do Internet Explorera, który, niestety, jako jedyny nadaje się do obsługi za pomocą palucha.

Jest lżej, szybciej i doszło kilka rzeczy

Firefox 29 działa zauważalnie sprawniej. Pracuję na Firefoksie na co dzień z uwagi na CMS-y pisane pod tą przeglądarkę. To mój „koń roboczy”, więc mam z nim codzienną styczność i wykorzystuję go do rozbudowanych aplikacji webowych. Czuć różnicę bez konieczności odwoływania się do testów syntetycznych. Firefox od dłuższego czasu był dość żwawą przeglądarką (po wielu latach niechlubnej przeszłości, gdy zachowywał się jak obżarta krowa podczas sjesty), teraz wydaje się być leciutki jak piórko.

Mozilla dodała też obsługę Gamepad API, co oznacza, że gry napisane w wersji webowej będą mogły wykorzystać podłączonego do komputera gamepada. Niestety, nie posiadam żadnego zgodnego z Windows, więc nie mogłem tego przetestować.

firefox-29-3

Mozila informuje też, że Firefox 29 może sprawiać problemy na systemach Windows 7 lub nowszym. Ponoć na nielicznych witrynach niepoprawnie renderuje czcionki. Ostrzeżenie przyjąłem do wiadomości, ale problemu, przynajmniej na razie, nie miałem żadnego.

Czy warto aktualizować? Tak!

Firefox niezmiennie jest bardzo solidnym produktem. Bez wodotrysków (te możemy dodać poprzez instalację rozszerzeń), bez cukierkowych ozdobników. Jest sprawny, szybki i wygodny. Nowy interfejs jest szkaradny i może wprowadzić małe zamieszanie wśród osób, które odruchowo będą szukały przycisków na „starych” miejscach, ale nowe ich rozmieszczenie wymaga mniej ruchów ręką i klików myszką, więc warto się przestawić.

Dajcie mu szansę, zdecydowanie zachęcam. Na moich komputerach już dawno temu wyparł Chrome’a, stając się drugą, alternatywną przeglądarką. Myślę, że po jednym dniu korzystania z Firefoxa i przejrzeniu jego katalogu rozszerzeń, część z was pójdzie w moje ślady.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst