1. SPIDER'S WEB
  2. Sprzęt
  3. Tech
  4. Technologie

W końcu znalazłem router idealny do mojego smart domu. ASUS ZenWiFi XD6 - test

W końcu znalazłem router idealny do mojego smart domu. ASUS ZenWiFi XD6 - test

Mały dom to mały problem? Niekoniecznie, jeśli wszystko w tym domu ma być smart i domaga się stałego, pewnego podłączenia do WiFi.

Oczywiście nie w przypadku każdego smart urządzenia jest to problem. Część systemów tworzy własne sieci i każdy z elementów układanki podaje sygnał dalej. Jeśli jednak polegamy na sprzętach zależnych od WiFi - a sam mam takich w domu od groma - to nie ma taryfy ulgowej. Trzeba im taki dostęp zapewnić.

Najprostsze rozwiązanie? Porządny router ustawiony gdzieś w centralnej części mieszkania, żeby każde z urządzeń widziało go na przynajmniej akceptowalnym poziomie. U mnie jednak nie wchodziło to w grę. Jeśli Apple TV miało dobry zasięg, to wypadała z niego niemal zupełnie kamera zewnętrzna. Jeśli komputer - przed którym spędzam większość dnia - miał idealny sygnał, to połączenie potrafił zerwać mostek od zdalnie sterowanego zamka. Zadania nie ułatwiała konstrukcja domu, pełna grubych, ceglanych ścian i dziwnych rozwiązań architektonicznych.

I wtedy wjechał on, cały na biało - ASUS ZenWiFi XD6.

Nazwa jest wprawdzie mało atrakcyjna i chyba trochę przesadnie skomplikowana, ale to akurat nie jest wielkim problemem - szczególnie że poza nią wszystko w przypadku tego sprzętu jest banalnie proste.

Na początek może szybkie wyjaśnienie, czym jest ASUS ZenWiFi XD6. Właściwie to... są to dwa dwuzakresowe routery z obsługą WiFi 6, działające w sieci mesh i oferujące bezprzewodowy transfer na poziomie do 5400 Mb/s.

I od razu na starcie daję dwa plusy.

A właściwie to dwa i pół.

Po pierwsze - ten router wygląda na tyle dobrze, że nawet nie brałem pod uwagę chowania go gdzieś w domowych zakamarkach. Pierwszy stanął tuż przy telewizorze, w widocznym miejscu, drugi natomiast - w równie widocznym miejscu w kuchni.

Bonusowe punkty przyznaję za fakt, że Asus pozwala z poziomu swojej aplikacji wyłączyć diodę sygnalizującą status urządzenia. Mam już w domu tyle świecących przez całą dobę sprzętów, że w moim salonie nawet po zgaszeniu światła było jasno i kolorowo. Taśma izolacyjna wprawdzie rozwiązała problem, ale miło, że w przypadku XD6 takiego problemu nie ma.

Drugiego plusa przyznaję za konfigurację urządzenia.

Realizowana jest w całości z pomocą aplikacji ASUS Router i nie wymaga od nas właściwie żadnej wiedzy czy umiejętności. W moim przypadku router został podpięty do modemu od dostawcy sieci, a potem wystarczyło tylko przeklikać się przez kilka prostych ekranów, gdzie ustawialiśmy m.in. nazwę sieci, rodzaj zabezpieczenia (WPA2-Personal, WPA3-Personal, WPA/WPA2-Personal, WPA2/WPA3-Personal) i... to tyle.

Drugie urządzenie ze zestawu, po podłączeniu do zasilania, zostanie równie sprawnie i właściwie automatycznie skonfigurowane. Kilka minut i już - możemy korzystać z naszej nowej sieci WiFi.

Swoją drogą, w notatkach z początkowego okresu testów mam zapisane, żeby przyczepić się do niezbyt pięknej aplikacji ASUS Router. Tyle tylko, że do momentu pisania tej recenzji, Asus... przerobił swoją aplikację i wygląda dużo, dużo lepiej. Nie jest może wzorem idealnego UI, ale poprawa jest znacząca.

Ach, no i jeszcze trzeci plus na start.

Za liczbę dostępnych z tyłu urządzenia portów. Z wypiekami na twarzy czytałem recenzję Szymona, gdzie sprawdzał on możliwości ZenWiFi AX Mini, po czym dotarłem do zdjęcia, na którym widoczne były dwa smętne porty z tyłu sprzętu. A właściwie to jeden.

Jak dla mnie, czyli dla kogoś, kto na dzień dobry wpina po kablu centralkę Fibaro, Hue i Apple TV (skoro teraz mogę ustawić router gdzie mi się podoba) - zdecydowanie zbyt mało.

Szczęśliwie każdy z routerów XD6 ma trzy porty LAN i jeden port WAN:

Nie musiałem się więc przejmować tym, do czego podłączyć wszystkie moje zabawki.

Co możemy tu jeszcze skonfigurować?

Banalnie prosta konfiguracja mogłaby sugerować, że przesadnie wiele nie zdziałamy, jeśli chodzi o personalizację naszej sieci WiFi. Na szczęście jest zupełnie inaczej.

Po bliższym zapoznaniu się z aplikacją ASUS Router okazuje się, że jest to rozbudowany kombajn, który mniej zorientowanych użytkowników może przytłoczyć. Szczęśliwie pewnie po pierwszej konfiguracji nigdy już tej aplikacji nie otworzą, więc ryzyko przytłoczenia jest biskie zeru.

Na co pozwala aplikacja ASUS Router?

Są tutaj oczywiście podstawowe narzędzia. Możemy diagnozować sieć, monitorować ją na bieżąco, sprawdzać siłę sygnału dla poszczególnych elementów sieci mesh, sprawdzić liczbę podłączonych w danej chwili urządzeń, sprawdzić prędkość sieci, dodawać profile aplikacji VPN, nadać priorytet konkretnym sprzętom i - co może być istotne - zdalnie zarządzać routerem, nawet kiedy nie ma nas w domu. Obsługę routera z poziomu Alexy uważam natomiast odrobinę za przesadę, ale niech będzie, że jest. Mniej zaawansowani użytkownicy mogą też docenić AiProtection - to rozwiązanie podpowie nam m.in. czy nasz sieć jest odpowiednio zabezpieczona.

Jeśli natomiast chodzi o funkcje bardziej zaawansowane, to jest tutaj chociażby bardziej rozbudowana kontrola rodzicielska (ten zestaw doczekał się wyższej wersji AiProtection), na której podstawową wersję narzekał w swojej recenzji Szymon. Owszem, jest też odmiana uproszczona, z limitem godzinowym/przedziałowym dla wybranych dni i urządzeń. W podstawowych przypadkach wystarczy.

Jeśli jednak nie, to możemy dla wybranych urządzeń i użytkowników tworzyć dedykowane profile, gdzie poza harmonogramem możliwe jest ograniczenie dostępu do wybranych usług czy serwisów. Przy czym listy tych usługi i serwisów nie możemy edytować (a przynajmniej nie znalazłem takiej opcji) - możemy tylko wybrać, że dany użytkownik nie ma dostępu do serwisów z treściami dla dorosłych, do multimediów strumieniowanych, do gier, blogów czy telefoni internetowej.

I najważniejsze - jak to działa?

Zawrotnie szybko. Początkowo chciałem po prostu z wykorzystaniem sieci mesh od Asusa zapewnić sobie dostęp do WiFi w każdym zakamarku domu. I to udało się bez najmniejszego problemu - mój piętrowy, 90-metrowy dom z grubej cegły i z grubymi ścianami ma teraz doskonały zasięg WiFi niezależnie od tego, gdzie bym go nie testował. Mój dotychczasowy router do najsłabszych nie należał, ale w kwestii pokrycia domu zasięgiem nie ma żadnego porównania. Nawet dobrych kilkanaście metrów od domu mogę spokojnie korzystać z internetu bez wypadania w zasięg operatora. Moja zewnętrzna kamera też nareszcie jest szczęśliwa. Tak samo zresztą jak 20-30 innych, na stałe podłączonych do WiFi sprzętów.

To jednak nie powinno dziwić, bo maksymalna powierzchnia, którą obsłuży pełny zestaw XD6, to... 500 m2. Niestety jeszcze się takiego domu nie dorobiłem, ale mogę zapewnić, że dwa routery Asusa ustawione ok. 20 m od siebie, rozdzielone dwoma grubymi ścianami, drewnianymi belkami i schodami, działają bez zarzutu.

Imponująca jest natomiast prędkość.

To było chyba moje największe zaskoczenie po pierwszej konfiguracji i sprawdzeniu wydajności całego systemu. Chociażby dlatego, że po raz pierwszy w życiu zobaczyłem, że mój smartfon (iPhone 12 - to dość istotne, zaraz napiszę dlaczego) jest w stanie pobierać dane z prędkościami przekraczającymi 800 Mb/s. I to nie tylko bezpośrednio w otoczeniu routera, ale też kilka metrów powyżej, na piętrze (chociaż podłogę mam akurat cienką):

To oczywiście jeden z rekordowych wyników, więc nie przywiązywałem się do niego aż tak bardzo. Ale powtarzalne 650-700 Mb/s było absolutnym standardem.

Niewiele gorsze były wyniki rejestrowane przez ceglaną ścianę - tam przeważnie pomiar prędkości pobierania wskazywał na wyniki w okolicach 600-700 Mb/s. Nawet w łazience, gdzie do tej pory sygnał z poprzedniego routera był dosyć słaby (w sumie 3 ściany do pokonania), udawało się spokojnie zarejestrować powtarzalne 500-600 Mb/s.

W sumie to niezależnie od tego, gdzie prowadziłem pomiary, wyniki były bardzo zbliżone - niezależnie od tego, do którego punktu dostępowego byłem automatycznie przełączany. Znaczące różnice było widać dopiero po wyjściu w domu. W okolicach kamery, która wcześniej często wypadała z zasięgu WiFi, teraz rejestrowałem oburzające zaledwie 350-400 Mb/s. Bez problemu mogłem też korzystać z WiFi kilkanaście metrów od domu, aczkolwiek tutaj prędkość nie była aż tak imponująca - raczej nie przekraczała 100 Mb/s.

Co i tak nie jest złym wynikiem, biorąc pod uwagę fakt, że wcześniej po prostu traciłem tam zasięg WiFi i byłem przełączany na LTE.

Do tego dochodzi jeszcze kwestia WiFi 6.

Jeśli macie w domu same starsze urządzenia - raczej tego nie docenicie. Jeśli natomiast macie w domu nowe i stare sprzęty, to będziecie chcieli jak najszybciej pozbyć się tych starych - o ile konsumują spore ilości danych i wszystko zależy od tego, jak szybko zostaną one pobrane.

Przykładowo teraz, siedząc przed komputerem (prawie bezpośrednio nad routerem piątro niżej), jestem w stanie uzyskać powtarzalnych transfer w okolicach 580-620 Mb/s. Na iPhonie 12 z WiFi 6 (dlatego ten model był istotny) osiągane prędkości przeważnie zaczynają się od okolic 640 Mb/s, a i to tutaj zdarzyło się mi zobaczyć wspomniane już 800 Mb/s.

A im dalej znajdziemy się od routera - jak to już udowodnił Szymon - tym większe różnice zobaczymy.

Co może jeszcze ważniejsze - całość jest absolutnie bezproblemowa.

Przyznaję się, przeciągnąłem trochę te testy, ale dzięki temu mogę napisać, że przez kilka(naście) testowych tygodni problem z dostępem do WiFi miałem tylko raz. I ten raz był sytuacją, kiedy ustawiając router do zdjęć, wyciągnąłem przypadkiem przewód łączący go z modemem.

Poza tym... kompletnie nic. Zero. Korzystałem z aplikacji Asusa tylko dlatego, żeby przeklikać się przez wszystkie dostępne opcje. Poza tym nie uruchamiałem jej ani razu - wszystko po prostu działało. Z poziomu telefonu czy innych sprzętów też nie było czuć momentu, kiedy następuje przełączenie pomiędzy jednym punktem a drugim.

A czy coś jest nie tak z tym routerem?

Jasne, mogę się trochę poczepiać.

Przykładowo karbowana górna część urządzenia jest trochę bardziej oporna na czyszczenie niż jej gładki front i tył. Nie można też za bardzo przytulać routera bokiem do innych domowych sprzętów czy ścian, bo po bokach znajdują się wyloty systemu chłodzącego urządzenie.

Nie narzekałbym też, gdyby jeszcze trochę dopracowano estetycznie aplikację i popracowano trochę nad logiką niektórych informacji. Przykładowo na stronie głównej programu widzę informację, że dostępne są aktualizacje dla routerów. Klikam w tę informację i... zostaję przeniesiony do strony urządzenia, na której nie ma już informacji o tym, że mogę je zaktualizować. W zasadzie to do dziś nie wiem, gdzie kliknąć, żeby dokonać aktualizacji.

Nie jest to też zdecydowanie najtańsze urządzenie na świecie, bo za dwupak trzeba zapłacić 1500 zł. Z drugiej strony - nie jest to też najdroższa propozycja na rynku, a dostajemy dokładnie to, co obiecuje producent.

Czy warto?

Tak, bo na dobrą sprawę - o ile przeżyjemy wydanie 1500 zł - nie ma tu się za bardzo do czego przyczepić. Może z wyjątkiem aplikacji, która mogłaby być trochę ładniejsza i miejscami lepiej zaprojektowana - ale pewnie i tak skorzystamy z niej raz w życiu i to tyle.

Poza tym Asus ZenWiFi XD6 to po prostu uczciwy sprzęt, który robi dokładnie to, co powinien robić, w sposób, który nie daje najmniejszych podstaw do narzekań i nie będziemy musieli w nim dłubać, żeby wszystko działało. Tutaj wszystko mamy właściwie gotowe - wyciągamy sprzęt z kartonu, podłaczamy do zasilania i źródła internetu, i już, gotowe, możemy się cieszyć dostępem do sieci w całym domu. Do tego piekielnie szybkim dostępem do sieci, więc jeśli ktoś gra online, ogląda namiętnie materiały w najwyższej jakości albo wysyła czy pobiera ogromne pliki - nie powinien mieć powodów do narzekania.