REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. technologie
  4. Tech

Tak wygląda nowy MacBook Pro 2021 - w dwóch rozmiarach. Bardziej Pro niż kiedykolwiek

Nowy MacBook Pro 2021 zasłużył na to miano jak nigdy przedtem. Apple zaprezentował właśnie swoje nowe laptopy dla profesjonalistów.

Nowy MacBook Pro 2021 oficjalnie - jest lepszy niż kiedykolwiek
REKLAMA

Premiera MacBooka Pro 13 z czipem M1 była swoistą rewolucją, mimo że nowy czip zawarto w starej obudowie. Lepsza wydajność, absurdalny czas pracy i absolutna cisza były czymś zupełnie niespotykanym w tym formacie laptopa. Nowy MacBook Pro idzie jednak o krok dalej.

REKLAMA
Konferencja Apple - podsumowanie Dawida Kosińskiego

Nowy MacBook Pro z czipem M1 Pro.

Nie M1X, a M1 Pro – tak nazywa się pierwszy profesjonalny czip dla komputerów Apple’a. Podobnie jak w M1, tak i tutaj wszystkie jego elementy zawarte są na jednej płytce drukowanej, skalując architekturę Apple Silicon, użytą w czipie M1. Przepustowość tego rozwiązania wynosi aż 200 Gb/s, czyli trzykrotnie więcej niż w M1. Na płytce mieści się też dwukrotnie więcej tranzystorów niż w M1.

Apple M1 Pro

CPU ma 10 rdzeni, GPU ma 16 rdzeni, co ma przełożyć się na 70 proc. szybszą pracę procesora i dwukrotnie wyższą wydajność układu graficznego oraz możliwość podłączenia dwóch zewnętrznych monitorów, co było dużą bolączką układu M1. Maksymalna pojemność pamięci operacyjnej tego układu to 32 GB.

Ale na tym nie koniec – Apple zaprezentował też czip M1 Max, który powiększa możliwości M1 Pro jeszcze bardziej, z przepustowością sięgającą 400 Gb/s. Największy czip Apple’a ma ten sam 10-rdzeniowy procesor, ale grafikę z aż 32 rdzeniami i maksymalnie 64 GB pamięci operacyjnej. Do maszyn z tym czipem można podłączyć nawet cztery zewnętrzne wyświetlacze o rozdzielczości 4K.

Apple M1 Max

Apple chwali się, że procesory M1 Pro i M1 Max mają dostarczać jeszcze lepszy stosunek mocy do poboru prądu niż czip M1. A to potencjalnie oznacza, że nowe układy Apple’a właśnie rozjechały każdy istniejący układ oparty o architekturę x86, zwłaszcza podczas zasilania akumulatorowego. Występujący w prezentacji programiści mówią o przyroście mocy pokroju 8-krotnego przyspieszenia przy transkodowaniu ProRes w DaVinci Resolve i czterokrotnie wyższej wydajności względem Apple M1. Jeśli tak jest naprawdę… cóż. Współczuję producentom laptopów z Windowsem, Intelowi i AMD.

Wygląda też na to, że Apple w nowych MacBookach korzysta ze standardu PCIe x4, gdyż napędy SSD mają osiągać prędkości odczytu/zapisu rzędu 7400 Mb/s.

Nad możliwościami nowych układów pochylimy się w osobnym tekście. Przejdźmy do tego, jak będą wyglądały nowe MacBooki Pro, bo tutaj zaszła nie mniejsza rewolucja, niż w napędzających je podzespołach.

Nowy MacBook Pro – moc w dwóch rozmiarach.

Potwierdziły się wszystkie pogłoski, nawet te, którym nie dawaliśmy wiary. Nowy MacBook Pro przywraca to, co zgubiły wersje minionych lat: jest port MagSafe, jest pełnowymiarowe złącze HDMI, nawet – alleluja! – pełnowymiarowy port na karty SD. Do tego są też trzy porty Thunderbolt 4.

Niestety, w nowych MacBookach Pro 2021 jest też Notch, w którego istnienie do końca nie wierzyłem, ale cóż – skoro musi być, to niech będzie. Interfejs macOS skonstruowany jest tak, że zniknie on w taskbarze, zwłaszcza w trybie ciemnym i nikomu nie będzie przeszkadzał. W trybie jasnym wygląda marnie, ale Apple’owcy zapewne przestaną to zauważać po kilku dniach.

Nowy MacBook Pro jest dostępny w dwóch rozmiarach – 14,2 i 16,2-calowym. 16,8 mm i 15,5 mm – taka jest grubość tych modeli, odpowiednio w większym i mniejszym rozmiarze. Mamy więc do czynienia z bardzo kompaktowymi laptopami o relatywnie dużych ekranach, bardzo smukłymi ramkami i zupełnie nowym systemem chłodzenia.

Zupełnie (nie)nowa jest klawiatura, która – zgodnie z plotkami – porzuciła TouchBar i wróciła do normalnego rzędu przycisków funkcyjnych. Apple zgrabnie ograł to marketingowo. Oni nie usunęli TouchBara – oni przenieśli rząd funkcyjny z niezależnej klawiatury Apple Keyboard. Cóż, w marketing to oni potrafią.

Największą zmianą jest jednak wyświetlacz i wcale nie mówię tu o notchu, skrywającym nową kamerę o rozdzielczości FullHD. Ekrany nowych MacBooków Pro wykonane są w technologii miniLED z dynamicznie zmienną częstotliwością odświeżania 120 Hz, czyli technologią ProMotion, znaną z iPadów Pro i iPhone’a 13 Pro.

Co to oznacza w praktyce? Ano to, że twórcy wideo będą mogli pracować z materiałami HDR w takiej samej jakości, jak np. przy monitorze Apple ProDisplay XDR, co pozwala na jasność na poziomie 1000 nitów (stała) i 1600 nitów (chwilowa). Na co dzień zaś docenimy jasność podczas pracy na zewnątrz i podczas oglądania treści HDR.

Zmieniły się też głośniki, które teraz składają się z sześciu niezależnych głośników, zdolnych odwzorowywać częstotliwości o pół oktawy niższe niż w MacBooku Pro 16. Biorąc pod uwagę to, jak potężnie grał poprzedni MacBook Pro 16, nowe MacBooki Pro pozamiatają konkurencję pod względem możliwości audio.

I jeśli wierzyć Apple’owi, to właśnie patrzymy na absolutne monstra, jeśli chodzi o czas pracy. 17 i 21 godzin – tyle mają pracować nowe laptopy w czasie odtwarzania wideo. A że Apple zwykle nie przesadza z estymacjami, takiego czasu pracy można się spodziewać w typowo biurowych zastosowaniach. Do tego nowe złącze MagSafe dostarcza prąd szybciej niż uprzednio USB-C i oferuje szybkie ładowanie.

Ceny MacBooków Pro 2021 w Polsce. Moc musi kosztować

REKLAMA

Biorąc pod uwagę fakt, jak ogromne zmiany wnoszą nowe MacBooki Pro, nie mogło być tanio. Ekran miniLED 120 Hz, nowe podzespoły – to musi kosztować. Nic więc dziwnego, że nowy MacBook Pro jest droższy od poprzedników.

Nowy MacBook Pro 14 kosztować będzie od 10799 zł wzwyż, podczas gdy nowy MacBook Pro 16 będzie kosztować od 13299 zł wzwyż. Sprzedaż startuje już dziś, więc lada chwila możemy się spodziewać cen w złotówkach na Apple.pl. Poprzedni MacBook Pro 13 pozostaje w ofercie, a jego cena prawdopodobnie zostanie obniżona.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA