Tech

Benedykt XVI i papiestwo zawitali na Twittera

Wielką pielgrzymkę po przestworzach internetu rozpoczął Ojciec Święty, Benedykt XVI. Aktualny Papież zawitał właśnie między innymi do piekielnego królestwa Justina Biebera - serwisu Twitter. 

Być może trochę przemawia przeze mnie zazdrość (pewnie już wiecie, że kocham Facebooka, a Twitterem lubię sobie pogardzić), bo choć Watykan od dawna jest we wszystkich liczących się serwisach społecznościowych (a więc Facebook, Twitter, last.fm, pewnie nawet X-Fire, ale wciąż nie Google+), to Benedykt XVI zdecydował się komunikować z wiernymi właśnie za pośrednictwem popularnego w egzotycznych krajach zachodu "ćwierkacza".

To trudne zadanie, ale Ojciec Święty planuje pomimo ograniczenia do 140 znaków, własnoręcznie polecać wiernym najciekawsze zagadnienia dotyczące Pisma Świętego, a pochodzące z jego homilii. Świta Papieża podkreśla, że w pierwszej kolejności na Twitterze pojawiać będą się rozważania dotyczące modlitwy "Anioł Pański". Watykan nie obawia się też, że zredukowane do 140 znaków przemyślenia staną się sloganami - na Twitterze można wyrażać głębokie myśli.

O ile z tym drugim zdaniem może i trochę bym polemizował, to w sumie - czemu nie - warto spróbować. Chrześcijaństwo z nowymi technologiami czasem jest na "tak", a czasem bardzo do tyłu. Nie sposób nawet ocenić jak wiele zachodni politycy czy szołmeni zyskują dzięki kontaktowi ze swoimi odbiorcami właśnie za pośrednictwem twittera. Jeśli Benedykt XVI nauczy się w sposób lakoniczny przesyłać wartości do odbiorców kultury masowej, to może być to nawet największy medialny tryumf jego pontyfikatu i zarazem chrześcijaństwa od wielu lat.

Jak na razie profil główny kolekcjonuje widzów, ale to nie wszystko. Prócz Benedykta XVI właściwego, wystartowała też grupa sześciu profili o osobnych wersjach językowych. W zaszczytnym gronie znaleźli się również Polacy, co jest bardzo miłe ze względu na narodowe przywiązanie do wiary, choć niekoniecznie już do Twittera.

Bardzo podoba mi się również rozsądne nazwanie wszystkich profili Pontifex (z dopiskami regionalnymi) co sugeruje, że w przeciwieństwie do redakcji Uważam Rze czy rzeczniczki PZPN, profil ten tworzony jest z myślą o wszystkich ewentualnych kontynuatorach misji Benedykta XVI.

Habemus Twitterum!

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst