REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Foto

Polka po raz trzeci została najlepszą mobilną fotografką świata. Rozmawiamy z Dominiką Koszowską

Dominika Koszowska już po raz trzeci została najlepszą fotografką mobilną świata. Rozmawiamy z laureatką o tym, dlaczego fotografowie nadal traktują smartfony po macoszemu.

Dominika Koszowska została najlepszą mobilną fotografką świata
REKLAMA

Dominikę Koszowską mieliście okazję poznać, ponieważ gościła na łamach Spider’s Web już dwukrotnie. Rozmawialiśmy w 2017 r. i w 2021 r., a teraz pojawiła się nowa okazja, ponieważ Dominika Koszowska po raz trzeci zgarnęła tytuł najlepszej fotografki mobilnej na świecie.

REKLAMA

Tym razem Dominika zdobyła pierwsze miejsce w rankingu World’s Top 10 Mobile Photographers 2021 będącym częścią prestiżowego One Eyeland, który obecnie jest największym konkursem fotograficznym świata.

Dominika Koszowska pochodzi z Katowic. Jest absolwentką WSTI w Katowicach oraz kierunku Projektowanie Graficzne Akademii Sztuk Pięknych. Jest laureatką ponad stu wyróżnień i nagród w konkursach z dziedzin plastycznych, a teraz już trzykrotną zdobywczynią tytułu najlepszego fotografa mobilnego na świecie w międzynarodowych konkursach. Poza World’s Top 10 Mobile Photographers 2021 wygrała w 2019 w konkursie Mobile Photography Awards oraz w 2021 w konkursie ogólnym One Eyeland Awards.

Dominika Koszowska, trzykrotna zdobywczyni tytułu najlepszej fotografki mobilnej świata, w rozmowie ze Spider’s Web.

Dominika Koszowska

Marcin Połowianiuk, Spider’s Web: Kilka lat temu mówiłaś, że aparaty w smartfonach nigdy nie dogonią tradycyjnych aparatów. Czy w 2022 r. nadal tak uważasz? Jeśli o mnie chodzi, przestałem już być tego pewien.

Dominika Koszowska: Wszystko zależy od tego, co i jak chcemy fotografować, bo aparat to narzędzie. W 2017 powiedziałam waszemu portalowi, że smartfonem nie osiągniemy takiej jakości zdjęć jak w profesjonalnych aparatach, jednak już dwa lata później trochę tę opinię zweryfikowałam.

Granica coraz bardziej się zaciera.

Tak, a w pewnych kontekstach to wyparcie aparatów nastąpi dużo wcześniej, niż zakładałam. Pięć lat temu przez myśl by mi nie przeszło, że w smartfonie będę miała trzy obiektywy, w tym jeden ze zmienną optyką. Niedługo mam testować nową Xperię, która posiada jednocalową matrycę i zmienną przysłonę. Kilka lat wstecz było to nie do pomyślenia.

W 2022 r. cały czas fotografia mobilna jest traktowana przez zawodowych fotografów po macoszemu. Smartfon nie jest uważany za sprzęt równoznaczny z tradycyjnym aparatem. Czy to się kiedyś zmieni?

Nie. Jeśli włożyć do smartfona to, co producent implementuje do aparatu, przestanie być smartfonem.

Czyli smartfony zawsze będą nosić piętno "tych gorszych"?

W 2020 roku zostały przeprowadzone badania, w których wzięło udział prawie 900 zawodowych fotografów z Ameryki Północnej i Europy. Kilka pytań dotyczyło fotografii mobilnej. Okazało się, że większość badanych korzysta z profesjonalnego sprzętu przy realizacji zleceń, 11 proc. wykorzystuje smartfon podczas realizacji ponad połowy swoich zdjęć, a 29 proc. przyznało, że połowę zdjęć wykonywanych na własny użytek robi sprzętem mobilnym. Badania zostały wykonane 2 lata temu. Jak sądzę, te tendencje rosną. Coraz więcej fotografów przekonuje się, że smartfonem można zrobić zdjęcie wysokiej jakości. Mówię o technikaliach oczywiście, a nie o walorach artystycznych, bo to w ogóle nie podlega dyskusji. Wciąż powtarzam, że to nie sprzęt definiuje fotografię.

Ktoś mógłby powiedzieć, że w pewnym sensie sama dokładasz cegiełkę do niekończącej się wojenki pomiędzy smartfonami a aparatami, ponieważ kolejny raz wygrywasz konkurs fotografii mobilnej. Sam fakt istnienia takiego konkursu stawia zdjęcia mobilne na bocznym torze. Wiem jednak, że przy pomocy smartfona wygrałaś też wiele konkursów fotografii tradycyjnej. Dlaczego takie osiągnięcia nadal nie przekonują tradycjonalistów?

Bo kierują się z góry ustalonymi tezami. Nie bójmy się faktów. Ta "wojenka" bynajmniej nie jest prawdziwą wojną. Raczej przepychanką o zabarwieniu ideowym, której przypatruję się z uśmiechem, nawet jeśli niektórym emocje odbierają zdolność krytycznego myślenia. A jeśli chodzi o nagrody, od 2016 roku, kiedy to zainteresowałam się fotografią mobilną, wysyłałam fotografie ze smartfonów na konkursy niekoniecznie dedykowane fotografii mobilnej. I zdobywałam nagrody, np. w Cewe Awards 2017, Discover Europe, Biennale Vincent Van Gogh Photography 2021 roku, Chromatic Awards 2021, Moscow Photography Awards 2021. A mogłabym wymieniać jeszcze sporo i absolutnie nie po to, by się chwalić, tylko po to, by uzasadnić, że czas zerwać ze stereotypami!

Trudno tu uznać za przypadek, zwłaszcza że nawet w największych globalnych konkursach fotografii pojawiają się nagrodzone zdjęcia ze smartfonów.

Tak, np. w World Press Photo 2021 wśród nagrodzonych zdjęć aż dwa były wykonane smartfonami. Jak widać, zawodowcy nie mają problemu z wysłaniem na konkurs o takiej randze zdjęć mobilnych.

Czy takie osiągnięcia mają szansę w końcu zmienić podejście tradycjonalistów, którzy nie uznają fotografii mobilnej?

Nie sądzę. Nadal są jeszcze osoby, które z jakichś przyczyn ideowych nie uznają fotografii cyfrowej, tylko analogową. Cofnijmy się trochę w czasie i przypomnijmy początki fotografii w ogóle. Ona była przecież traktowana przez malarzy jako zagrożenie. Skutkowało to popularnością poglądu, że fotografia nie może być uznana za sztukę ani tym bardziej na nią wpływać. Dopiero w pokoleniu impresjonistów doszło do zmian, a nowe medium wpłynęło na ich postrzeganie świata.

Poza kwestiami ideologicznymi są też argumenty techniczne. Często pojawia się krytyka, że zdjęcia ze smartfona nie nadają się do druku.

Bawią mnie opinie "znawców", według których zalety fotografii mobilnej kończą się w momencie konieczności wydrukowania zdjęcia. Od kilku lat moje zdjęcia mobilne są wystawiane na całym świecie w galeriach w formatach 90 x 60 cm, a nawet większych. Asian Geographic zamieściła moje zdjęcie mobilne na rozkładówce, więc argumenty o słabej jakości wydruków zdjęć ze smartfonu do mnie nie przemawiają.

Jesteś ambasadorką fotografii mobilnej, ale przecież fotografujesz też tradycyjnym aparatem. Ile swoich zdjęć w praktyce wykonujesz smartfonem?

Ponad 90 proc. moich zdjęć wykonuję smartfonem. Ten sprzęt ma wiele zalet, a kilkunastokilometrowe wyprawy po górach z pełnym plecakiem fotograficznym są nie dla mnie. Nie znaczy to bynajmniej, że nie dostrzegam walorów sprzętu fotograficznego.

Co musi mieć dobry smartfon w 2022 r.? Jak widzisz idealny smartfon fotograficzny?

Nie jestem wymagająca. Już to, co dzisiaj oferują telefony w kwestii zdjęć, jest niesamowite. Gdybym miała puszczać wodze fantazji, to w małym urządzeniu chciałabym zmieścić zarówno dobrą matrycę jak i świetny układ optyczny. Ale to futurologia. Niech technologowie się głowią. Ja wolę robić zdjęcia.

Jak widzisz dalszy rozwój fotografii mobilnej? Producenci powinni stawiać na zapis RAW i tryby manualne, czy odwrotnie, na coraz doskonalsze algorytmy HDR, które działają w tle i większość rzeczy robią za fotografa?

Większości użytkowników chodzi jedynie o efekt "wow". Jestem przeciwnikiem takiego podejścia i dlatego od lat używam telefonu, który ma fantastyczny tryb Pro, w którym można samemu zadecydować o wartości ISO, czasie naświetlania, ustawieniu ostrości czy wyborze formatu, w tym RAW. To człowiek decyduje o ostatecznym efekcie, nie algorytm. Dodatkowo tryb seryjny, śledzenia czy wykrywania oka jest fenomenalny. Nie chciałabym zdawać się tylko na automat, bo wychowałam się na fotografii analogowej i lubię decydować o tym, jak będzie wyglądać moje zdjęcia, a nie pozostawić to algorytmom i sztucznej inteligencji.

Jakie masz podejście do trybów portretowych w smartfonach? Mam tu na myśli specjalne tryby, w których rozmycie tła jest realizowane programowo, a nie na bazie czystej optyki. Korzystasz z nich już teraz, czy może uważasz, że nadal są zbyt słabe bądź nieprzydatne?

REKLAMA

Szczerze mówiąc, dla eksperymentu spróbowałam zrobić portrety w dedykowanym trybie i to smartfonami różnych marek. Jestem absolutnie przeciwna. Nie zauważyłam, by jakikolwiek smartfon poradził sobie w 100 proc. z rozmyciem tła czy odseparowaniem od niego szczegółów twarzy. Nie korzystam więc z tego trybu. Lubię natomiast wykonywać portrety z użyciem teleobiektywu (ekwiwalent ogniskowej 70 i 105 mm) w moim telefonie. Efekt mnie bardzo zadowala. Oczywiście jeżeli ktoś lubi i korzysta z takiego trybu, niech to robi, bo fotografowanie powinno sprawiać radość i przyjemność, a nie prowokować dylematy egzystencjalne.

Zdjęcia w tekście: Dominika Koszowska.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA