1. SPIDER'S WEB
  2. Ekologia
  3. Nauka
  4. Tech

Ulewne i gwałtowne deszcze to nasza nowa rzeczywistość. Nowy rower lub auto? Lepiej kup łódkę

ulewne deszcze

Naukowcy znowu mogą założyć ręce i stwierdzić: a nie mówiliśmy? Liczba nagłych i ekstremalnych opadów deszczu miała wzrosnąć, no i wzrosła. A to dopiero początek, bo szacunki nie dają nam wielu szans na to, aby od tego typu opadów odpocząć.

Fakt, że ostatnie dni były deszczowe, mógł trochę zaskoczyć. Prawdę mówiąc, nie pamiętałem tygodnia, w którym deszcz towarzyszyłby codziennie. Ostatnie miesiące to krótkie, ale bardzo gwałtowne opady, przynajmniej w naszym kraju.

„Gwałtowne deszcze” to i tak delikatnie powiedziane

W końcu w Krakowie za jednym razem spadła rekordowa ilość deszczu w historii pomiarów. Nic dziwnego. Jak przeanalizowali naukowcy z Uniwersytetu w Newacastle, ze względu na postępującą katastrofę klimatyczną jednego dnia notuje się więcej opadów niż dawniej - informuje RMF FM.

Badacze wzięli pod uwagę opady na terenie Niemiec i Belgii. Z ich obserwacji wynika, że w porównaniu do przeszłych lat, jednego dnia potrafi spaść od 3 do 19 proc. więcej deszczu niż dawniej. Znacząco wzrosło też prawdopodobieństwo opadów doprowadzających do gwałtownych powodzi.

Naukowcy nie mają wątpliwości: na ogrzewającej się planecie gwałtownych i ekstremalnych opadów będzie jeszcze więcej. Konsekwencje dotkną niemalże każdego.

Niestety, w związku z postępującą zmianą klimatu już obserwujemy i możemy spodziewać się dalszych niekorzystnych zmian w rytmie i miejscach występowania opadów. Najprościej mówiąc, sumy opadów będą spadać w rejonach, które już teraz cierpią z powodu deficytu deszczu, a rosnąć tam, gdzie i tak są one duże. Projekcje klimatu wskazują również, że coraz częściej będziemy mieli do czynienia z krótkimi, bardzo intensywnymi opadami, pomiędzy którymi występować będą przedłużone okresy bezdeszczowe. Z pewnością nie będzie to ułatwiać zaopatrzenia ludzi i upraw w wodę oraz radzenia sobie odprowadzaniem wody opadowej - mówiła organizacji WWF Aleksandra Kardaś, fizyk atmosfery.

Powodzie w Niemczech pokazały, że nawet bogate i dobrze zorganizowane kraje nie są w stanie powstrzymać żywiołu. Sceny pokazujące ulice zamieniające się w rwące potoki czy łódki w centrum miasta przestaną być sensacją, a staną się czymś, co oglądać będziemy znacznie częściej.

Ulewne deszcze będą przekładać się na ludzkie tragedie

Międzynarodowa Organizacja Meteorologiczna niedawno przedstawiła dane na temat tego, ile osób straciło życie z powodu pogodowych kataklizmów na całym świecie. Badania pokazały, że w latach 1970-2019 577 tys. zgonów to konsekwencje burz, zaś za ponad 50 tys. tragedii odpowiadały powodzie.

Trzeba pamiętać również o regionach, w których wprawdzie nie żyją ludzie, ale opady też mają swoje konsekwencje. Niedawno z ulewami zmagała się Grenlandia. Niemal 7 miliardów ton deszczu spadło tylko w jednym tygodniu na ten obszar. Doprowadziło do masowego topnienia lodu na obszarze niemal 900 000 km kw, co stanowi niemal połowę powierzchni lądolodu grenlandzkiego.

Jak pisał Radek:

Topnienie lodu na Grenlandii może istotnie przyczynić się do wzrostu poziomu mórz i oceanów. W najgorszym scenariuszu sam lód z Grenlandii może dołożyć ponad 30 cm do poziomu morza. Nie brzmi to groźnie, jednak w rzeczywistości oznacza to zniknięcie Florydy, wybrzeża Kalifornii, a u nas, chociażby Gdańska. Co więcej, wszystkie te miejsca mogą stać się historią w ciągu zaledwie 80 najbliższych lat.

I w tym właśnie problem: albo nie pada, albo leje tak, że jest jeszcze gorzej, niż gdy nie padało.