1. SPIDER'S WEB
  2. Ekologia
  3. Nauka
  4. Tech

Zmiany w fotowoltaice od 2022 roku. Wojdą nowe przepisy, rząd skończy z ulgami

Nadchodzą duże zmiany dla posiadaczy fotowoltaiki. Od 2022 roku, według nowych przepisów, będzie można jedynie odsprzedawać nadwyżkę energii i to po zaniżonej cenie. Jak nowy sposób rozliczeń wpłynie na opłacalność instalacji fotowoltaicznych?

fotowoltaika ceny

Od 1 stycznia 2022 roku przydomowa fotowoltaika będzie znacznie mniej opłacalna, niż jest teraz. Wszystko przez zmiany w prawie. Proekologiczne środowiska martwią się, że nowe przepisy zniechęcą do czystej energii, co rzecz jasna odbije się choćby na jakości powietrza.

Obecnie właściciele domowych paneli fotowoltaicznych dzięki temu, że oddają prąd do sieci – np. wtedy, gdy nie ma nikogo w domu – mogą odebrać bezpłatnie 80 proc. przekazanej energii w innych godzinach. Jak pisał portal wysokienapiecie.pl, takie warunki sprawiały, że fotowoltaika działała „jak magazyn energii elektrycznej o sprawności 0,8, którego nie trzeba kupować”.

Zmiany w fotowoltaice w 2022 roku. Wszystko, co dobre, szybko się kończy – rząd mówi ulgom dość

A to dlatego, że na takim rozwiązaniu tracili dostawcy prądu, czyli w polskich warunkach - państwowe koncerny energetyczne, które pokrywały koszty związane z dostawą energii. Poradzeniem sobie z tym problemem ma być fakt, że od 1 stycznia 2022 będzie można jedynie odsprzedawać nadwyżkę energii.

Ci, którzy już mają fotowoltaikę, będą rozliczani po staremu i ich zmiany nie dotkną, ale nowi użytkownicy od przyszłego roku działać będą na nowych zasadach. Mniej korzystnych. Odkupowana przez Kowalskiego energia będzie 160 proc. droższa niż sprzedawana.

Portal wysokienapiecie.pl przygotował szacunkową analizę, jak nowe przepisy wpłyną na domowe budżety posiadających panele słoneczne. Przy założeniu, że mowa o domu jednorodzinnym zużywającym 4,5 MWh energii elektrycznej rocznie, rachunki wynoszą obecnie raptem 100 zł. To bardzo mało, bo bez fotowoltaiki przysłowiowy Kowalski wydawałby na prąd 3 tys. zł.

Po zmianie systemu rozliczeń, przy uwzględnieniu dzisiejszych stawek, taka rodzina, wyposażona w taką samą instalację fotowoltaiczną, zaoszczędzi już tylko ok. 1 tys. zł na energii zużywanej bezpośrednio ze swojej instalacji fotowoltaicznej, pozostałą energię będzie musiała kupić za ok. 2 tys. zł (po 67 gr/kWh), z czego ze sprzedaży nadwyżek generowanych we własnej mikroinstalacji po cenie ustawowej (26 gr/kWh) odzyska niespełna połowę – wylicza portal.

Zmiany w fotowaltaice od 2022 roku. Czy to będzie się jeszcze opłacało?

Korzyść spada. I właśnie to martwi proekologiczne (i te związane z fotowoltaiką) środowiska, które wspólnie wystosowały apel do rządu, aby wycofał się z niekorzystnych zmian.

„Koniec własnego, taniego prądu”

Zasada rozliczania energii u nowych prosumentów, oparta na systemie opustów (net-meteringu), sprowadzająca sieć elektroenergetyczną do roli wirtualnego magazynu energii, w najbliższych latach wymaga zmiany. Niedopuszczalne jest jednak forsowanie tak niekorzystnych dla prosumentów zmian tego systemu w tak krótkim okresie, jak przewiduje procedowany w Sejmie poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw – czytamy w komunikacie.

Branża zwraca uwagę, że problemem nowego systemu jest nie tylko mniejsza korzyść, ale też nieprzewidywalność. Wprowadzenie zmiennej stawki zakupu całkowicie uniemożliwiałoby określenie opłacalności finansowej i okresu zwrotu z inwestycji – tłumaczą przedstawiciele i uważają, że „sytuacja byłaby niepokojąco podobna do tej sprzed 15 lat, gdy banki sprzedawały frankowe kredyty hipoteczne”.

– Skutki forsowanych zmian odbiją się również na walce o czyste powietrze, a więc i o zdrowie publiczne. Osoby wymieniające przestarzałe piece węglowe często decydują się instalację pompy ciepła zasilanej instalacją fotowoltaiczną. Co szósty właściciel fotowoltaiki zainstalował w swoim domu pompę ciepła, czyli najczystsze, bezemisyjne źródło ogrzewania. Kolejne 14 procent właścicieli planuje zakup pompy ciepła wraz z fotowoltaiką. Teraz ci ludzie zostaną pozbawieni wsparcia, co będzie miało negatywne skutki w walce ze smogiem – mówi Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego.

Środowiska proponują, aby w związku ze zmianą w prawie okres przejściowy potrwał do końca 2023 roku.