Tech  / Felieton

Internet też ma swoje ciemne i niebezpieczne uliczki

139 interakcji
dołącz do dyskusji

Na każdy istniejący w Internecie popularny serwis przypada kilka jego odpowiedników, to więcej niż pewne. Dlatego po upadku serwisu aukcyjnego Silk Road, oferującego swoim klientom chyba wszystkie możliwe i zakazane przez niemal cały cywilizowany świat towary, jego użytkowników przejęły inne serwisy. Jeden z nich, Sheep Marketplace, zdobył niemałą popularność, ale już zwija interes, ponieważ stracił wszystkie pieniądze, zarówno swoje, jak też użytkowników. Przynajmniej według oficjalnej wersji wydarzeń.

W ten weekend „Sheep Marketplace” nie działało, ponieważ zostało okradzione na sumę około 6 milionów dolarów, a konkretnie 5400 BTC (Bitcoinów). Jest to wina sprzedawcy ukrywającego się pod nickiem EBOOK101, który znalazł błąd w zabezpieczeniach strony i po prostu go wykorzystał. Panika i reakcja innych podobnych serwisów była natychmiastowa.

Przykładowo, Black Market Reloaded, drugi po Silk Road największy czarnorynkowy serwis aukcyjny zawiesił możliwość rejestrowania się i poinformował swoich użytkowników, że strona prawdopodobnie zostanie zamknięta. Oficjalny powód tego jest taki, że sieć cebulowa TOR nie ma zabezpieczeń zdolnych do utrzymania anonimowości. Możliwe jednak, że Black Market Reloaded wróci jako zupełnie nowy serwis już wiosną. Tak napisał jeden z jego administratorów. Czy można w to wierzyć? Raczej tak, oba stanowiska się nie wykluczają.

Kwota zatrzymana przez Sheep Marketplace może wydawać się wysoka, jednak tak naprawdę jest ona niczym w porównaniu ze 144 000 Bitcoinów, które należały do właściciela Silk Road – Rossa Ulbrichta i zostały zajęta przez FBI.

Tak, 144 tysiące, czyli ponad 150 milionów dolarów, około pół miliarda złotych. Niezła wartość jak na wymyśloną walutę, prawda? Jednak z drugiej strony, były to pieniądze, których w żaden sposób nie mógł wykorzystać, swoisty worek złota na bezludnej wyspie. Gdyby wymienił choć część tej kwoty, byłby w tarapatach. Skarbówka raczej nie uwierzyłaby, że to jedna należność za mnóstwo drobniejszych pożyczek. Chyba że pożyczał te pieniądze połowie ludzi na świecie.

bitcoin

Chociaż z drugiej strony, wypłacenie znaczącej części tego i przeznaczenie na cele charytatywne, sprawiłoby, że byłby człowiekiem nie do ruszenia. Nikogo nie obchodziłoby to, że umożliwiał łatwy handel narkotykami czy pomagał sprzedawać dzieci. Poszczególni ludzie to w większości jednostki inteligentne, ale jako tłum to idioci. Jeśli Ulbricht zdecydowałby się na taki krok, to prawdopodobnie żaden polityk nie odważyłby się go zamknąć. Taki coming out sprawiłby, że z miejsca stałby się ulubieńcem ludu o wiele większym niż Edward Snowden. Jednak krok taki wymagałby ogromnej odwagi i liczenia na szczęście.

Skoro Ross Ulbricht tego nie zrobił i w zamian dał się ująć policji, teraz będzie cierpiał cały głęboki, nielegalny Internet i posiadacze kryptowalut.

Zarówno użytkownicy Tora, jak też posiadacze Bitcoinów za bardzo zachłysnęli się anonimowością. Po prostu uwierzyli mediom, które przekonywały cały świat, że Tora nie da się złamać, a Bitcoin to waluta przyszłości. Zapomnieli, że nie ma zabezpieczeń nie do złamania, a Bitcoin rośnie tak szybko, bo nie jest w żaden sposób regulowany i niczym młody pelikan łyka każdą spekulację. Przyczyną jego największych wzrostów było umożliwianie płacenie nim za kolejne usługi. Jeśli nic się nie zmieniło, po upadku swojego matecznika, nielegalnych serwisów aukcyjnych, powinien zanotować spadek. Zwłaszcza jeśli okaże się, że Ross Ulbricht stworzył nie tylko Silk Road, ale też samego Bitcoina.

W takiej sytuacji jedyną szansą na uratowanie Bitcoina będzie to, że przestanie on być sobą, czyli… anonimową walutą.

Wszystkie transakcje w Bitcoinach są zapisywane i publicznie dostępne. Nie ma jednak pewności odnośnie tego, kto za danym kontem stoi. Rządy jeszcze przełknęłyby jego nieprzewidywalny kurs, ale nie mogłyby pozwolić na to, by ktoś używał swoich pieniędzy w sposób anonimowy. To konta bankowe, razem z portalami społecznościowymi, dostarczają o nas najwięcej informacji. Wiedzą ile zarabiamy, co kupujemy, ile oszczędzamy oraz czy możemy popaść w długi. Zresztą, w jaki sposób można łatwiej utemperować zbyt aktywną jednostkę jeśli nie przez odcięcie jej dostępu do pieniędzy?

przycisk-pieniadze

A można to zrobić bardzo łatwo, czego przykładem tego jest Cypr. Podejrzewam też, że każdy z nas ma znajomego, który kiedyś nie zapłacił w terminie mandatu. Często w takich przypadkach konto jest zajmowane przez komornika. Da się? A i owszem. Jeśli nadal ktoś myśli, że jest to tylko moje bajanie, radzę się zapoznać z planami Szwecji przewidującymi zrezygnowanie z tradycyjnej gotówki. Wątpię, że chcą to zrobić z troski o obywateli gubiących drobne w tramwajach.

Czy ewentualna śmierć Bitcoina i serwisów jak Silk Road będzie dobra? Tak, zdecydowanie. Co prawda znajdą się osoby mówiące, że to zamach na naszą wolność i że nie można poświęcać wolności w imię bezpieczeństwa, ale to wierutne bzdury. Nie akceptuję Bitcoina i nielegalnych aukcji, bo wolnością dla mnie nie jest możliwość kupna narkotyków czy broni. Moja wolność sięga tam, gdzie nie robię krzywdy drugiej osobie. A nikt nie przekona mnie, że mogę kupić zakazane substancje lub niezarejestrowany pistolet po to, by zrobić komuś przyjemność.

Zdjęcia cyber crime icon isolated on a white background, bitcoin financial conceptMake money with internet: golden key with piggy bank icon on laptop keyboard   pochodzą z serwisu Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst