REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Microsoft: 'Aktualizacja Windows XP do Windows 7 to inwestycja, na której zarobisz krocie'

Microsoft: ‚Aktualizacja Windows XP do Windows 7 to inwestycja, na której zarobisz krocie’
REKLAMA
REKLAMA

Microsoft próbował wielu sposobów, by przekonać firmy do porzucenia Windows XP. Nie przygotował dla tego systemu nowego Internet Explorera. Zakończył rozszerzone wsparcie techniczne. Krzyczał o korzyściach związanych z funkcjami z Windows 7. Z dużo mniejszym skutkiem, niż by sobie tego życzył. Teraz znalazł jednak nową metodę na przekonanie szefów korporacji: zaczął mówić o pieniądzach.

System Windows XP ma już jedenaście lat. A mimo to do dziś jest bardzo chętnie używanym systemem operacyjnym. Trudno się dziwić: po prostu działa. Jasne, nie ma wielu funkcji dotyczących obsługi nowego sprzętu, nie ma wielu usprawnień interfejsu obecnych w jego następcach, trudniej nim zdalnie zarządzać, i tak dalej, i tak dalej. Ale, tak po prostu, działa. Firmy nie widzą powodów, by kupować licencje na Windows 7, a tym bardziej Vistę. Microsoft wpadł w pułapkę, którą sam na siebie zastawił.

Pułapka ta wyniknęła z opóźnień w pracach nad Windows Longhorn, który miał być następcą XP. Premiera systemu była przesuwana z kwartału na kwartał, a w międzyczasie Microsoft musiał utrzymać swoich klientów, by nie porzucali XP na rzecz Linuxa czy Maca. Wydawał kolejne darmowe dodatki, usprawnienia, rozwinięcia. Przyzwyczaił użytkowników do systemu. Przyzwyczaił też programistów i administratorów. W momencie, w którym pojawiła się Vista (która nawet nie jest Longhornem, który został porzucony), kupowały ją właściwie dwa rodzaje  klientów: miłośnicy nowinek technicznych i partnerzy OEM. Cała reszta Kowalskich i Smithów miała w nosie nowy Windows. Przecież stary działa.

Wielokrotnie powtarzaną bzdurą jest to, że Vista to tylko odpicowany interfejs z błyskotkami. Nieprawda. Zmieniło się od środka praktycznie wszystko, a i zmiany w UI są znaczące. Rewolucji jednak nie było. Podobnie w Windows 7. A mało kto patrzy na bebechy systemu. Firefox działa, Word działa, gry działają, aplikacje firmowe działają. Po co mi coś nowego?

Microsoft w końcu znalazł argument po co. O użytkowników indywidualnych martwić się nie musi. Ci i tak kupują zazwyczaj komputer. A ten ma już Windows, bo producenci komputerów wciąż nie chcą romansować z konkurencją (Apple’a, z oczywistych względów, należy z tego grona wykluczyć). Problemem są MŚP i korporacje. Jak dotąd Microsoft używał słów „wygoda”, „bezpieczeństwo”, „produktywność”. Szefów tych firm to nie obchodzi. Dziś użył więc słowa, którego powinien użyć dawno temu. „Pieniądze”.

Microsoft ufundował badanie (PDF), z którego wynika, że obsługa techniczna systemu Windows XP w skali roku jest pięciokrotnie droższa, niż ta sama obsługa Windows 7. Pod badaniem podpisało się IDC, więc mimo iż to Microsoft je sponsorował, warto je przeanalizować, zamiast krzyczeć, że to tylko marketing.

Nie wszystkie argumenty jednak do mnie trafiają. Na przykład, „Windows XP działa na starszym sprzęcie, który niezależnie od systemu operacyjnego jest droższy w użytkowaniu”. Czyżby? Miałem do czynienia z kilkoma działami IT. Widziałem nowiusieńkie firmowe laptopy HP z naklejką Windows 7 i z Windows XP na pokładzie. Według instytutu, koszt utrzymania komputera wzrasta dramatycznie po trzech latach, z uwagi na coraz częstsze awarie oprogramowania i coraz większe problemy z bezpieczeństwem. Tyle że Windows XP wciąż jest łatany pod kątem zabezpieczeń.

Ciekawsze są argumenty dotyczące spadku produktywności w kontekście finansowym. Według badań IDC, po czterech latach wydajność finansowa stanowiska roboczego spada o 23 procent, po pięciu o kolejne 40 procent. Łącząc to ze wzrostem kosztów serwisowych, okazuje się, że pięcioletnie stanowisko robocze jest o 73 procent droższe, niż dwuletnie.

Dalej jednak nie jest to związane tak ściśle z oprogramowaniem, jakby Microsoft sobie tego życzył. Tu wreszcie zaczyna być ciekawe. Według IDC, zarządzanie flotą systemów z Windows 7 zajmuje 72 procent mniej czasu, niż zarządzanie tych samych komputerów z Windows XP, usuwanie złośliwego oprogramowania zajmuje 90 procent mniej czasu, a help-desk rozwiązuje problemy o 84 procent szybciej. IDC przetworzył to na roboczogodziny, koszt pracownika i policzył, że 230 licencji na Windows 7 zamiast XP pozwoli pracownikowi zająć się czym innym, lub też umożliwi pozbycie się go całkowicie. To duża oszczędność, wbrew pozorom, biorąc pod uwagę statystyczny czas, w którym pracownik jest zatrudniony na pełnopłatny etat w przedsiębiorstwie.

To tylko przykładowe wyliczenia w sponsorowanym przez Microsoft (!) badaniu. Warto je wziąć na dystans, z uwagi na sponsora, ale matematyka IDC jest dość solidna. Polecam osobiste zapoznanie się z badaniem. Może czas już zapomnieć o Windows XP?

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA