REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Gry
  3. Technologie

Ostra krytyka NFT. Obsługa tokenów w Minecraft jest wykluczona

Studio Mojang opublikowało notkę na swoim oficjalnym blogu, skierowaną do twórców i artystów z minecraftowej społeczności. Ostrzega, że nie wyraża zgody na wykorzystywanie NFT i blockchaina w kontekście omawianej gry. Trudno zignorować argumenty studia. Mnie, pisząc szczerze, przekonali.

minecraft nft blockchain
REKLAMA

Minecraft to spektakularny sukces Microsoftu i prawdziwy fenomen. Choć trudno powiedzieć, czy określenie gra szczególnie do tej produkcji pasuje. To coś w rodzaju interaktywnej piaskownicy, z góry narzuconymi zasadami i zależnościami, ale bez wyraźnego celu. To gracze sami sobie wymyślają zasady i przygody. I sami, za sprawą dostępnych w grze narzędzi, tworzą nowe kreacje - od przedmiotów aż po całe nowe światy.

REKLAMA

Czytaj też:

Wydawać by się mogło, że Minecraft i technologia NFT to mariaż zawiązany w metaforycznym niebie. Za NFT i zazwyczaj stojącym za nim blockchainem kryje się obietnica ochrony praw własności do cyfrowych kreacji. Minecraftowi artyści i rzemieślnicy mieliby możliwość zawierania bezpośrednich transakcji ze swoimi fanami i rozliczać się z nimi w kryptowalutach. Mogliby, bo należące do grupy Xbox Game Studios studio Mojang powiedziało właśnie kategoryczne nie tokenom cyfrowym w Minecraftcie. Na szczęście swoje stanowisko wyczerpująco uzasadnili.

Minecraft i NFT - to się nie wydarzy.

Jak tylko Mojang wyraził swoje stanowisko, bardzo krytyczne wobec NFT, niektórzy zaczęli komentować, że wynika ono z domniemanej chciwości studia. Sam Minecraft nie tylko jest płatny, ale też doczekał się dziesiątków płatnych rozszerzeń. Te wprowadzają do gry rozmaite kreacje, podobne do tych, które tworzą niezależni twórcy. Tyle, że z certyfikatem jakości Mojang. Problem w tym, że ta krytyka jest dość powierzchowna i nie uwzględnia bardzo liberalnej licencji, jaką Mojang stosuje wobec Minecrafta.

Minecraft może być używany do zarabiania pieniędzy. Twórcy mogą nawet uruchamiać własne serwery minecraftowe, do których dostęp jest płatny. Mojang nie ma nic przeciwko temu - pod warunkiem, że kreacje, alternatywne serwery, mody i inne pochodzące od użytkowników treści będą spełniały wymagania opisane w licencji.

Są rozsądne i sprowadzają się do nałożenia na twórcę obowiązku dokładnego opisu kreacji, podkreślenia, że nie ma ona związku z Mojang i Xbox Game Studios, upewnienia się, że jest odpowiednia dla nieletnich i nie narusza prawa oraz zamieszczenia dokładnego opisu transakcji i sposobu jej przeprowadzenia. Mojang nie pobiera od takich transakcji żadnych prowizji. Co więc tak serio Mojangowi przeszkadza w NFT? Dwie rzeczy.

Dlaczego Minecraft nie będzie obsługiwał NFT?

Twórcy podają dwa argumenty. Pierwszy słyszeliśmy od wielu innych, drugi jest nowy. Ten pierwszy to brak jakichkolwiek regulacji rynku płatności blockchainowych i NFT. Mojang zauważa, że realna ocena wartości tworu jest w praktyce niemożliwa, z uwagi na szalejące kursy dziesiątków kryptowalut a także tego, że ów rynek w dużej mierze opiera się na spekulacji.

Mojang dodaje też, że były już setki przypadków oszustw i przekrętów, i to na samym tylko rynku gier, w związku z technologią NFT. Ta niejednokrotnie implementowana jest w wadliwy i niebezpieczny sposób. Niejednokrotnie przez podmioty, względem których trudno znaleźć wiele powodów do zaufania.

Drugi argument jest jednak ciekawszy, bo odnosi się do samej obietnicy NFT, jaką jest poczucie wartości i ekskluzywności.  - To nie jest coś, co wspieramy i na co chcemy pozwalać - jak można przeczytać na blogu Mojang. Zdaniem twórców Minecrafta, sukces tej gry to między innymi fakt, że wszyscy mają dostęp do tej samej treści, na tych samych równych zasadach.

Nikt w świecie Minecrafta nie jest wyjątkowy. A przynajmniej nie dlatego, że ma wiele pieniędzy. Każdy może sobie zbudować serwer z takimi samymi zasadami, jak ten inny, płatny. Każdy może stworzyć sobie świat czy przedmiot, które kto inny kupił już jako gotowe za gotówkę. Nie w przypadku NFT, które ma podkreślać wartość i unikatowość danej cyfrowej treści.

- To nie spaja się z promowanymi przez Minecrafta wartościami, sprowadzającymi się do inkuzywności, kreatywności i wspólnej zabawy. NFT nie są inluzywne i dzielą graczy na dwa obozy. Spekulatywna natura NFT i fakt, że jest to z definicji środek inwestycyjny, odciągają uwagę od gry i nakręcają spekulanctwo, co w naszej ocenie odbiera długoterminową radość z gry i osiąganych w niej sukcesów - argumentuje Mojang. Trudno o zgrabniejsze ujęcie problemu.

Minecraft bez NFT - co to znaczy?

Cały manifest, który można przeczytać pod tym adresem, jednak owe wyrażenie opinii nie miałoby żadnego znaczenia bez realnych konsekwencji. Są nimi uaktualniona licencja na Minecrafta, która zabrania integrowania mechanizmów blockchainowych w aplikacjach klienckich i serwerowych gry oraz używania NFT powiązanych z treściami wygenerowanymi za pomocą Minecrafta.

Studio zastrzega też, że jeżeli technologia blockchainowa wyewoluuje w jakiś nieprzewidziany sposób, pozwalający przy okazji ominąć powyższe warunki, te zostaną uaktualnione.

Tym samym studio rezerwuje sobie prawo do blokowania treści i aplikacji powiązanych z NFT oraz do wykorzystywania środków prawnych wedle swojego uznania, by usuwać z kryptotargowisk treści naruszające znak handlowy i własność intelektualną powiązaną ze studiem Mojang i grą Minecraft.

Bardzo bym chciał, by twórcy innych gier wzięli przykład. Rozumiem wolność wyboru, ale coraz trudniej cieszyć mi się grami.

Pędzący postęp technologii i apetyt konsumentów na ciągłe nowości sprawił, że koszt produkcji gier wideo wzrósł o gigantyczne kwoty. Garażowe studia entuzjastów zostały wyparte przez potężne, odpowiadające przed akcjonariuszami korporacje. Bo gry wideo to już dawno branża większa od rozrywki filmowej i telewizyjnej.

Jest w niej nadal miejsce dla małych, kreatywnych twórców, ci jednak są już skazani na swoje nisze. Nie są w stanie w ramach swoich możliwości ujarzmić pełni rozwiązań technicznych nowych urządzeń do grania, a tego najczęściej oczekują gracze. Nie bez budżetu na wiele milionów dolarów.

Z kolei wspomniane korporacje muszą tłumaczyć się przed akcjonariuszami ze swoich decyzji, wszak to oni zapewniają te gigantyczne budżety. Są więc zmuszone implementować wiele mechanizmów zapewniających dodatkowe możliwości zarobku.

W grach pojawił się abstrakcyjny współczynnik zaangażowania gracza. Im wyższy, tym lepszy. Dlaczego? Bo jak wydawnictwo ogłosi inwestorom, że gracz w danej grze typowo spędza 300 godzin, to są to dla nich świetne wieści: im dłużej gra, tym większa szansa, że kupi DLC czy wirtualną walutę do gry.

Problem w tym, że rzeczony współczynnik zaangażowania zmienia strukturę całych gier. Co z tego, że w najnowszych odsłonach gier Ubisoftu są wielkie, otwarte i pięknie zrealizowane światy, skoro graczowi zleca się w nich długą i mozolną pracę, którą coraz trudniej nazwać frajdą. Zaraza mikrotransakcji, sztucznego wydłużania gier, stosowania w nich technik stymulujących skłonności do uzależnień, to nowy bzik wszystkich wielkich wydawnictw.

To boli coraz większą liczbę osób i fanów tego rodzaju rozrywki. Frustruje też bezradność: bo owe mechanizmy zapewniają przypływ zupełnie nowego rodzaju graczy, co równoważy stratę tych rozczarowanych - tym samym utwierdzając gamingowe wydawnictwa w bieżącej, nastawionej na formę gry jako usługa polityce.

REKLAMA

Dlatego też, gdy twórcy jednej z największej w historii game as a service, czerpiący bezpośrednie korzyści ze sprzedaży niekończącej się listy płatnych dodatków, zdobywają się na taką refleksję - to trudno nie zwrócić na to objawienie uwagi.  

Gry wideo to wielki biznes, ale też nadal dla wielu gałąź sztuki. Ta nie lubi być optymalizowana pod tak zwane optimum ekonomiczne - pod punkt przecięcia krzywych popytu i podaży, gwarantujący największy zysk. Mojang i Xbox nie zamierzają budować targowisk NFT, rezygnują z tej formy zarabiania pieniędzy uznając, że szkodzi ona samym grom i skupionym wokół społecznościom. Mam nadzieję, że na podobną refleksję zdobędą się inne wydawnictwa gamingowe - bo coraz więcej z nich niepokojąco z NFT flirtuje.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA