Gry  / Felieton

Zimna Wojna, Departament Obrony USA, ARPAnet i zdolni studenci – gramy w MUDy!

153 interakcji
dołącz do dyskusji

Pierwsze gry typu MMORPG nie posiadały trójwymiarowego środowiska. Nie miały nawet prostej grafiki, w całości oparte na poleceniach tekstowych i bujnej wyobraźni gracza. Narodziły się w cieniu Zimnej Wojny, w czasach, kiedy Internet miał służyć jedynie wojsku, będąc kanałem komunikacji zdolnym przetrwać atomowy atak. Co w tym wszystkim najlepsze, w MUDy da się zagrać również dzisiaj, do czego będę Was zachęcał.

Internet? Pierwsze słyszę

W kilka lat przed ukazaniem się pierwszego MUDa, czyli Multi-User Dungeona, sieci łączące ze sobą komputery funkcjonowały już od jakiegoś czasu. Ówczesne rozwiązania były jednak dalekie od tego, co dzisiaj nazywamy Internetem, bez którego nie wyobrażamy sobie życia. Każda z powstałych sieci była autonomiczna i zamknięta na elementy z zewnątrz. Istniejący od kilku lat ARPAnet łączył placówki akademickie działające w porozumieniu z agencją DARPA, za pomocą połączenia telefonicznego. ALOHAnet do komunikacji wykorzystywał fale radiowe, na podobnej zasadzie do tej, dzięki której działały radioodbiorniki. Pionierski SATnet potrafił zmusić komputery do komunikacji za pomocą sztucznych satelitów, sprawiając, że geograficzne ograniczenia przestawały być ważne dla kształtującej się cyberprzestrzeni, nazwanej tak dopiero w książce science-fiction o tytule Neuromancer.

arpanet
źródło: personalpages.manchester.ac.uk

Mimo tego, sieci nie były w stanie porozumieć się ze sobą. Były jak wysepki, jedna obok drugiej, bez mostów, które mogłyby umożliwić wymianę danych pomiędzy nimi. Rewolucję na tym polu przyniósł dopiero protokół TCP. Na potrzeby tego tekstu pozwolę sobie jedynie napisać, że protokół był czymś na kształt „tłumacza” oraz „bramkarza przed klubem”, znającego kilka języków. To dzięki niemu wymiana danych między sieciami stała się możliwa, co potwierdził eksperyment agencji DARPA z w 1977 roku.

Internet narodził się na ulicach San Francisco

Sfinansowane przez Departament Obrony przedsięwzięcie było jedyne w swoim rodzaju. Pędząca ulicami San Francisco furgonetka transportowała komputer. To z niego, za pomocą fal radiowych oraz technologii stojącej za ALOHAnetem, została wysłana wiadomość przechwycona przez TCP i skierowana do środowiska ARPAnet. Stamtąd informację przejęły satelity korzystające z rozwiązań stojących za SATnetem i wysłały ją daleko ponad geograficznymi barierami Oceanu Atlantyckiego, prosto do Norwegii. Obecne na Starym Kontynencie dane powędrowały dalej, do londyńskiego uniwersytetu, po czym wróciły do Stanów Zjednoczonych, ponownie drogą satelitarną. Eksperyment zakończył się pełnym powodzeniem. Nienaruszona wiadomość w niezmienionej formie powróciła do nadawcy, pokonując po drodze ogromny dystans 94 tysięcy mil.

arpanet 1
źródło: mobileobservation.files.wordpress.com

Znana nam dzisiaj sieć zaczęła się konsolidować. Struktury niezdolne do przyjęcia zmodyfikowanego protokołu TCP/IP zostały z niej odłączane, natomiast wysepki połączone mostami zaczęły przekształcać się w jeden, stały ląd. Rodził się Internet, „sieć z sieci”, natomiast opinia publiczna zachodniego świata coraz silniej wiązała się z komputerami. Najpierw Altair 8800, potem Apple I i Apple II, coraz więcej domowych entuzjastów mogło sobie pozwolić na stacjonarną maszynę oraz modem, za pomocą którego łączyli się do publicznych sieci. Te, stanowiące alternatywę do rządowego ARPAnetu, wyrastały niczym grzyby po deszczu, za przykłady podając BITnet oraz USEnet. Ceny komputerów topniały, natomiast sama sieć wymykała się z rządowych rąk, dzięki ciężkiej pracy technologicznych entuzjastów, widzących w sieci nie tylko kanał komunikacji zdolny do funkcjonowania podczas Trzeciej Wojny Światowej, ale również źródło informacji oraz… zabawy.

Sieć dla rządu? Sieć dla graczy!

Chociaż w 1979 roku istniał już Internet, nikomu jeszcze nie marzyły się strony WWW, przeglądarki internetowe czy nawet system operacyjny z interfejsem graficznym. Mimo tego, zaczął powstawać nowy, nieznany wcześniej socjologom twór – społeczność internetowa. Nim pierwszy mikro-komputer zdolny do wyświetlania okien, folderów i pulpitu, w postaci Xerox Star, wylądował na sklepowych półkach, internauci organizowali się wokół BBSów – miejsc w sieci na kształt tablic ogłoszeń, łączących ludzi o wspólnych pasjach oraz zainteresowaniach. To właśnie bezpośrednio do nich odnosi się Reddit czy 4Chan. Wraz z BBSami, polegającymi na wymianie informacji, nadeszły pierwsze programy, które służyły jednoczesnej zabawie dla wielu osób. Narodziły się MUDy.

mud 1

Pierwszy MUD został stworzony rękami studentów z Uniwersytetu Essex. Multi-User Dungeon pozwalał na czynności, które nie śniły się ówczesnym graczom. Za jego pomocą do wirtualnego świata fantasy mogło przenieść się jednocześnie kilku, kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu graczy, współpracując ze sobą bądź rywalizując. MUDy nie posiadały żadnej grafiki, działając w oparciu o komendy tekstowe, za pomocą których gracze walczyli, zwiedzali opisane przez wirtualnego narratora lokacje, porozumiewali się z innymi użytkownikami oraz wspólnie przeżywali przygody, które dotychczas możliwe były do odegrania jedynie za sprawą kości, kartek papieru, ołówków i podręczników Dungeons & Dragons.

Rycerz z Norwegii, księżniczka ze Stanów

Ogromna popularność MUDów wśród studentów wykroczyła daleko poza mury Essex. Już rok później pierwszy Brytyjczyk wspólnie ratował niewiastę przed smokiem ramię w ramię z Amerykaninem, za pomocą połączenia satelitarnego. MUDy stały się popularne również w domach komputerowych entuzjastów, którzy mogli sobie pozwolić na odpowiednią maszynę, modem i kosztowne połączenie. Tolkien, Orwell, Dungeons & Dragons – fikcyjne światy z książek fantasy oraz science-fiction zamieniały się w światy wirtualne, w których każdy mógł zostać tym, kim tylko chciał, od małego i wrednego gnoma (prekursor trolla internetowego?) po barczystego, odważnego i prawego wojownika. Fizyczne ograniczenia oraz podziały rasowe i klasowe w wirtualnych, tekstowych światach przestały mieć znaczenie. W mentalności graczy zaczął dokonywać się przełom, który dzisiaj jest serwerowym standardem.

mud 3

MUDy, poza pierwszą w historii komputerów, Internetu oraz gier możliwością spotkania się na serwerach, dzięki którym funkcjonował świat gry, nauczyły powstającą społeczność internetową jeszcze jednej rzeczy – chodzi o pozorną anonimowość w sieci, której pokłosie zbieramy również dzisiaj. Za pomocą MUDów każdy stawał się tym, kim chciał. O ile sieci ARPA czy ALOHA jasno definiowały nadawców i odbiorców, tak MUDy po raz pierwszy sprawiły, że użytkownicy sieci byli zmuszeni do stworzenia własnych awatarów, fikcyjnych postaci, wirtualnych „ja”, z którymi się utożsamiali i przez pryzmat których byli oceniani. Inwalida w każdej chwili mógł stać się ponętną elfką, natomiast student wydalony za rozróby – spokojnym i mądrym czarodziejem. Możliwości wydawały się nieograniczone, natomiast społeczność internetowa po raz pierwszy stała się nie tylko nienamacalna, ale również wątpliwa. Od teraz, dzięki MUDom, każdy mógł być tym, kim chciał być.

MUDy - żywe również dzisiaj

mud 2

Ze względu na swój wiek, nigdy nie było mi dane zagrać w żadnego MUDa. Kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z grami, tego typu tytuły były już niemal na wymarciu, systematycznie zabijane przez produkcje posiadające grafikę, dźwięk i kontrolery stworzone z myślą o zabawie. Mimo tego, od wczoraj rozpocząłem swoją przygodę z MUDem. Ku mojej radości, okazało się, że te są wciąż żywe, również w Polsce. Zacząłem od Arkadii i muszę przyznać, jestem oczarowany. Rozmowa z przygłuchym goblinem, podróżowanie po łajbie, korzystanie z przedmiotów czy nawet tworzenie postaci – wszystko odbywa się w środowisku tekstowym.

Grając w Arkadię, czułem się niemal tak, jak gdybym był pionierem i zdobywcą dzikiego Internetu, cofając się do czasów 1979 roku, Zimnej Wojny i Jamesa Cartera. Oczywiście Arkadia znacząco różni się od pierwszych MUDów, jakie istniały w tamtym okresie, udoskonalona i bardziej przystępna. Mimo tego, duch pionierskich rozwiązań, stworzonych przez twórczych, zdolnych i inteligentnych miłośników fantasy, jest w niej obecny. Polecam, jeśli tylko macie chwilę wolnego czasu. To niesamowite, grając w tego typu produkcję, mając obok siebie Xboksa 360 z Grand Theft Auto V w napędzie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst