Tech

CES 2013: ZTE Grand S: najcieńsza lagująca kopia HTC z LTE - nasze wrażenia

Od dawna kibicuję tak zwanym “chińczykom”, czyli chińskim markom, które wyrosły na produkowaniu smartfonów dla operatorów i pod różnymi markami własnymi, a teraz próbują się usamodzielnić. Tak jest z Huawei, podobnie z ZTE. Jednak zaprezentowany wczoraj ZTE Grand S - “najcieńszy smartfon z LTE” - nie jest dobrym kierunkiem rozwoju.

Inspiracja jest w porządku - w taki sposób dobre produkty zostają rozwijane i ulepszane. Kopiowanie jednak nie jest dobrą drogą do odniesienia sukcesu, a to właśnie robi ZTE. Grand S to potężny smartfon ze Snapdragonem S4 Pro od Qualcommu, pięciocalowym ekranem 1080p, 13 megapikselowym aparatem oraz LTE. Jednak gdyby nie świadomość, że jestem na stoisku ZTE i napis “ZTE” na obudowie, pomyślałabym, że trzymam w dłoniach smartfona HTC.

Bryła Grand S to typowa dla HTC bryła smartfona z ogromnym, lekko wystającym nad obudowę ekranem i przyciskami na dole. Jednak podobieństwa na tym się nie kończą - bezimienna nakładka ZTE na Androida w wielu miejscach przypomina HTC Sense. Wystarczy popatrzeć choćby na widżet odtwarzacza muzycznego, zegara lub inne miejsca w systemie. Korzystając z Grand S ma się wrażenie, jakby obcowało się z jakimś dziwnym modelem HTC.

Jednak jeśli przeboleć ten fakt, to okazuje się, że wykonanie Grand S jest fenomenalne, zwłaszcza jak na typowo chińską firmę-masówkę. Obudowa unibody jest przyjemna w dotyku, a smartfon jest faktycznie cienki. Mam wrażenie, że ekran Grand S jest lepszy jakościowo, ma lepsze kolory i szczegółowość, niż tożsamy (5 cali, 1080p) ekran Huawei Ascenda D2. Mimo rozmiarów, Grand S wygodnie leży nawet w mojej dosyć niewielkiej dłoni. Niepokój może jednak budzić to, że dwa spośród kilkunastu wystawionych modeli miały lekko stłuczone szkiełko ekranu na górze, przy głośniku. Obsługa nie była w stanie powiedzieć, czy jest to Gorilla Glass. Poza tym przyciski pod ekranem nie są podświetlane.

Dodatkowo ZTE postanowiło wyprodukować Grand S w kilku kolorach. Nie są one nasycone, tylko lekko matowe, jednak wyglądają bardzo elegancko. To odwrotność ostrych kolorów na przykład Lumii, które nie każdemu mogą przypaść do gustu. Kolorystyka Grand S nie powinna wzbudzać kontrowersji. Mi do gustu przypadła szczególnie szara wersja.

Od strony Androida (4.1.2) smartfon prezentuje się bardzo w stylu HTC. Podobny design przycisków, paska powiadomień czy wielu innych elementów jest bardzo specyficzny. ZTE dodał kilka dziwnych elementów - na przykład ekranowy skrót do przycisków systemowych (Mi-POP). Lockscreen zawiera skróty do aplikacji, pulpity są edytowalne, a wśród aplikacji znajdują się pozycje autorskie ZTE.

Wydajność to najgorsza część Grand S. Sprawdziłam cztery sztuki tego modelu i wszystkie cierpiały na tę samą przypadłość - lagowanie, lekkie przywieszki i brak płynności przy kilku (około 5) otwartych aplikacjach, wcale nie grach. Dół telefonu robi się gorący, wręcz parzy, a system zwalnia. Wideo klatkuje, a aplikacje typu Gmail wczytują się bardzo wolno. Przy Snapdragonie S4 Pro! Nie wiem, kto zawinił, ale to całkowicie dyskwalifikuje Grand S.

Mimo całkiem dobrego wykonania obudowy, Grand S to smartfon pełen sprzeczności. Ładny, z imponującym ekranem, lagującym systemem, parzącą obudową. Całość na dodatek jest kopią HTC.

ZTE się stara, ale na razie to jeszcze nie “to”.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst