1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Czy lubię nowe technologie? Przecież one są ekstra!

Bardzo lubię słuchać opowiadań mojej babci o tym, jak wyglądało życie pół wieku temu. Myślę jednak, że teraz jest znacznie bardziej ciekawie.

Czy lubię nowe technologie? Przecież one są ekstra!

Macie czasem tak, że wracacie do domu z zajętymi rękami  - w jednej ręce plecak, w drugiej butelka wody, telefon i nie macie jak wyjąć klucza z kieszeni? A zdarza się Wam zostawić zapalone światło wieczorem, a potem, jak już jest tak cieplutko i przyjemnie pod kołdrą, nie chce wam się wstawać by je zgasić? A może umieraliście z nudów w czasie, gdy szkoły były zamknięte i nie można się było spotykać ze znajomymi? Miałam tak samo, ale jest na to sposób.

To inteligentna elektronika

Technika rozwinęła się tak, że z jej pomocą można rozwiązać wiele problemów. Wszystko dzięki różnym, sprytnym gadżetom. Powiecie, że to trudne, że wymaga specjalistycznej wiedzy, że za dużo zachodu i poświęcenia czasu, żeby to opanować. Ale to nieprawda! Ja mam tylko 12 lat, ogarniam wszystko i mam z tego radochę. Zaraz wszystko wytłumaczę.

Zabawa w smart dom

OK, smart technologie i smart dom to nie zabawa, ale to wszystko jest takie łatwe, że mi trochę zabawę przypomina. Rozbudowa naszego mieszkania o kolejne „mądre elementy” przypomina mi trochę układanie klocków LEGO®. Bierzesz jeden, sprawdzasz, co można do niego dopasować i po kolei dokładasz następne. I to od ciebie zależy, co z tych klocków ułożysz.

U nas zaczęło się od Alexy, na którą namówiłam jakiś czas temu tatę. Tutaj muszę dodać, że mam takie szczęście, że mój tata lubi to co ja: ogląda anime, czyta mangi, gra na konsoli, składa zestawy LEGO i lubi elektroniczne gadżety. Jak się domyślacie, długo nie musiałam go namawiać na Alexę, tak jak nie musiałam mu tłumaczyć, co to jest. Tato nawet początkowo się opierał, ale gdy w sklepie pojawiła się promocja – dał się namówić. Teraz mi powtarza, że nie wie, jak mógł bez niej żyć. Bo ta Alexa to taki asystent głosowy, który wiele potrafi i do którego można podłączyć inne elektroniczne sprzęty, żeby nimi zarządzać. Najpierw dokupiliśmy więc do niej kilka żarówek obsługujących Wi-Fi. To rozwiązało mi problem gaszenia wieczorem światła, kiedy leżę już w łóżku. Teraz mam tak, że Alexa zapala mi lampki po zachodzie słońca i sama je gasi o 22:30. Ja się kładę przy świetle – tak jak lubię, a rodzice nie złoszczą się, że zostawiam włączone lampki na noc.

Przy okazji okazało się, że Alexa potrafi dużo więcej – co prawda nie mówi po polsku, ale rozumie angielski – mama się śmieje, że mam motywację do tego, by szlifować język. Coś w tym jest. Za to mój brat rozmawia z nią po pokemonowemu. Nie żartuję, dograliśmy Alexie nowe umiejętności – może zachowywać się jak Pikachu, a my próbujemy się z nią dogadać. Nikt nic nie rozumie, ale jest śmiesznie.

Kolejny klocek dołożył tato

Dodał do naszego smart mieszkania odkurzacz – taki inteligentny, który codziennie sprząta wszystkie pokoje, a jak trzeba, to można, wydając polecenie głosowe, poprosić go, żeby posprzątał w określonym miejscu. Na przykład, po złożeniu kolejnego zestawu LEGO – bez problemu znajduje dla mnie zagubione klocki pod łóżkiem. Teraz proszę go, żeby mój pokój był zawsze czysty :) Pewnie się domyślacie, jak uwielbiam odkurzanie – ten robocik zdjął mi temat z głowy.

Niedawno dołożyliśmy do tego jeszcze „centralny zamek”

Wiecie, takie coś co jest w wielu samochodach – podchodzisz do auta z kluczem, ono cię rozpoznaje i samo otwiera drzwi – nie trzeba nic naciskać. Namówiłam rodziców na podobny do domu. No bo jak wracam ze szkoły z plecakiem, hulajnogą, torbą z butami itd. i wdrapuję się do nas na piętro, nie mam wolnej ręki, żeby wyjąć klucz z kieszeni. Bardzo mnie to wkurzało. A teraz inteligentny zamek „widzi mnie” jak się zbliżam i sam się otwiera. Tzn. nie widzi mnie, tylko mój telefon z włączonym Bluetooth, ale wiecie o co chodzi.

Do „naszego zestawu” wciąż szukam kolejnych klocków

Pech chciał, że niedawno popsuł nam się czajnik elektryczny. Tak sam z siebie. Serio, możecie mi wierzyć lub nie, ale nie przyłożyłam do tego ręki, choć przyznaję, że od razu pomyślałam o smart czajniku. Przedstawiłam swój, jakże genialny, pomysł tacie i czajnik z Wi-Fi pojawił się w kuchni. Teraz jednym kliknięciem w telefonie mogę zagotować wodę na herbatę, albo zagrzać do zadanej temperatury. Mogę też ustawić, aby codziennie rano, kiedy wstaję do szkoły, czekał na mnie czajnik z wodą zagotowaną na poranną herbatę. Genialne. 

Gadanie może też być smart

Jak przyszedł pierwszy lockdown, to ze znajomymi byliśmy strasznie źli, że pozamykali nas w domu. Mam ekstra klasę, która trzyma się razem i żałowałam, że wiosną nie mogliśmy spędzać wspólnie czasu. Wtedy zrobił się boom na Zoom, wideo rozmowy i różne czaty, które nie dość, że w dzisiejszych czasach ułatwiają życie (jak kogoś nie ma w szkole, to zaraz wysyłamy mu lekcje, cyk – zdjęcie, klik – wysłane), to jeszcze pozwalają rozmawiać z ludźmi z całego świata o dowolnej porze, bo przecież zawsze połowa świata nie śpi. Ja przykładowo bardzo często gadam z ludźmi, z którymi łączy mnie wspólne zainteresowanie – pewna japońska gra, w którą gramy online. Tworzymy taką małą społeczność i to jest mega fajne, że jak potrzebuję, to jakiś gracz z drugiego końca Ziemi pomaga mi, a innym razem ja pomagam komuś innemu. 

O co chodzi w smart rozmowach wie też moja babcia

Komunikowanie się na różne sposoby jest super, ale widziałam, że te nowe techniki przerażają moich dziadków. Nie zniechęciło mnie to jednak do tego, aby nauczyć ich jak korzystać z Whatsappa i Messengera, żeby mieć z nimi częstszy kontakt. Na początku się tego bali „bo to trudne”, „bo nie dadzą rady”, „bo nie będą wiedzieli jak”, ale z moją pomocą szybko wszystko załapali. Teraz, mimo dużej odległości, jaka nas dzieli, jak tylko mamy ochotę, łączę się z nimi i rozmawiamy. Fajnie, że babcia dała się przekonać do wideorozmów i teraz sama do mnie dzwoni. Czasem siedzimy sobie tak wieczorem i opowiada mi o tym jak żyło się kiedyś. To świetne historie, ale zastanawiam się, jak tak można było żyć bez Internetu i całej elektroniki? Ja bym chyba tak nie chciała. 

Też macie tak, że lubicie nowe technologie, które ułatwiają nam życie?

Mnie to strasznie wciągnęło i zaraziłam pomysłem smart domu tatę. Umówiliśmy się, że powoli będziemy dokładali kolejne smart klocki. Jeszcze nie powiedziałam rodzicom, że jak już nasze mieszkanie będzie jednym, wielkim robotem, wezmę się za dom dziadków. A potem... hmmm... może za szkołę? Przecież my, dziewczyny, możemy wszystko!

TEKST PRZYGOTOWALI
Lokowanie produktu