Tech  / News

BitTorrent Bundle, czyli jak zarabiać na torrentach

Zrobiłeś płytę. Album, wraz ze swoim zespołem. Chcesz kontrolować jej dystrybucję. Guzik! Dwa dni później znajdujesz ją na Torrenty.org. Jest jednak na to sposób. A właściwie, to będzie.

To, że piractwa praktycznie nie da się powstrzymać, to właściwie jest prawie pewne. Można stosować różne środki, takie jak ostre prawo czy wyszukane zabezpieczenia antypirackie, ale jest z tym jeden, podstawowy problem: większość piratów i tak to obejdzie, a legalni użytkownicy będą sfrustrowani skomplikowanymi mechanizmami DRM.

Pojawia się jednak coraz więcej pomysłów na dobre kompromisy. Weźmy na przykład takiego Spotify. W zamian za niską opłatę abonamentową masz nieograniczony dostęp do większości muzyki, jaka kiedykolwiek została wydana. Gdzie ten kompromis? Jak przestaniesz płacić abonament, tracisz dostęp do tej muzyki, lub jest ci on bardzo ograniczany. Wygoda tego rozwiązania i niska cena przekonują jednak miliony melomanów. Piractwo jest pokonywane nie za pomocą armii prawników, a dzięki udostępnieniu czegoś wygodniejszego i lepszego.

A z czym nam się kojarzy piractwo? Nie wiem jak wam, ale mi z torrentami i The Pirate Bay. Warto jednak zauważyć, że sieć BitTorrent nie służy tylko do wymiany nielegalnymi treściami. Służy do wymiany wszystkich możliwych treści. A że nikt nie kontroluje co tam jest udostępniane, to osobna kwestia. Można tam znaleźć zarówno Blu-ray ripa nowego Iron Mana, Tomb Raidera z crackiem, ale też dystrybucje Linuxa czy też twórczość artystów, którym nie zależy tak bardzo na opłatach, jak na popularyzacji ich dzieł. Tym ostatnim naprzeciw wychodzi sama firma BitTorrent Inc.

Stworzyła ona format BitTorrent Bundle, dzięki któremu osoby udostępniające dane treści mogą na nich zarabiać. Bundle pozwala na blokowanie części jednego pliku, by ten był dostępny wyłącznie po uiszczeniu opłaty, pozostawiając resztę darmową. Przykładowo, nakręciliście z kolegami amatorski film. Dzięki Bundle możecie udostępnić go w Sieci za darmo, ale na przykład prosić o opłatę za dostęp do dołączonych materiałów „the making of”. Albo udostępnić grę, w której dodatkowe poziomy będą płatne. Przy czym forma rozliczeń również jest dość elastyczna. Możesz, na przykład, prosić użytkownika o udostępnienie adresu mailowego, na którego będziesz wysyłał swój biuletyn. Albo zażądać udostępnienia informacji na portalach społecznościowych, do których „podczepiony” jest twój odbiorca.

Na razie jedynymi klientami, które obsługują format BitTorrent Bundle, są oficjalny BitTorrent oraz uTorrent. Co więcej, sama platforma jest dostępna w wersji rozwojowej. I to nawet nie beta, ale alfa, czyli jej twórcy doskonale zdają sobie sprawę z jej niedoskonałości i zdecydowanie czekają na uwagi użytkowników.

To bardzo ciekawy ruch. Jak już wspominałem wcześniej, z całą pewnością nie wyeliminuje on piractwa. To jednak kolejny złoty środek. Odpowiednio wykorzystany, może owo piractwo w istotny sposób zmarginalizować, dając zarazem internautom duży komfort (wszak część materiału będzie darmowa, jak zawsze). Kluczowe jest tu jednak odpowiednie jej wykorzystanie. BitTorrent Bundle jako platforma do udostępniania wersji trial i demo? To sensu mieć nie będzie.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst