1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Wykluczenie społeczno-cyfrowe w pełnej krasie. Tak pandemia wykluczała z nauczania zdalnego

Kiedy w trakcie lockdownów jedni narzekali na brak nowych seriali na Nefliksie, inni byli praktycznie odcięci od usług mogących pomóc w ratowaniu życia. W ponad 720 tys. domach w Polsce w czasie pandemii nie miało dostępu do internetu.

Wykluczenie społeczno-cyfrowe. Lekcje zdalne z telefonu

To przede wszystkim gospodarstwa domowe o najniższych dochodach, czyli poniżej 2500 zł netto. Takie gospodarstwa rozsiane są po całej Polsce i przez kilkanaście miesięcy pandemii byli niemal odcięci od świata. Podczas gdy większość Polaków w trakcie lockdownu urządzała sobie wideokonferencje połączone z imprezą lub oglądała Netfliksa albo próbowała wziąć udział w internetowej loterii szczepiennej, nawet dwa miliony osób po prostu było - i jest! - permanentnie offline. Z jednej strony białe plamy bez internetu na polskiej mapie to już wyjątki, z drugiej wciąż ktoś jeszcze sieci nie ma. A dokładniej: dwa miliony osób. Czyli tak jakby odciąć od internetu całą Warszawę z jej mieszkańcami.

Na przykładzie tej gospodarstw o najniższych dochodach najjaśniej widać, jak silne jest powiązanie wykluczenia społecznego (niskie dochody) z wykluczeniem technologicznym (brak sprzętu). To zjawisko, a w zasadzie połączenie tych dwóch form wykluczenia społecznego i cyfrowego, dopiero zostało nazwane. Opisują to Fundacja Orange i Fundacja Stocznia w raporcie "Wykluczenie społeczno-cyfrowe w Polsce". Jak piszą eksperci, jest to "trwałe, strukturalne ograniczenie szans życiowych jednostek oraz społeczności lokalnych w wyniku nakładania się na siebie i wzajemnego wzmacniania niekorzystnych uwarunkowań społecznych i ekonomicznych oraz deficytów związanych z możliwością korzystania z usług cyfrowych".

Innymi słowy: biednemu zawsze wiatr w oczy i niestety to prawdziwe przysłowie, bo problemy społeczne problemy technologiczne - człowiek wpada w spiralę, w której leci jeszcze bardziej w dół. A tymczasem, jak mówi prezes Fundacji Orange Konrad Ciesiołkiewicz, połowa z nas nie widzi konsekwencji takiego wykluczenia. - Wiążemy to na przykład z wiekiem danej osoby i „naturalnym” wykluczeniem osób starszych wobec technologii. Jednocześnie prawie 40% z nas odpowiedzialność za taki stan rzeczy lokuje w postawach i predyspozycjach osób, które nie korzystają z technologii - mówi Ciesiołkiewicz.

Belfer z telefonu

Skoro więc jesteśmy tak nieczuli, to może inny przykład poruszy bardziej.

Z tego samego badania wynika bowiem, że na początku pandemii ok. 330 tys. dzieci uczniów nie miało w domu komputera ani tabletu, więc w zdalnych lekcjach musieli uczestniczyć za pomocą smartfonów. Po kilka godzin dziennie, od samego rana, ślęczeli nad telefonami z kilkucalowymi ekranami.

Zgarbieni, ze zmarszczonym wzrokiem, bo trudno cokolwiek dopatrzeć. Zestresowani, bo co jakiś czas a to ktoś na ten telefon dzwoni i zrywa lekcję, a to wyskakują powiadomienia z przeglądarki i zakłócają odbiór, a to telefon się po prostu rozładuje. A w tym wszystkim trzeba jeszcze próbować słuchać nauczyciela, notować i w razie potrzeby odpowiadać.

330 tys. dzieci - niewiele więcej mieszkańców ma Lublin. A więc przez kilkanaście wiele miesięcy lockdownu każdy w Lublinie siedział na ławkach, krawężnikach, w kątach uliczek siedział zgarbiony nad telefonem, próbując dosłyszeć, co mówi belfer. Cały Lublin w takich dzieciach-zombie z twarzami niebieskimi od wyświetlaczy. Przerażająca wizja.

Wykluczenie ma wiele wymiarów

Orange wskazuje w raporcie, że dostęp do sprzętu to dopiero początek. Pandemia niestety spowodowała pogłębienie tego rozwarstwienia. Ci, którzy już korzystali z technologii, jeszcze bardziej się w nich rozwinęli. Ci, którzy tego nie robili, jeszcze bardziej zostali w tyle. Aby tego nie pogłębiać, konieczna jest praca na kilku poziomach wykluczenia. "W przypadku osób niekorzystających z internetu oznacza to konieczność zadbania nie tylko o dostęp do sieci, ale też o wzmacnianie właściwych motywacji i kompetencji do korzystania z niej w sposób produktywny" - a więc przede wszystkim edukacja.

Orange patrzy jednak na to optymistycznie. "Była to dla wielu z nas przyspieszona szkoła cyfryzacji − czas, który zmusił nas do głębszego niż wcześniej zanurzenia się w cyfrowym świecie. Jest to właściwy czas na wsparcie dla tych osób, które jeszcze się w tym świecie nie odnajdują" - czytamy w raporcie.

Aby dotrzeć do rejonów najbardziej zagrożonych wykluczeniem społeczno-cyfrowym Fundacja Orange zmieniła zasady rekrutacji szkół do swych programów edukacyjnych MegaMisja i #SuperKoderzy tak, by zwiększyć szanse szkół z tych obszarów w dostępie do programów fundacji. Cały raport dotyczący wykluczenia dostępny jest tutaj.

Lokowanie produktu: Orange Polska