RTV  / Felieton

Loewe ucieka spod szubienicy. Tak im się przynajmniej wydaje

Loewe uratowany! Przynajmniej na razie niemiecka marka będzie mogła złapać oddech. Udało się pozyskać partnera i to oczywiście z Chin. Firma wdraża także nową strategię. Tylko to chyba słaby pomysł, a nawet strzał w kolano.

Partnerem biznesowym Loewe będzie Hisense. Firmy będą się wspierać przy zakupie komponentów, produkcji, tworzeniu oraz sprzedaży telewizorów. To na pewno ważne wsparcie dla firmy, choć Hisense znamy przede wszystkim z marketów. Chiński producent poza Polską oferuje jednak wiele różnorodnych modeli, adresowanych do różnych grup docelowych.

Relacje pomiędzy Hisense a Loewe mają być dwukierunkowe. Hisense będzie pomagał Loewe, natomiast Loewe wesprze chińskiego producenta. Głównym zadaniem Loewe będzie wzmocnienie rozpoznawalność marki Hisense i sprzedaży jej produktów na rynku Europejskim. Wydaje mi się jednak, że będzie to ciężkie do realizacji, ponieważ Loewe raczej nie może poszczycić się świetnym kanałem dystrybucji, zwłaszcza jeśli chodzi o dotarcie do masowego klienta. Nawet w Europie zachodniej wyspy Loewe w elektromarketach to rzadkość, a specjalistyczne sklepy z RTV nie wydają się być dobrym miejscem dla promocji produktów Hisense.

Hisense przy wsparciu Loewe na początek będzie rozwijać skrzydła w krajach niemieckojęzycznych i państwach Beneluksu. Już na jesieni w Austrii jako pierwszej ma pojawić się telewizor 4K od Hisense.

Na pozyskaniu partnera i zwolnieniach nie kończą się zmiany w Loewe. Firma zmienia strategię, czego świadkami mają być uczestnicy berlińskich targów IFA 2013. Na początku września, w stolicy Niemiec lokalny producent zamierza zaprezentować swoje najnowsze produkty, w tym tańsze modele telewizorów i systemów audio.

Oczywiście na razie nie wiemy co oznacza słowo "tańsze" w odczuciach dyrekcji Loewe. Sądzę jednak, że będą to produkty atrakcyjniejsze cenowo dla przeciętnych konsumentów, ale wciąż stosunkowo drogie. Ceny zapewne będą na poziomie flagowych modeli od popularnych producentów jak Samsung, Sony czy Panasonic. Nie jestem jednak przekonany czy taki ruch jest słuszny. Rozpoznawalność marki Loewe wśród niezaznajomionych konsumentów nie jest oszałamiająca, a osoby które nabywają produkty Loewe, kupują je często z czystego snobizmu.

Loewe to zupełnie inny typ marki niż Apple, a tym bardziej inni producenci. Firma nie trafia do klienta masowego, bo nie to jest jej celem. Transformacja w markę masową z pewnością byłaby dobrym rozwiązaniem dla przyszłości biznesu. Jednocześnie może okazać się niewykonalna. Loewe może stracić tym ruchem obecnych klientów i wcale nie pozyskać wystarczająco dużo nowych. Jednocześnie może utracić cały swój wizerunek - marki premium, marki ekskluzywnej, marki z niezwykłym wzornictwem.

Dobrymi chęciami wymalowane jest piekło. Loewe ma zacny plan ale jego wykonanie stoi pod dużym znakiem zapytania. Ten sojusz na razie nie wydaje się być sensowny dla żadnej ze stron. Jednak już we wrześniu przekonamy się czy Loewe zaskoczy czymś rynek.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst