REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie

Sony WH-1000XM5 kontra XM4 - które słuchawki wybrać? Tu nie ma przegranych

Gdy Sony zaprezentowało kilka lat temu słuchawki WH-1000XM4, wielu sądziło, że lepiej się nie da. Teraz, gdy przetestowaliśmy nowe WH-1000XM5, okazało się jednak, że da się. I to jak.

Sony WH-1000XM5 vs. 1000XM4. Jakie słuchawki wybrać?
REKLAMA

Zanim przejdziemy do porównania dwóch topowych modeli słuchawek bezprzewodowych Sony, trzeba to powiedzieć jasno - tu nie ma przegranych. Nieważne, czy wybierzecie 1000XM4 czy 1000XM5, będziecie zadowoleni.

REKLAMA

Nie da się jednak ukryć, że nowe Sony WH-1000XM5 wyprzedzają poprzednią generację pod niemal każdym względem. Czy jednak wyprzedzają na tyle, by warto było zapłacić za nie 1999 zł, podczas czy 1000XM4 można kupić za mniej niż 1500 zł, a wkrótce będzie można to zrobić jeszcze taniej? Przekonajmy się.

Sony WH-1000XM4 czy WH-1000XM5? Design jest rzeczą subiektywną, ale…

…im dłużej patrzę na obydwie pary obok siebie, tym bardziej dochodzę do wniosku, że poprzednia generacja podobała mi się bardziej. Nie licząc może wyraźnego napisu Sony; bardzo szanuję fakt, że branding na nowych słuchawkach jest ledwo widoczny. Wizualnie jednak WH-1000XM4 pociągają mnie bardziej. Niemniej jednak we wszystkim prócz wyglądu bardziej przypadła mi do gustu nowa generacja.

Weźmy chociażby materiały, z których zrobione są te słuchawki. XM4 pokryte są miękkim tworzywem, które może i jest przyjemne w dotyku, ale bardzo łatwo się brudzi i przeciera. Do tego konstrukcja po dłuższym użytkowaniu zaczyna dość nieprzyjemnie trzeszczeć, zwłaszcza w miejscu regulacji pałąka. Nowej generacji raczej to nie grozi, bo tutaj nie ma co zatrzeszczeć; pałąk jest tak elastyczny, że praktycznie można go w supeł związać, a jego regulacja odbywa się bezstopniowo i bezszelestnie.

WH-1000XM5 są też bardziej komfortowe. Nauszniki z eko skóry są bardziej miękkie, pałąk mniej uciska czaszkę, no i minimalnie niższa masa jest odczuwalna przy dłuższym użyciu.

Od strony konstrukcyjnej XM4 mają za to dwie zalety względem nowej generacji. Pierwsza to możliwość złożenia nauszników, co pozwala je wcisnąć do mniejszej kieszeni plecaka i umożliwiło zastosowanie mniejszego etui.

Subiektywnie w ogóle mi tego nie brakuje w XM5, zwłaszcza że etui nie jest jakieś ogromne, ale obiektywnie to punkt dla XM4. I bezwzględną drugą zaletą jest obracanie się nauszników we właściwą stronę. Gdy zsuwamy słuchawki z szyi, XM4 obracają się nausznikami do dołu, zaś XM5 – nausznikami do góry, co jest bardzo niewygodne i sprawia, że do wnętrza słuchawek łatwiej mogą przedostać się zabrudzenia.

Od strony użytkowej z kolei obydwa modele działają niemal identycznie, z dwiema tylko różnicami. Pierwsza to brak NFC w XM5, ale po tej funkcji raczej nikt płakać nie będzie, zwłaszcza że słuchawki obsługują mechanizmy Fast Pair/Swift Pair, więc Android i Windows rozpoznają je od razu po uruchomieniu. Bardzo odczuwalną zmianą konstrukcyjną na korzyść XM5 jest za to zastosowanie pojemnościowego czujnika zbliżeniowego w puszkach, zamiast pojedynczego sensora zbliżeniowego. Dzięki temu słuchawki zatrzymują odtwarzanie momentalnie po zsunięciu słuchawek z głowy. W XM4 pauza następuje znacznie później, a czasem wręcz nie następuje wcale, bo słuchawki nie rozpoznają, że już nie są na głowie, gdyż czujnik zbliżeniowy dalej wykrywa bliskość ciała lub drugiej słuchawki.

Koniec końców powiedziałbym, że od strony konstrukcyjnej mamy remis. WH-1000XM5 są lepiej wykonane i są też wygodniejsze, ale obiektywnie rzecz ujmując WH-1000XM4 są bardziej mobilne.

Sony WH-1000XM5 czy Sony WH-1000XM4? Pod względem brzmienia przepaść jest większa niż można było podejrzewać.

Słuchawki WH-1000XM4 grały świetnie. Ciepło, analogowo wręcz, z bardzo dużą ilością basu, na którą wielu ludzi narzekało, ale równie wielu ją doceniało. I gdybyśmy oceniali brzmienie XM4 "w próżni", nadal by się broniły.

Tyle że kiedy posłuchać najpierw kilku utworów na WH-1000XM4, a potem przesłuchać to samo na WH-1000XM5, okazuje się, że obydwa modele dzieli przepaść. Nie przesadzę mówiąc, że poprzednia generacja gra tak, jakby dźwięk dochodził zza ściany. Sony XM5 do tego stopnia „otworzyły” dźwięk, że czuć niemal jakbyśmy przeskoczyli ze słuchawek zamkniętych na otwarte. Brzmienie nowego modelu jest nieprawdopodobnie jak na słuchawki BT szczegółowe, dynamiczne i organiczne. W WH-1000XM4 do pewnego stopnia możemy symulować ten efekt odpowiednimi ustawieniami korektora graficznego (zwłaszcza podbiciem wysokich częstotliwości), ale niezależnie od ustawień XM5 grają po prostu lepiej. Najbardziej słychać tę różnicę przy zastosowaniu kodeka LDAC i plików skompresowanych bezstratnie, np. Apple Music Lossless, jednak nawet podczas słuchania muzyki ze Spotify na iPhonie słychać przewagę XM5.

Nie ma co się rozpisywać dalej – jeśli zależy ci na brzmieniu, dopłacaj do piątej generacji. Warto.

Recenzenci: nie da się zrobić lepszego ANC. Sony: potrzymaj mi piwo.

Pamiętam głosy po premierze XM4, które mówiły, że nie da się już lepiej zrobić ANC w słuchawkach Bluetooth. Że czwarta generacja to szczyt tej technologii. A jednak Sony jakimś cudem udało się ją poprawić, co w dużej mierze zawdzięczamy zastosowanie dwóch procesorów, z których jeden odpowiedzialny jest wyłącznie za redukowanie odgłosów otoczenia. Dodajmy do tego po 4 mikrofony na puszkę i otrzymujemy słuchawki, które radzą sobie świetnie z wycinaniem nie tylko jednostajnego szumu, ale także nieregularnych odgłosów, jak stukanie klawiatury czy nawet… szczekanie psa. Mam w domu czworonoga, który jak szczeknie, to szyby w oknach wibrują, a mimo to mając na uszach XM5 docierały do mnie ledwie odległe odgłosy, jakby dobiegające z sąsiedniego bloku.

Testuję WH-1000XM5 od dwóch tygodni i nie przestałem się zachwycać jakością ANC. XM4 nie zrobiły na mnie aż takiego wrażenia, choć obiektywnie rzecz ujmując radzą sobie świetnie w zdecydowanej większości zastosowań.

Jednym obszarem, w którym przewagę XM5 widać za to absolutnie bezwzględnie, są rozmowy głosowe. Zarówno te prowadzone przez telefon czy internet, jak i te prowadzone przy użyciu trybu transparentnego ze stojącym obok człowiekiem. Sony WH-1000XM4 słusznie zbierały za to tęgie baty, bo próba uczestniczenia w nich w telekonferencji kończy się częstymi prośbami rozmówców o powtórzenie ostatniego zdania, tak słaby jest dźwięk i tak przeciętnie działa ANC podczas rozmowy. W „piątkach” czuć wyraźnie, że wydzielenie dodatkowego procesora odciążyło słuchawki na tyle, by ANC w czasie rozmów było równie efektywne, co poza nimi, a kombinacja 8 mikrofonów znacznie lepiej zbiera nasz głos, więc niezależnie od warunków brzmi czysto i wyraźnie.

Czy jednak warto dla tego lepszego ANC dopłacać co najmniej 500 zł? To zależy. Jeśli poszukujesz redukcji hałasu w podróży czy chwili świętego spokoju, XM4 w zupełności wystarczą. Jeśli jednak prowadzisz częste rozmowy telefoniczne lub telekonferencje, WH-1000XM5 to inna jakość.

Czy warto kupić Sony WH-1000XM5?

Różnica cenowa między czwartą a piątą generacją słuchawek Sony już teraz jest znacząca, a niebawem zapewne urośnie. Ba, już w chwili pisania tego tekstu można WH-1000XM4 wyrwać na Amazonie za mniej niż 1200 zł. I tu pojawia się kluczowe pytanie – czy aby na pewno warto dopłacać kilkaset złotych do kosztujących 1999 zł XM5, czy może zaoszczędzić i wybrać poprzednią generację?

Cóż, na pewno mogę powiedzieć, że posiadacze XM4 nie muszą jeszcze wymieniać swoich relatywnie nowych słuchawek na najświeższy model. XM5 są lepsze, ale nie aż tak lepsze, by usprawiedliwiać tego typu zamianę. Gdybym jednak miał dziś wydać własne pieniądze na słuchawki Bluetooth z ANC, definitywnie dopłaciłbym do nowego modelu. Kupując ten starszy pewnie też byłbym zadowolony, jednak to WH-1000XM5 naprawdę mnie oczarowały. Zakładając na uszy XM4 nie czułem efektu „wow”, nic nie rzuciło mnie na kolana. XM5 zwaliły mnie z nóg zarówno brzmieniem jak i jakością ANC, a im dłużej z nich korzystam, tym bardziej doceniam też komfort – zwłaszcza że poprzednie generacje nigdy zbyt dobrze nie leżały mi na głowie i w XM4 nie jestem w stanie wysiedzieć nawet w połowie tak długo, jak w XM5.

REKLAMA

Jednak tak jak pisałem na początku – w tym porównaniu nie ma przegranych. Zarówno w przypadku XM4, jak i XM5, mówimy o najlepszych słuchawkach w konkretnych przedziałach cenowych. Tu nie da się wybrać źle, można wybrać tylko dobrze i lepiej.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA