Tech  / Artykuł

Oczekiwałbym od Tomasza Machały, żeby stosował standardy, które propaguje

104 interakcji
dołącz do dyskusji

Z zaciekawieniem przyglądam się akcji pt. Dżinsy Machały, która od wczoraj rozpala media społecznościowe na naszym polskim poletku internetowym. Jest mnóstwo aspektów, które są bardzo ciekawe w tej dyskusji i to niekoniecznie te z głównego jej nurtu. Oto kilka moich przemyśleń.

1. Akcja Levi'sa to reklama, za którą Tomasz Machała dostał wynagrodzenie

Bez dwóch zdań materiał "Interpretacje: Tomasz Machała" jest materiałem reklamowym. Oczywiście to wpis sponsorowany. Oczywiście to tekst w cyklu zamówionym przez marketingowców marki Levis - były poprzednie, będą kolejne. Oczywiście to akcja opłacona przez markę Levi's. I myli się Tomasz Machała twierdząc, że "nie dostał za to wynagrodzenia". On może bezpośrednio nie, ale jego medium tak, więc de facto Machała za ten materiał został wynagrodzony.

2. Reklama nie została oznaczona

Jeśli przyjmiemy, że była to reklama, to powinna zostać ona odpowiednio oznaczona. Na stronie głównej, zanim Czytelnik kliknie w link, ten materiał powinien być odpowiednio oznaczony, np. słowami: wpis sponsorowany, reklama, lub komercyjne. Po kliknięciu, w materiale powinna być informacja o tym, że to tekst sponsorowany.

Machała argumentuje, że tekst poprzedza banner Levi's "900 px szerokości i tak ze 200 px wysokości". Przedziwna to argumentacja z dwóch względów: po pierwsze, w tym samym tekście Machała argumentuje, że reklama bannerowa jest kompletnie nieskuteczna i nie dostrzegają jej Czytelnicy; po drugie, banner reklamowy może przecież dotyczyć zupełnie innej marki, zupełnie innego produktu, niż ten opisywany w danym tekście. Tak się przecież dzieje w 99% przypadkach w Sieci. Reklama Levis'a nie została więc oznaczona - ani na stronie głównej, ani na stronie z wpisem.

3. naTemat ma ostatnio "problemy" z oznaczaniem reklam

To nie pierwszy przypadek w ostatnich dniach, w których brakuje informacji naTemat o tym, że dany materiał tekstowy jest de facto wpisem sponsorowanym, reklamą. W ciągu dwóch dni poprzedzających materiał Levis'a naliczyłem takich przypadków jeszcze dwa, po jednym w kolejnych dniach. Najpierw była to komercyjna informacja na temat jednego ze szkoleń:

naTemat - brak informacji o reklamie, 12.04

a następnie był to wpis sponsorowany marki Lufthansa, który wprawdzie na stronie wpisu był oznaczony jako sponsorowany, ale na głównej już nie. Taka sytuacja utrzymywała się przez cały dzień. Dopiero w drugim dniu ekspozycji tego materiału na stronie głównej naTemat.pl pojawił się przy nim dopisek "reklama". Wiadomo jak jest z tekstami w Sieci - żyją głównie w pierwszym dniu po publikacji.

naTemat - brak informacji o reklamie, 15.04

Próbowaliśmy się wczoraj skontaktować z Tomkiem Machałą, by wyjaśnić kwestię zarówno charakteru akcji z marką Levi's, jak i wcześniejszych przypadków. Początkowo Tomek zareagował na nasze próby kontaktu (kontaktowała się Ewa Lalik), a następnie, gdy przedstawiliśmy mu materiał Lufthansy już nie odpowiedział.

4. naTemat robi świetną robotę reklamie internetowej w Polsce

Wczoraj dzwoniła do mnie pani z "Pressa" po mój komentarz do sprawy Levi'sa. Z tonu jej pytań wyczuwałem, że chodzi głównie o to, czy "redaktorowi naczelnemu" wypada brać udział w takich reklamach jak ta Machały z Levi'sem. Nie subskrybuję Presserwisu, więc nie wiem, czy moja wypowiedź się ukazała, ale przybliżę co, wtedy powiedziałem:

Uważam, że naTemat robi świetną robotę reklamie internetowej w Polsce, gdyż inwestuje w nowe formaty, które są nieuchronną przyszłością reklamy w ogóle. Czy to się komuś podoba, czy nie, reklama będzie coraz bardziej powiązana z treścią mediów. I nie chodzi tylko o internet, ale o wszystkie media. Spójrzmy dziś na TVN - oni już to zrozumieli i obok bloków reklamowych, których wciąż żądają konserwatywni klienci inwestują głównie w formaty reklamowe w treści swoich programów. I jest to dobre zarówno dla samej stacji, jak i reklamodawców. Wspomnę dwie marki - Kruk oraz Prymat (mój były pracodawca). Marki te niezwykle blisko współpracują z dostawcą treści (TVN) i uwierzcie mi - zyskują na tym po stokroć więcej niż mogliby wyciągnąć ze znacznie droższych (!) spotów reklamowych. A TVN zyskuje sponsora na ciekawe programy rozrywkowe, które podobają się masom.

Podobnie próbuje działać naTemat w Internecie. Generalnie nie sprzedaje bannerów, a jak już to spektakularne, wielkopowierzchniowe. Oferuje głównie formaty rich mediowe i po prostu cykle tematyczne, partnerskie. I według mnie robi to bardzo dobrze, dzięki czemu wszyscy będziemy na tym korzystać: media duże, tj. portale, i media małe, tj. duże blogi.

Jest tylko jedno "ale" - naTemat musi oznaczać reklamy jako reklamy. Tak robi TVN, tak robi BuzzFeed, na który Machała lubi się powoływać, tak robią inne media.

5. Przyganiał kocioł garankowi

Swego czasu na jednej z konferencji oglądałem prelekcję Tomka Machały (nie pamiętam której, pamiętam, że nie oglądałem wystąpienia na żywo, lecz potem jej zapis w Sieci), w której pokazywał przykłady nieoznaczania materiałów sponsorowanych w Sieci. Na jednym ze slajdów znalazł się Spider's Web (nie pamiętam już z jaką akcją).

My od tego czasu sporo się nauczyliśmy. Nasi regularni Czytelnicy dobrze wiedzą, że sporo u nas materiałów reklamowych, mamy kilka długoterminowych partnerstw, które wspólnie z naszymi reklamodawcami realizujemy. Wkrótce będziemy brali udział w kolejnej dużej i baaaaardzo ciekawej akcji. My jednak wyraźnie oznaczamy nasze sponsorowane, partnerskie treści. Może nie walimy tym po oczach Czytelników, ale zarówno na głównej, jak i na konkretnej stronie wpisu takie materiały są odpowiednio oznaczane.

Oczekiwałbym więc od Tomka Machały, żeby stosował standardy, które sam propaguje. A reklam naTemat z pewnością nie musi się wstydzić.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst