Kosmos  /  News

Elon Musk nabija się z Jeffa Bezosa. Ten drugi sam się o to prosił

Elon Musk nabija się z Jeffa Bezosa. Ten drugi sam się o to prosił

To było do przewidzenia. W świecie memów i żartów, a szczególnie tam, gdzie mamy do czynienia z wirtuozem mediów społecznościowych takim jak Elon Musk, nikomu nie przysługuje immunitet. Szczególnie tym, którzy dopiero co nie przyznali go komuś innemu.

Niecałe dwa tygodnie, na dwa dni przed lotem Sir Richarda Bransona w kosmos na twitterowym koncie firmy Blue Origin pojawiło się delikatnie mówiąc uszczypliwe porównanie lotu Bransona z lotem Bezosa. Z porównania wynikało, że tak naprawdę Branson poleci tylko samolotem, a Bezos rakietą, Branson nie przekroczy granicy 100 km, a Bezos już tak.

Całkiem możliwe, że takie nieeleganckie zachowanie było sprowokowane tym, że Branson postanowił za wszelką cenę uprzedzić Bezosa o dziewięć dni i zostać pierwszym miliarderem, który poleci w kosmos za pomocą statku zbudowanego przez jego własną firmę. Tak też zresztą się stało.

Pod koniec artykułu, w którym podówczas opisywałem te przepychanki, napisałem, że taka krytyka ze strony firmy Bezosa może się okazać dla niego mieczem obosiecznym. Jakby nie patrzeć, wykorzystywany przez Bezosa system osiąga większą wysokość niż Bransona, ale jednocześnie nie dorównuje rakietom Elona Muska, które nie tylko przekraczają wysokość 100 km, ale osiągają orbitę okołoziemską. Zastanawiałem się wtedy, czy Elon Musk nie postanowi w taki sam sposób porównać Bezosa do siebie.

Za Elona Muska zrobili to jego fani

Na dzień przed lotem Bezosa w kosmos (zaplanowanym na wtorek o godzinie 15:00 polskiego czasu), w dyskusji pod jednym z postów Elona Muska na Twitterze pojawił się mem, na którym Elon szydzi z Jeffa Bezosa twierdzącego, że leci w kosmos.

Mem bardzo przeciętny, bazujący na popularnym ostatnio innym memie. To nieistotne. Istotne okazało się to, że Elon na tego mema zareagował pisząc w odpowiedzi do niego „haha”.

W tym samym momencie media na całym świecie zaczęły pisać, że Elon Musk szydzi z Jeffa Bezosa. Oczywiście jest to bardzo przejaskrawiony obraz. Napisanie czterech liter i to w reakcji na czyjegoś tweeta nie powinno być odbierane w kategorii wypowiedzi.

Elon Musk jednak musi ważyć swoje słowa (a nigdy tego nie robi). Jakby nie patrzeć, obserwuje go oszałamiające 57 milionów osób na Twitterze. Zachęcam, aby sprawdzić, w jakim tempie pojawiają się odpowiedzi i reakcje na każdego z jego tweetów tuż po opublikowaniu (w aplikacji mobilnej Twittera liczba komentarzy odświeżana jest na bieżąco). Nieczęsto w ciągu pierwszej minuty od opublikowania tweeta pojawia się nawet 1000+ komentarzy.

Czy Elon ma rację?

Zarówno przedsięwzięcie Bransona (Virgin Galactic) jak i Bezosa (Blue Origin) będą oferowały w najbliższej przyszłości loty suborbitalne, które osiągają wysokość  kosmosu (80 km / 100 km), ale nie są w stanie osiągnąć orbity okołoziemskiej. Blue Origin dopiero na 2022 rok planuje pierwsze testy rakiety orbitalnej New Glenn.

Tymczasem rakiety Falcon 9 regularnie wynoszą już astronautów na orbitę okołoziemską, dzięki czemu mogą oni swobodnie dotrzeć np. na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Co więcej, już na wrzesień zaplanowany jest start misji Inspiration4, w której czwórka turystów kosmicznych wyniesiona na szczycie rakiety Falcon 9 spędzi kilka dni w statku Crew Dragon, podziwiając Ziemię z orbity wyższej niż orbita Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

W tym kontekście oferowane przez Bransona i Bezosa loty gwarantujące 3-4 minuty w mikrograwitacji blado wypadają w porównaniu do kilku dni na orbicie.

Parafrazując klasyka: gdyby Bezos nie szydził z Bransona, to Musk by nie szydził z Bezosa.