Social media  / Artykuł

Żal mi Twitter Music. To była fajna usługa, choć niesamodzielnie

Twitter to nie Facebook - nie grzebie co chwilę w wyglądzie podstawowego strumienia informacji i mam nadzieję, że tak pozostanie mimo niepokojących wieści odnośnie planów, by rozprawić się z @, czyli wzmiankami. Znika natomiast usługa Twitter Music, z którą się całkiem zżyłem.

Oba serwisy: Facebook i Twitter "cierpią" nieco na tym, że osiągnęły gigantyczny sukces na swojej podstawowej usłudze, czyli strumieniu informacji. Facebook w miarę przypływu nowych osób, marek, fanpage'y, grup, itd. stał się gigantycznym informacyjnym kolosem, którego nie sposób ogarnąć w pojedynkę - stąd ciągłe zmiany w algorytmie i wyglądzie newsfeeda, co niestety nie wychodzi mu na dobre. Twitter z kolei zmaga się z zarzutem hermetyczności i zbytniego skomplikowania dla nowych użytkowników.

Większość pobocznych projektów obu gigantów internetu społecznościowego okazuje się totalnymi niewypałami. Dotyczy to głównie Facebooka, którego zdecydowana większość nowych inicjatyw okazywała się spektakularnymi porażkami, co nadszarpnęło reputacją Marka Zuckerberga jako cudownego dziecka internetu. Wystarczy wspomnieć chociażby Facebook Home, aplikację Poke, czy - też już chyba można uwzględnić go w tej liście - Facebook Paper.

Twitter z kolei stara się zbytnio nie majstrować przy konstrukcji swojego strumienia informacji, jednak inne zmiany plus dodatki również nie są zbyt ochoczo akceptowane. Dotyczy to w większości produktów reklamowych, których sporo pojawiało się na przestrzeni ostatnich miesięcy. Dobrze wyszła za to unifikacja wyglądu profilu użytkowników Twittera na różnych typach wielkości ekranu urządzenia komputerowego.

Ostatnio Twitter ogłosił, że zamyka jeszcze inny projekt - Twitter Music. Aplikacja już została wycofana z App Store, a usługa będzie wspierana ostatecznie do 18 kwietnia.

Szkoda, bo to akurat była całkiem przyjemna usługa.

Przypomnijmy - Twitter zbierał swoje dane nt. popularności danego wykonawcy, czy utworu w swoim serwisie, by udostępniać użytkownikom możliwość odsłuchiwania ich w muzycznym serwisie streamingowym, z którego korzystali. Jeśli miałeś wykupioną usługę w Spotify, to na Spotify, a jeśli np. w iTunes Radio, to tam. O ile usługa w formie aplikacji mobilnej zbytnio nie przypadła mi do gustu, o tyle jej wersja jako aplikacja w aplikacji Spotify bardzo mi się podobała i często z niej korzystałem.

Twitter Music w Spotify, 1

Ze Spotify mam bowiem podstawowy problem - nie daje wystarczająco dobrych informacji nt. nowości w katalogu oraz tego, co jest aktualnie popularne, na co trzeba koniecznie zwrócić uwagę. Twitter Music rozwiązywał ten problem przynajmniej połowicznie.

Twitter Music w Spotify, 2

Twitter Music sprawdzała się głównie jako "music curation", czyli informacja o tym, co zdobywa popularność, co jest ważne, co się dzieje w świecie muzycznym każdego dnia. Korzystałem z niej na wzór tego, jak w przypadku informacji używam Zite, czy Prismatic. Będzie mi trochę szkoda stracić to narzędzie.

Twitter Music w Spotify, 3

Ta sprawa, a przy okazji liczne porażki Facebooka dobrze pokazują jak trudno jest rozwijać hitowy produkt internetowy, szczególnie taki, który wyskoczył i chwycił w oka mgnieniu. Hitem staje się bowiem podstawowa funkcjonalność danej usługi, którą później zmieniać, dopracowywać ze względu na duży opór użytkowników. Czasem rykoszetem dostają produkty, które może nie osiągnęły spektakularnego sukcesu na miarę podstawowej usługi, ale wydawały się przydatne. Niestety ze względu na zasięg i potężne liczby głównej usługi, wszystko co małe i niszowe zostaje wycięte.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst