1. SPIDER'S WEB
  2. Sprzęt
  3. Tech
  4. Technologie

Pożyczyłem od Garmina pedały rowerowe za 5000 zł, żeby sprawdzić, o co w nich chodzi. I teraz mam problem

Garmin Rally RS200 - co potrafią pedały z pomiarem mocy?
1351 interakcji
dołącz do dyskusji

Problem jest prosty: kompletnie ich nie potrzebuję, ale jednocześnie szukam za wszelką cenę pretekstu, żeby je kupić.

Ale po kolei...

Zaraz, jak to pedały rowerowe za 5000 zł?

Tak dokładniej to nie za 5000 zł, tylko za ok. 5120 zł, bo tyle kosztuje Rally RS200 u polskich dystrybutorów.

Przy czym oczywiście to nie są najzwyklejsze w świecie pedały - te można pewnie kupić i za kilkanaście złotych. Garmin Rally RS200 potrafią natomiast sporo więcej, niż tylko zapewniać podparcie naszej stopie podczas pedałowania.

To czym dokładnie jest Garmin Rally RS200?

Zestawem pedałów z wbudowanym czujnikiem mocy - i to w każdym pedale. Przy czym Rally jest generalnie całą serią produktów, więc żeby był porządek:

  • oznaczenie RS dotyczy pedałów z czujnikami mocy zgodnych z blokami SPD-SL;
  • oznaczenie RK dotyczy pedałów z czujnikami mocy zgodnych z blokami Look Keo
  • oznaczenie XC dotyczy pedałów z czujnikami mocy zgodnych z blokami SPD

Do tego każdy z tych produktów można kupić w wersji z jednostronnym pomiarem mocy (ale dwoma pedałami w zestawie) - wtedy mamy oznaczenie 100. Oznaczenie 200 oznacza z kolei, że mamy dwustronny pomiar mocy (czujnik w każdym z pedałów).

I teraz ceny, bo oczywiście 100 są tańsze niż 200:

  • RK100 i RS100 - 3029 zł
  • XC100 - 3359 zł
  • RK200 i RS200 - 5119 zł
  • XC200 - 5579 zł

Tak, można kupić najpierw wersję 100, a potem rozbudować ją do 200.

I tak w przypadku serii RS dodatkowy pedał z czujnikiem kosztuje 2589 zł. Czyli płacimy więcej, ale za to możemy sobie rozłożyć taki zakup na raty.

Przy czym nie, nie można zacząć od tego drugiego, tańszego pedału. Trzeba zacząć zakupy od tego z „3” w cenie z przodu.

Co zyskujemy dokupując dodatkowy pedał? O tym za chwilę, bo jeszcze wcześniej o jednej z ciekawszych opcji w serii Rally.

Każdy pedał Rally może być... innym pedałem Rally.

Czyli kupując wersję RS, nie jesteśmy już skazani do końca świata na jazdę z blokami SPD-SL. Możemy dokupić odpowiedni zestaw i przekonwertować nasze Rally na wersję RK albo XC. Przy czym o ile wątpię, żeby dużo osób mieszało w swoim blokowym składzie bloki Look Keo i SPD SL, o tyle już mieszanie SPD-SL i SPD jak najbardziej może mieć miejsce, jeśli posiadamy rowery różnych typów.

Zakładając więc, że mamy np. gravela, rower górski i szosę, możemy kupić jeden zestaw czujników Rally i do tego zestaw do konwersji, i do woli przekładać ten jeden czujnik/zestaw czujników pomiędzy rowerami, bez kupowania nowego.

Żeby nie było - to dalej nie jest jakaś specjalnie tania zabawa. Zestaw do konwersji z RS na RK (czyli po prostu dodatkowe korpusy, w które wkładamy oś) to ok. 950 zł, a z RS na XC - 1199 zł. W pewnym momencie pewnie wyjdzie jednak taniej, niż kupowanie osobnego czujnika do każdego roweru. A jeśli wam się to dalej nie kalkuluje, to pewnie macie po prostu za mało rowerów i musicie kupić jeszcze kilka.

A co się stanie, jeśli się wywrócę i rozwalę pedały za 5000 zł?

To niestety problem a) drogich czujników i b) czujników montowanych w pedale. Przykładowo sam jeżdżę z czujnikiem zamontowanym na ramieniu korby i żeby go uszkodzić, musiałbym chyba skasować i rower, i przy okazji siebie, a wtedy raczej czujnikiem bym się już nie przejmował.

W przypadku Rally ryzyko uszkodzenia jest... zbliżone do ryzyka uszkodzenia zwykłego pedału. Warto przy tym jednak pamiętać, że elementem faktycznie wartościowym w pedałach Rally jest sama oś, którą niekoniecznie tak łatwo uszkodzić, natomiast sam korpus można bez problemu dokupić jako część zamienną. I tak, ponownie - tanio nie będzie. Za jeden korpus trzeba zapłacić ok. 470 zł.

W skrócie: po prostu się nie wywracajcie. Natomiast jeśli chodzi o uszczerbki powstające w ramach codziennego użytkowania, to przez ok. 50-60 godzin jazdy nie zauważyłem nic niezwykłego, a zdarzyło mi się otrzeć Rally o krawężnik czy wpychać do niego blok pełen piachu. Ot, zwykłe ryski, które powstają na tworzywie sztucznym, nic wielkiego. Jeździłem też w ulewnym deszczu i piekącym słońcu - zero problemów.

To jak to się montuje?

I tutaj dobra informacja, szczególnie jeśli ktoś będzie chciał te pedały przekładać. Cały proces instalacji zajmuje jakieś 2 minuty i wymaga klucza 15, który ma chyba w domu absolutnie każdy. Ja miałem, a nawet nie wiedziałem, że mam.

Jedyne, na co trzeba zwrócić uwagę, to to, czy po wkręceniu pedału i ustawienia zębatki z przodu na największą, z tyłu na najmniejszą, między końcem pedału a łańcuchem zostaje minimum 2 mm odstępu. W moim przypadku nie zostawało, więc konieczne było zainstalowanie podkładki dystansowej (grubość 2 mm), która rozwiązała ten problem. Negatywnego wpływu takiego podkładkowania na moje kolana nie zauważyłem, a mam je dość wrażliwe.

Gdyby ktoś przy tym pytał o współczynnik Q, to bez podkładki wynosi on 53 mm. Z podkładką - 55 mm. Wysokość profilu to natomiast 12,2 mm.

A wymiana akumulatora?

Tutaj już musimy skorzystać z małego imbusa (4), żeby odkręcić zaślepkę. Garmin podaje, że do środka możemy wsadzić LR44/SR44 (x4) lub CR1/3N (x2) i powinno to starczyć na około 120 godzin jazdy. Patrząc na moje dotychczasowe jazdy i zużycie - jestem w stanie niemal założyć się, że te deklaracje są zgodne z prawdą.

Ale moment, a masa?

320 g według producenta i mniej więcej tyle samo według mojej domowej wagi. Czyli mamy jakieś niecałe 100 g nadwagi w porównaniu np. do gołych pedałów Dura Ace, choć oczywiście te nie zmierzą nam w żaden sposób mocy.

To teraz łączymy...

Co możemy zrobić przez Bluetooth (np. do tabletu ze Zwiftem) albo przez ANT+ (komputery Garmina, etc.). Z oczywistych powodów korzystałem głównie z tego drugiego rozwiązania i ani razu nie miałem najmniejszego problemu. Rally za pierwszym razem połączył się prawidłowo, prawidłowo się skonfigurował, a potem bezproblemowo wybudzał się i łączył ponownie.

Jedyne, co mi nie wyszło, to pierwsza kalibracja - uznałem, że skoro wyskoczył napis, że przebiegła poprawnie, to znaczy, że mogę zamknąć ten ekran dowolnym przyciskiem, co skończyło się tym, że konfiguracja nie została zapisana. Potem już swój problem zrozumiałem i nie powtarzałem go.

Sama kalibracja zajmuje przy tym kilka-kilkanaście sekund i wymaga tylko wypięcia się z bloków. Nie trzeba ustawiać pedałów w żadnej specjalnej pozycji.

I jak się spisuje Rally RS200 jako pedały?

Absolutnie bez zarzutu. No, może z jednym malutkim - mam wrażenie, że korpus RS200 niezbyt chętnie - w porównaniu np. do pedałów 105 - kręci się dookoła osi, co raz na kilkaset wpięć może powodować, że trzeba go trochę kopnąć, żeby ustawił się jak należy. Przy czym możliwe, że dotyczy to tylko mojego egzemplarza i inne mają więcej luzu.

Poza tym jest... świetnie. Wpinanie bloków SPD-SL przebiegało absolutnie bezproblemowo, podobnie jak wypinanie się. Nie było też żadnych niekontrolowanych wypięć ani nic podobnego.

Przy okazji - Garmin w zestawie dostarcza bloki SPD-SL w wersji czerwonej, czyli z luzem roboczym 4,5 stopnia, ale moje zostały chyba u poprzedniego testera albo egzemplarz recenzencki ich nie zawierał. Bez trudu wpinałem jednak żółte SPD-SL (luz roboty 6 stopni), w których jeżdżę na co dzień.

Tak, jest też regulacja mocy wypięcia.

Swoją drogą nie mam pojęcia, dlaczego bloki do Rally RS od Garmina kosztują zauważalnie więcej niż te same bloki od Shimano.

Dobra, to co potrafi RS100, a co dorzuca RS200?

RS100, czyli wersja jednostronna, potrafi, cóż, mierzyć moc, jaką generujemy podczas pedałowania, przy czym Garmin zapewnia, że robi to z dokładnością 1%, ale... i tu jest niestety największy problem tego tekstu - nie mam jak tego zweryfikować, z uwagi na to, że posiadam tylko jeden prywatny czujnik mocy, a to trochę zbyt mało danych, żeby mieć co porównywać. Może do następnej generacji dorobię się już dodatkowych sprzętów. Mogę natomiast napisać tyle, że nie zauważyłem na wykresach żadnych niepokojących, nietypowych pików mocy, co podobno zdarzało się na starszych wersjach oprogramownaia.

Poza mocą mamy też kadencję i oczywiście przetwarzanie tych wszystkich danych w serwisie Garmin Connect, czyli m.in. VO2max, strefy mocy, czas w strefach mocy, krzywa mocy, etc. Właściwie to na dobrą sprawę większości osób wystarczy jednostronny pomiar mocy - można z tym skutecznie trenować, można się łatwiej porównywać z innymi i tak dalej. Sam zresztą mam jednostronny pomiar mocy do prywatnego użytku i... po prostu to wystarczy.

Jeśli natomiast dorzucimy do miksu drugi pedał, tym samym uzyskując RS200, dostaniemy dużo, dużo więcej, bo to, co Garmin określa jako Pomiar Dynamiki Jazdy. I tutaj zaczyna się prawdziwa jazda.

Tak wygląda część (!) dodatkowych danych, jakie pojawiają się w Garmin Connect:

A gdyby komuś nie pasowała taka forma wykresu, to jest jeszcze wersja bardziej graficzna:

Czyli mamy:

  • czas jazdy na stojąco i siedząco
  • maksymalną i średnią moc na stojąco i siedząco
  • przesunięcie od środka pedału (muszę chyba poprawić lewy blok...)
  • fazy mocy dla każdej z nóg osobno - z początkiem fazy mocy, jej szczytowym zakresem i końcem
  • bilans lewej i prawej nogi

Przy czym z poziomu Garmin Connect można jeszcze każdy z tych elementów podejrzeć dla maksymalnej średniej mocy z przedziału 5 s, 1 min, 5 min albo 20 minut. Albo dla dowolnego zadanego przez nas zakresu.

Czy te dane są warte takiej dopłaty?

Informacje są widoczne zarówno w podsumowaniu (powyżej) jak i na żywo w trakcie jazdy.

Prawdę mówiąc - nie wiem. Dla takiego amatorsko-amatorskiego rowerzysty jak ja - raczej nie. Początkowo miałem w planach argument dotyczący bilansu lewej i prawej nogi, bo z chwilowych podglądów wychodziło mi, że lewą regularnie pedałuję odrobinę mocniej, ale przeglądając te wykresy (i całościowe podsumowania) wychodzi na to, że... mój bilans jest właściwie idealny i w większości jazd wynosi równe 50/50. Tak mi się trafiło - obie nogi mam równie słabe.

Gdybym miał więc sam sobie kupować Rally (co niesamowicie mnie kusi i pewnie w końcu ulegnę), to pewnie zdecydowałbym się na wariant 100, który zdecydowanie mniej straszy ceną, a jednocześnie spokojnie pozwoli przeprowadzić trening z pomiarem mocy czy monitorować zwykłe przejazdy.

Wariant RS200 jest już z kolei powyżej mnie - dla osób, w przypadku których stopień, przy których zaczyna się faza mocy, a przy którym kończy, ma już znaczenie. Albo dla tych, którzy będą w stanie wyciągnąć wnioski np. z tego, jaką maksymalną moc generują na stojąco i siedzącą, i będą potrafili odpowiednio dobrać do tego trening. To jest prawdziwa kopalnia danych, ale trzeba chcieć i potrafić z niej skorzystać.

Albo po prostu skupić się na tym, żeby pedałować mocniej - do pewnego poziomu pewnie to wystarczy.

Garmin Rally - czy warto?

Jeśli ktoś szuka pedałów z pomiarem mocy, które będą pasować pod bloki SPD-SL, to nie ma dużego wyboru. Jest albo Rally RS, albo zauważalnie tańsze Favero Assioma DUO. I na tym w sumie kończy się lista.

Jeśli natomiast nie jest to wymogiem i ktoś ogólnie po prostu chce mieć pomiar mocy, to rynek jest pełen różnych propozycji - w tym nawet dwukrotnie tańszych niż ta od Garmina.

Rally ma jednak kilka mocnych atutów, w tym przede wszystkim opcję konwersji na inne wersje mocowań bloków, a także absolutnie banalny demontaż i ponowny montaż (to drugie to raczej cecha wspólna dla mierników mocy w pedałach), o Dynamice Jazdy czy możliwości szybkiej rozbudowy zestawu ze 100 do 200 nie wspominając.

Trudno mi jednak tak po prawdzie wyobrazić sobie, żeby ktoś, kto ma jeden rower i jeździ rekreacyjnie, ale chce monitorować moc (a co za tym idzie - progres), docenił te zalety - podobnie jak 1-procentową dokładność pomiaru. A już tym bardziej, żeby wymienił swój dotychczasowy pomiar mocy właśnie na np. jednostronne Rally.

Z drugiej strony - na jednym rowerze rzadko kiedy się kończy. I jeśli kupimy sobie Rally, to planując zakup kolejnego roweru, możemy być spokojni o to, że nie musimy kupować kolejnego miernika mocy. A po kolejnym rowerze zawsze jest przecież kolejny i kolejny...