Tech

Paweł Okopień: Bo liczy się komfort a nie piksele

Picture of the author

Zapraszam do przeczytania gościnnego wpisu Pawła Okopienia, który od czasu do czasu pisuje na Spider’s Web o rynku telewizyjnym.

W świecie dużych ekranów, wydarzeń o których warto pisać jest znacznie mniej niż na rynku mobilnym. Producenci telewizorów zaprezentowali modele na ten rok już w pierwszych dniach stycznia i na kolejny pokaz nowości musimy czekać do września, gdy na berlińskich targach IFA giganci będą podsumowywać ten rok i zaprezentują wyświetlacze przyszłości.

Jednak teraz mamy wiosnę i premierę modeli zaprezentowanych na targach CES. W tekście dedykowanym temu wydarzeniu pisałem co prawdopodobnie znajdzie się na półkach w tym roku. Producenci właśnie odsłaniają karty, a wśród nich głównie etykiety z cenami i szczegółami technicznymi. Co prawda w tym roku sprzedaży telewizorów nie będą napędzać wielkie imprezy sportowe (Olimpiada i Euro dopiero za rok), jednak i tak jest ciekawie, głównie za sprawą kolejnego rozdania 3D.

Na rynku RTV o wyborze technologii dominującej rzadko decydowała jakość: Laserdiscki nie zrobiły poza Japonią większej kariery, przemysł porno zdecydował o porażce Betamaxu na rzecz kaset VHS, Blu-ray wygrał wojnę podjazdową z tańszym HD-DVD, a bitwa pomiędzy ekranami plazmowymi i LCD cały czas się toczy (choć zwycięzca może być tylko jeden – LCD). Teraz nowym fetyszem branży telewizorów jest technologia 3D.

W ubiegłym roku 3D wchodziło pod strzechy tylko w wersji aktywnej (okulary migawkowe posiadające akumulatorki). Rozwiązanie to daje całkiem przyjemny efekt rozrywkowy. Cenowo jednak nie jest już zbyt przyjemnie. Owszem – takie telewizory 3D można kupić już za 4 tys. zł (co nie jest wygórowaną ceną), jednak to nie koniec wydatków, ponieważ każda para okularów to koszt rzędu 300 złotych. A przecież film na naszym wypasionym telewizorze 3D chcielibyśmy obejrzeć z rodziną czy przyjaciółmi.

Sytuacja rynkowa jest jednak dynamiczna. Sam fakt oglądania telewizji w dodatkowych okularach jest już problemem – wiele osób korzystających z tego systemu narzeka na bóle i zawroty głowy. Technologie bez okularów wciąż są niedopracowane i na razie światło dzienne ujrzały tylko nieliczne prototypy, min. od Toshiby.

Tymczasem na półkach sklepowych, nawet już w niektórych elektromarketach na terenie Polski, można znaleźć ekrany LG, zarówno LCD jak i plazmowe, które posiadają pasywny system 3D. Dwie pary okularów są już w zestawie, a kolejne kosztują tylko 30 złotych. Niestety technologia na razie ma jedną wadę – działa na zasadzie side by side (pół klatki na każde oko), co obniża rozdzielczość poziomą o połowę. Sam efekt 3D jest bardzo dobry, kąt widzenia znacznie szerszy niż w aktywnym 3D, a okulary lżejsze i nie wymagające ładowania. Cena podobna do modeli ze średniej półki.

Samsung próbuje konkurować obniżając ceny okularów aktywnych o połowę. Jednak fakt jest taki, że po raz pierwszy od lat ma konkurenta, walczącego z nim również ceną. LG dorównało jakością i zaprezentowało kilka unikalnych funkcji, m.in. pilota obsługującego gesty, czy odtwarzacz multimediów przez sieć stworzony w oparciu o świetny program PLEX.

Klienci jak zwykle zadecydują portfelem. 3D stające się standardem w modelach klasy średniej zmusi do podjęcia decyzji o wyborze technologii. I wszystko wskazuje na to, że pasywne 3D, mimo utraty rozdzielczości, zwycięży, bo przecież komfort – przynajmniej dla pani Zosi – będzie ważniejszy. Ja również kibicuję tej technologii, mimo totalnego maniactwa na punkcie jakości obrazu.

By rozwój 3D mógł iść płynnie potrzebny jest jeszcze odpowiedni ‘kontent’, a z tym nie jest tak łatwo. Filmów 3D wciąż jest niewiele, a programów 3D w telewizorach jeszcze mniej. Chociaż warto wspomnieć, że przy wprowadzaniu HDTV z dostępnością było jeszcze gorzej.

Na koniec informacja o niesamowitej funkcji dostępnej wraz z telewizorami Panasonica – dzięki bieżni łączącej się z telewizorem za pomocą sieci WiFi, użytkownik będzie mógł biegać po terenach z Google Street View niczym Jej Ekscelencja z filmu „Seksmisja”. Szkoda tylko, że wciąż nie ma polskich miast.

Paweł Okopień: Student międzynarodowych stosunków gospodarczych, w wolnych chwilach nurek. Uważny obserwator mikroblogów. Interesuje się HDTV.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst