Tech

Microsoft zmienia zasady prywatności na takie same, za które Google był atakowany i nikogo to nie obchodzi

113 interakcji
dołącz do dyskusji

Pamiętacie zmiany regulaminu Google'a, które odbiły się szerokim echem, spotkały z ostrą krytyką i spowodowały, że część użytkowników nawet rezygnowała z usług Google'a, często na rzecz Microsoftu? Jak reagujemy teraz, gdy Microsoft robi to samo, tylko mniej przyjaźnie? Wszyscy jesteśmy hipokrytami, choćby z jednego ważnego powodu: gdy Google unifikował regulaminy, komentowaliśmy, interesowaliśmy się, krytykowaliśmy, analizowaliśmy. Wszystko, by rozjaśnić wątpliwości lub wytknąć wady. Gdy Microsoft zmienia regulamin, wygląda na to, że wszyscy mamy to w nosie.

Dzięki dziennikarzom takim, jak Danny Sullivan (polecam! "insider" wyszukiwarek i usług), którzy zauważają zmiany w regulaminach Microsoftu, sami możemy przekonać się jak bardzo mocno skupiamy się na Google'u, jeśli chodzi o zagrożenia prywatności (pewnie na Apple'u też), a ignorujemy to, co zmienia się w Microsoftcie. W swoim tekście "Microsoft zmienia zasady prywatności na takie same, za które Google został zaatakowany; nikogo zdaje się to nie obchodzić" Sullivan zauważa, że Microsoft dał sobie samemu przyzwolenie na wykorzystywanie naszych danych i treści w sposób, jaki mu się tylko podoba, że obietnice niewykorzystywania i nieupubliczniania naszych danych, czy nieużywania treści ze SkyDrive'a do targetowania reklam, są raczej na słowo honoru. "Uwierzcie nam, nie będziemy grzebać w plikach ze SkyDrive'a czy mailach z Outlooka, żeby dopasować reklamy, ale możemy współdzielić dane pomiędzy poszczególnymi usługami, więc... uwierzcie nam, nie będziemy".

Microsoftowi należy się jeszcze jedna fala krytyki, bo w porównaniu do zmian regulaminów Google'a, nowe regulaminy Microsoftu są mocno skomplikowane, a sposób ich komunikacji jest kiepski. Google w marcu, oprócz rozesłania wiadomości e-mail, wyświetlał pop-upy na każdej stronie swoich usług informujące o zmianie regulaminów. Microsoft wysłał wiadomość. Jedną.

Poza tym Microsoft twierdzi, że:

umowa została zmieniona po to, by ułatwić zrozumienie jej treści. W tym celu zastosowaliśmy m.in. formę pytań i odpowiedzi, która wydaje nam się dużo bardziej przejrzysta. Wyjaśniliśmy również, w jaki sposób Microsoft wykorzystuje Twoje materiały do zapewnienia lepszej ochrony klientom i doskonalenia produktów, w tym również, jak dostosowuje korzystanie z takich materiałów do nowego sposobu świadczenia usług w chmurze w celu jak najlepszego zintegrowania ich z wieloma swoimi produktami. Zdajemy sobie sprawę, że nasze produkty mogą służyć Ci do prowadzenia prywatnych rozmów i przechowywania osobistych informacji, dlatego chcemy podkreślić, że Twoja prywatność jest dla nas najważniejsza.

- jednak czytając nowe postanowienia, po szczegółowe informacje odsyłana jestem do stron wyglądających tak:

Jak zauważył Danny Sullivan, Microsoft robi dokładnie to samo, co Google, ale w sposób o wiele mniej przyjazny. Czy zdanie:

Wyjaśniliśmy również, w jaki sposób Microsoft wykorzystuje Twoje materiały do zapewnienia lepszej ochrony klientom i doskonalenia produktów, w tym również, jak dostosowuje korzystanie z takich materiałów do nowego sposobu świadczenia usług w chmurze w celu jak najlepszego zintegrowania ich z wieloma swoimi produktami

- jest przyjazne? Nie można było napisać, że "wyjaśniamy, jak wykorzystujemy Twoje materiały i dane do ulepszania naszych usług, doskonalenia ich, łatwiejszego poruszania się między nimi integracji?".

Zacytuję Google'a:

1 marca 2012 r. zmieniliśmy naszą Politykę prywatności i Warunki korzystania z usług. Zrezygnowaliśmy z ponad 60 różnych polityk prywatności w Google na rzecz jednej, o wiele krótszej i bardziej zrozumiałej dla odbiorcy. Nasza nowa polityka oraz warunki obejmują wiele usług i funkcji, ponieważ chcemy, by korzystanie ze wszystkich produktów Google było jak najbardziej intuicyjne i proste.

Prościej, prawda? Zresztą, porównajcie sobie sami - tutaj znajduje się odnośnik do nowego regulaminu przesłany przez Microsoft, tutaj zasady Google'a. Teraz spróbujcie znaleźć szczegóły tego, jak obie firmy wykorzystują Wasze dane, razem z przykładami, i znajdźcie jasne wytłumaczenie do czego będą one wykorzystywane, dlaczego po co i w jaki sposób.

Google wprowadził nowe zasady w zrozumiały sposób - spisane zostały przystępnym językiem i są dostępne w ramach jednej strony. Spotkał się jednak z miażdżącą krytyką, bo w końcu użytkownicy zrozumieli, na co się zgadzają. Microsoft wprowadza zmiany, ale jest to nieporównywalnie mniej przyjazne. Nie mam pretensji do zmiany i unifikacji regulaminów i zapisów o współdzieleniu danych i treści w ramach usług jednej firmy - w czasach chmury to konieczność i musimy przyznać takie kompetencje dostawcom, żeby ci mogli zaoferować nam możliwość np. wysyłania pliku z dysku chmurowego bezpośrednio mailem lub publikacji pliku z chmury w serwisach społecznościowych. To dla nas wygoda, ale firmy muszą mieć do tego naszą zgodę - do przetwarzania i modyfikowania naszych treści.

Wszyscy jesteśmy jednak hipokrytami: ja, bo zignorowałam i przegapiłam zmianę regulaminów Microsoftu; Microsoft, bo poinformował mnie o tym wiadomością wysłaną na Outlooka, chociaż tam zaglądam rzadko mimo, że aktywnie korzystam z innych usług giganta, m.in. SkyDrive, oraz ci wszyscy, którzy w lutym rzucili się aktywnie krytykować Google'a za zmianę regulaminów, a Microsoft zostawili w spokoju, bo nikt im nie wytłumaczył, co znaczą zmiany.

Tymczasem kilka podpunktów z nowego regulaminu Microsoftu brzmi dla mnie trochę niepokojąco:

3.3. Co Microsoft robi z moimi treściami? Przekazując swoje treści w ramach usług, Użytkownik wyraża zgodę na wykorzystywanie, modyfikowanie, dostosowywanie, zapisywanie, reprodukowanie, rozpowszechnianie i wyświetlanie tych treści w zakresie niezbędnym do zapewnienia ochrony Użytkownikowi oraz do udoskonalania i udostępniania produktów i usług Microsoft, a także zapewniania im stosownej ochrony. Oznacza to, że Microsoft może stosować mechanizmy automatycznego wyodrębniania informacji z e-maili, rozmów lub zdjęć, aby wykrywać spam i złośliwe oprogramowanie i zapewniać przed nimi stosowną ochronę. Wyodrębnione w ten sposób informacje Microsoft może też wykorzystywać na potrzeby opracowywania nowych funkcji usług, dzięki którym korzystanie z usług będzie jeszcze prostsze. Podczas przetwarzania treści Użytkownika Microsoft podejmuje stosowne środki w celu zagwarantowania ochrony prywatności Użytkownika.

Bardzo podobny fragment, jak z regulaminów Google'a - fragment, o który toczyła się największa wojna.

3.4. Jakie typy treści są niedozwolone? W ramach usług nie można publikować treści, które naruszają niniejszą umowę (w skład której wchodzą Zasady Microsoft dotyczące zwalczania spamu oraz Kodeks postępowania Microsoft) lub przepisy prawa obowiązujące w kraju Użytkownika. Microsoft zastrzega sobie prawo wglądu do treści w celu egzekwowania postanowień niniejszej umowy. Microsoft może blokować dowolnego typu wiadomości e-mail, wiadomości błyskawiczne lub inne formy komunikacji, zarówno przychodzącej, jak i wychodzącej za pośrednictwem usług, lub w inny sposób uniemożliwiać ich dostarczanie, w ramach dążenia do ochrony usług lub klientów Microsoft lub egzekwowania w inny sposób postanowień niniejszej umowy.

3.5. Czy Microsoft może usunąć moje treści z usług? Tak. Microsoft zastrzega sobie prawo do odrzucenia treści lub usunięcia ich z usług w dowolnym momencie, jeśli uzna, że naruszają one obowiązujące przepisy prawa lub niniejszą umowę lub jeśli ich rozmiar przekracza limity dotyczące rozmiaru pamięci lub pliku. Microsoft może odmówić publikacji i może usunąć treści bez podania przyczyny. Jeśli treści, które Użytkownik zapisuje w ramach usług, są zgodne z prawem i z niniejszą umową lub chronione prawem autorskim, a Użytkownik jest upoważniony do korzystania z tych treści, Microsoft zapewni Użytkownikowi możliwość pobierania tych treści. Postanowienie to nie obowiązuje, jeśli treści zostały usunięte z serwerów Microsoft z uwagi na to, że konto Microsoft Użytkownika było nieaktywne przez okres wskazany w punkcie 2.2.

Punkt 2.2 nie zawiera podanego okresu - ten okres zawiera punkt 4.2.

4.2. Czy istnieją inne okoliczności, w których mogę utracić dostęp do usług? Tak. Aby móc korzystać z niektórych usług (a mianowicie z usług pod marką Microsoft), Użytkownik musi logować się na swoje konto Microsoft co najmniej raz na 270 dni (patrz punkt 2.2). Istnieją także dodatkowe okoliczności, w których Microsoft może zakończyć świadczenie niektórych usług, w tym w szczególności, gdy świadczenie tych usług przestanie być możliwe, gdy nastąpi rozwój dotychczas używanych technologii, gdy z opinii klientów będzie wynikać potrzeba zmiany lub gdy pojawią się problemy zewnętrzne, z powodu których dalsze świadczenie tych usług okaże się nierozsądne lub niepraktyczne. W takim przypadku dane Użytkownika zostaną z tych usług trwale usunięte. W przypadku anulowania przez Microsoft płatnej usługi w całości i bez podania przyczyny, Microsoft zwróci Użytkownikowi proporcjonalną część kwoty płatności uiszczonej przez Użytkownika, należnej za tę część usługi, która pozostała do realizacji przed jej anulowaniem. Jeśli Użytkownik dokona subskrypcji niektórych płatnych usług i nie ureguluje na czas płatności, Microsoft może wstrzymać świadczenie tych usług na rzecz Użytkownika lub anulować je (szczegółowe informacje na ten temat można znaleźć w punkcie 9.11).

Przejrzałam zasady Google'a. W poprzednich wersjach istniały w nich zapisy, że po określonej nieaktywności konto, np. GMailowe, może zostać usunięte lub stać się nieaktywne. W nowym regulaminie nie ma takiego zapisu, bo i faktycznie - jest on głupi. Większości z nas zdarza się powrót do jakichś usług nawet po roku, więc jeśli już usługodawca chce "czyścić" domeny i miejsce, to może ustalić ten okres na 1,5 roku, dwa lata? 270 dni to stosunkowo mało.

To tak w skrócie. Powtórzę swoje słowa: Warto pamiętać o rozsądku. Dzisiejszy świat oferuje nam wiele udogodnień, jednak nikt nie mówi, że trzeba z nich koniecznie korzystać. Warto być jednak konsekwentnym.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst