Polka najlepszą fotografką mobilną świata. Dominika Koszowska opowiada, jak fotografuje się smartfonem

Polka najlepszą fotografką mobilną świata. Rozmawiamy z Dominiką Koszowską
691 interakcji
dołącz do dyskusji

Dominika Koszowska właśnie otrzymała tytuł najlepszej fotografki mobilnej 2020 r. w międzynarodowym konkursie One Eyeland. Rozmawiamy z nią o fotografii mobilnej w dzisiejszych czasach.

Dominika Koszowska pojawiała się już dwukrotnie na łamach Spider’s Web, ostatnio przy okazji zdobycia głównej nagrody w konkursie Mobile Photography Awards. Po tym spektakularnym sukcesie Dominiką zainteresował się globalny oddział Sony.

Dominika Koszowska

Dziś Dominika Koszowska jest ambasadorką Sony, uczestniczącą m.in. w globalnych premierach nowych smartfonów. Wszystko to dzięki pasji do fotografii i umysłowi otwartemu na nowe możliwości, jakie dają smartfony. Dla mnie jest to jeden z najlepszych przykładów na to, że fotografia mobilna nie jest zagrożeniem, lecz szansą. Choć Dominika wychowała się na fotografii analogowej, a swoje duże projekty nadal wykonuje tradycyjnym aparatem, to - jak sama przyznaje - aż 90 proc. jej zdjęć pochodzi dziś ze smartfona.

Dominika Koszowska właśnie zdobyła tytuł najlepszego fotografa mobilnego świata.

Tytuł przyznano w konkursie One Eyeland. Prace Dominiki najpierw zostały pozytywnie ocenione przez grono kilkunastu jurorów z całego świata, a następnie w finale uzyskały najwięcej punktów za poszczególne zdjęcia. Dominika zebrała najwięcej punktów, uzyskując tym samym kolejny w swojej karierze tytuł najlepszego fotografa mobilnego na świecie.

Fot. Dominika Koszowska

O możliwościach, jakie daje fotografia mobilna rozmawiałem z laureatką, Dominiką Koszowską.

Marcin Połowianiuk: Sprzęt nie jest tak ważny jak wydaje się wielu osobom, ale muszę o to zapytać. Jak oceniasz aparaty w Xperiach, którymi teraz fotografujesz?

Dominika Koszowska: Bardzo wysoko. Dziwię się temu, co czytam w mediach i przede wszystkim w różnych, rzekomo obiektywnych, testach. Według powielanych opinii Xperie nie są najlepszym sprzętem do fotografowania. Nie zgadzam się z tym. Od wielu lat zdjęcia zrobione tymi smartfonami zdobywają laury w międzynarodowych i prestiżowych konkursach, skądinąd nie tylko mobilnych.

Fot. Dominika Koszowska

Co bardziej liczy się w fotografii, treść czy forma?

W fotografii ważna jest zarówno treść jak i forma, przy czym czasami może się zdarzyć, że jedna z nich będzie ważniejsza. Wiadomo, że katalogowa fotografia produktu nie może być poruszona, ale już na przykład zdjęcie reportażowe nawet jeśli będzie trochę nieostre, może nieść za sobą olbrzymie emocje i to będzie atut. I to będzie w nim ważne.

Uważam, że z roku na rok coraz mocniej zaciera się granica między fotografią mobilną a ta tradycyjną. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

Rzeczywiście z roku na rok coraz bardziej zaciera się ta granica. W wielu konkursach zdjęcia wykonane smartfonami wygrywają z tradycyjnymi aparatami. Ba, wielu dziennikarzy czy fotoreporterów często wykonuje zdjęcia smartfonami. Publikowane są potem w prasie – nieraz i na okładkach.

Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że niektóre modele smartfonów to przede wszystkim aparaty fotograficzne z dostępem do internetu, maila i możliwością wykonywania rozmów.

Fot. Dominika Koszowska

Czy używasz jeszcze w ogóle tradycyjnego aparatu?

Fotografuję oczywiście również tradycyjnym aparatem cyfrowym. Otworzyłam przewód doktorski i w jego ramach realizuję projekt dotyczący Podlasia. Zdjęcia wykonuję w tym przypadku aparatem, niemniej jednak około 90 proc. zdjęć, które wykonuję, jest zrobionych komórką.

Czy każdy dobry fotograf tradycyjny będzie dobrym fotografem mobilnym? Czy według Ciebie jest jakiś zestaw cech, które sprawiają, że dana osoba jest bardziej kompatybilna ze smartfonem niż z aparatem?

Są, jak sądzę, takie cechy mobilnej fotografii, które sprawią, że niejednemu fotografowi trudno byłoby się w niej odnaleźć. Ale na to nie ma reguł. Ważne jedynie jest to, żeby nie kierować się uprzedzeniami.

Wszystko zapewne jest kwestią przyzwyczajenia i opanowania obsługi sprzętu. Ja sama przeszłam dość długą drogę w fotografii. Robiłam zdjęcia aparatami analogowymi, dopiero potem sięgnęłam po cyfrowy sprzęt. Smartfon jednak dał mi poczucie wolności – jest lekki, mały, mam go zawsze przy sobie. Łatwo też mogę wtopić się w tłum.

Smartfon ma rzecz jasna pewne ograniczenia, które trzeba poznać, jednak jego zalety sprawiają, że to właśnie najczęściej po niego sięgam do kieszeni, kiedy chcę wykonać zdjęcie.

Fot. Dominika Koszowska

Jak oceniasz rozwój aparatów w smartfonach względem tradycyjnych aparatów? Ja mam wrażenie, że topowe modele mobilne stały się zdecydowanie za drogie dla przeciętnego odbiorcy, a aparaty tradycyjne stają się coraz bardziej wyspecjalizowane, a przez to niszowe.

Bardzo cieszy mnie fakt, że producenci smartfonów oferują coraz więcej w tej dziedzinie, bo daje to mi nowe możliwości. Obecnie mogę bez problemu wykonać zdjęcia nocne z 30 s czasem naświetlania i własnym wyborem ISO. To dzięki temu w zeszłym roku beż problemu zrobiłam zdjęcie spadających gwiazd. Jeszcze kilka lat temu nie miałabym takich możliwości. Funkcja wykrywania oko – to dla mnie fenomen! Mogę bez problemu wykonywać portrety, skupić się na kadrze, a o dobrą ostrość zadba sam aparat. Jeżeli mój model będzie w ruchu, dobierając możliwie najkrótszy czas naświetlania mogę zamrozić ten ruch na zdjęciu i nie bać się, że model nie będzie ostry. Seryjny tryb i możliwość śledzenia również są sporym ułatwieniem, zwłaszcza kiedy fotografujemy poruszające się obiekty. Te wszystkie rozwiązania są zapożyczone z tradycyjnych aparatów, coraz częściej granica między nimi się zaciera, choć różnice wciąż istnieją i tutaj wskazałabym na wielkość matrycy.

Fot. Dominika Koszowska

A co z tematem cen? Wszystkie te udogodnienia kosztują na rynku smartfonów krocie. To już poziom niemal 6 tys. zł.

Co do cen – faktycznie nie chcę ich bronić. Ceny flagowców są wysokie, czasem w nieracjonalnym wręcz stopniu, pewnie dla większości odbiorców za drogie. Można próbować bronić producentów jakością sprzętu, oraz możliwościami (smartfon zastępuje przecież całe biuro), niemniej jednak wszyscy producenci faktycznie wysoko zawiesili poprzeczkę. Czy aparaty foto staną się niszowe? To możliwe. Inna rzecz, że smartfony dadzą nam takie możliwości, że tylko pasjonaci będą fotografować aparatami, nie chcę jednak robić z siebie wyroczni.

Na koniec: ulubiona aplikacja do edycji zdjęć to…?

Aplikacją, w której najczęściej edytuję zdjęcia to Snapseed. Jest darmowa, ma ogromne możliwości i jak dla mnie całkowicie wystarczająca do edycji. Lubię jeszcze Photoshop Express i Lightroom ale 95 proc. zdjęć edytuję w tej pierwszej aplikacji.

Dziękuję za rozmowę.