REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Polscy fani Apple stali wczoraj w kolejkach po nowego iPada

Polscy fani Apple stali wczoraj w kolejkach po nowego iPada
REKLAMA
139 interakcji
dołącz do dyskusji
REKLAMA

Wczorajszej nocy święto mieli najbardziej zagorzali fani Apple’a w Polsce – równo po północy w wybranych lokalizacjach ruszyła sprzedaż nowego iPada. Z obfitych relacji na Twitterze wynika, że w nocnej kolejce w Galerii Mokotów w Warszawie stało ponad 300 osób. Jak informował iMagazine na Facebooku, w warszawskim iSpocie na starcie było 400 nowych iPadów. Istnieje więc prawdopodobieństwo, że każdy kto wybrał się po nowy tablet Apple’a miał szansę go kupić. Nowy iPad był także dostępny wczorajszej nocy w katowickim Cortlandzie, ale relacji z czekania na start sprzedaży w mediach społecznościowych nie zauważyłem.

Nowy iPad pojawił się również w oficjalnym sklepie online Apple’a w cenach dokładnie takich, jak przy poprzednich premierach tabletu. Najtańszy iPad (16GB WiFi) kosztuje 2099 zł, a najdroższy (4G + WiFi, 64GB) 3399 zł. Z natychmiastową dostępnością produktu jest już jednak lekki problem, bowiem aktualnie na stronie Apple’a widnieje informacja o wysyłce produktu w przeciągu 1 – 2 tygodni od złożenia zamówienia dzisiaj. Widocznie pierwsza polska pula nowych iPadów rozeszła się na pniu wśród tych, którzy wystali się w nocnych kolejkach.

O atrakcyjności nowego iPada w stosunku do poprzedniej wersji już na Spider’s Web pisaliśmy. Wydaje się, że dla użytkowników iPada drugiej generacji jest mało powodów do aktualizacji sprzętu. Oczywiście można sobie tłumaczyć konieczność zakupu nowego iPada nowym, świetnym ekranem z wysoką rozdzielczością (bo dla Polaków to chyba jedyna warta uwagi nowość, po tym jak okazało się, że zastosowany w nowym tablecie Apple’a moduł LTE nie zadziała w Polsce), ale wydaje się, że to tłumaczenie na siłę. Oczywiście nieco więcej powodów do zakupu znajdą użytkownicy iPadów pierwszej generacji, a już kolosalne dużo ci, którzy wcześniej nie mieli do czynienia z produktem. Wydaje się, że to właśnie głównie do tych ostatnich konsumentów Apple adresuje swój produkt.

Zapewne jednak to nie oni stali wczoraj w nocnych kolejkach oczekując na możliwość zakupu nowego iPad, lecz zagorzali fani marki Apple, którzy w domach posiadają zarówno iPada pierwszej, jak i drugiej generacji. I o ile wśród nie-fanów Apple ich zapał odbierany jest jako dowód „fanboystwa” (chyba najgorsza internetowa obelga, jaką można zostać potraktowanym w sieci), o tyle patrząc nieco z boku trudno nie być pod wrażeniem tego, co udało się firmie Apple, która wokół swoich produktów wytworzyła naturalną potrzebę ludzi do tworzenia czegoś na wzór fanklubów, czy klubów kibica.

Dla osób, które biorą udział w happeningach kolejkowych Apple’a, to swego rodzaju rytuał wykraczający daleko poza chęć zakupu produktu. To rodzaj wydarzenia towarzyskiego – można się spotkać z osobami o bardzo podobnych poglądach, z którymi można podyskutować na temat ulubionych produktów, można relacjonować wydarzenie w mediach społecznościowych czerpiąc z tego nieskrywaną przyjemność, można w końcu poczuć się częścią szerszej grupy, którą łączy podobny odbiór świata.

Gdy jako tzw. kibic kibicujący idziesz na mecz i stajesz w sektorze dla dla tzw. najbardziej zagorzałych kibiców, to nie musisz tłumaczyć kim jesteś, czym się zajmujesz i dlaczego akurat lubisz Legię Warszawa – będąc w tym konkretnym miejscu, w tym konkretnym czasie manifestujesz przynależność do grupy, z którą łączy cię odpowiedni światopogląd. Gdy jako zapalony fan muzyki danego zespołu jedziesz na spotkanie fanklubu, do którego wcześniej się zapisałeś, to doskonale wiesz kogo i czego możesz oczekiwać: spotkania osób o podobnej wrażliwości, rozmów o ulubionym zespole, w tym zaciekłych dyskusji na temat tego, dlaczego ostatnia jego płyta jest do bani, a pierwsze dwie są arcydziełami, w końcu nawiązania bliższych relacji z tymi, którzy postrzegają świat w podobny sposób do ciebie.

Podobną motywacją kierują się zapewne osoby stojące o północy w kolejce po nowy produkt Apple’a. Czy to coś, co trzeba napiętnować, wyśmiewać? Nie, z jednej strony trzeba docenić firmę Apple, która jako jedyna wśród dzisiejszych gigantów technologii potrafiła wykreować modę na swoje produkty skutkującą powstawaniem ‚funklubów kolejkowych’, a z drugiej warto się zastanowić, czy my sami nie uczestniczymy w podobnych happeningach, tyle że na innym polu.

Czymże bowiem różni się stanie w kolejkach po iPada od jeżdżenia po całej Ameryce za zespołem Dave Matthews Band od koncertu do koncertu (pozdrawiam Janek!!!), czy jeżdżeniem na tzw. wyjazdy ze swoim ukochanym zespołem piłkarskim? Niczym, w każdym przypadku to realizacja pasji podobna do tej, którą realizują fani marki Apple.

A bez pasji życie byłoby strasznie nudne.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA