Wyciekł raport ONZ o zmianach klimatycznych. Czeka nas masowe wymieranie, znikną całe ekosystemy

Wyciekł raport ONZ o zmianach klimatycznych. Czeka nas masowe wymieranie
164 interakcji
dołącz do dyskusji

Niemal codziennie możemy przeczytać nowe informacje o tym jak udało nam się zepsuć planetę, jak doprowadziliśmy do zmian klimatycznych, które z czasem przyniosą nam kolosalne problemy. Informacji tego typu jest tyle, że zaczynamy je ignorować. Najnowszy raport przygotowany przez Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatycznych przy ONZ wskazuje, że jest dużo gorzej niż myśleliśmy.

Jeżeli poniższe informacje nie zrobią na was żadnego wrażenia, to nie będzie tak dlatego, że nie są poważne. Wystarczy sobie przypomnieć jak rok temu ludzie reagowali na pierwsze w Polsce zgony na COVID-19, jaka panika wtedy panowała i porównać to z tym jak bardzo nikogo nie obchodziło 500 zgonów dziennie zaledwie 12 miesięcy później. Do wszystkiego można przywyknąć przy odpowiedniej ekspozycji: i do nadmiarowych zgonów i do nadchodzącej apokalipsy, która czeka nie ludzi żyjących za 200-300 lat, tylko nasze dzieci i wnuki.

Raport ONZ o zmianach klimatycznych nie został jeszcze opublikowany, ale jego szkic trafił w ręce dziennikarzy Agencji France-Presse. Dokument ma około 4000 stron, na których opisuje większość niekorzystnych zmian klimatycznych, do których jako ludzkość dopuściliśmy. W skrócie jednak można go podsumować kilkoma słowami: popsuliśmy planetę i wkrótce przyjdzie czas za to zapłacić.

Według autorów raportu już w ciągu kilku najbliższych dekad, siedząc przy swoich komputerach będziemy mogli obserwować masowe wymieranie, rekordowe temperatury powietrza, rosnący poziom mórz i oceanów, upadek całych ekosystemów i kolejne pandemie.

Co więcej, jeżeli nie macie aktualnie 80 lat to wszystko to będziecie mogli oglądać jeszcze za swojego życia. Ewidentnie natura ludzka jest taka, że do momentu kiedy sami nie zobaczymy płomieni, to do końca będziemy podejrzewać, że wszyscy wokół niepotrzebnie panikują i wszystko jest pod kontrolą.

Do takiego wniosku można zresztą dojść po informacji, że ów obszerny raport ma być opublikowany dopiero w lutym 2022 r. czyli już po wszystkich szczytach ONZ dotyczących zmian klimatycznych czy bioróżnorodności. Z jednej strony jest on bardzo jednoznaczny w swojej wymowie, a z drugiej celowo zostanie zaprezentowany ze sporym opóźnieniem.

Tymczasem sygnatariusze Porozumienia Paryskiego z 2015 roku nieszczególnie spieszą się z wprowadzaniem zmian i ograniczaniem emisji gazów cieplarnianych, w celu zahamowania wzrostu średnich temperatur na Ziemi. Im mniej czasu nam zostaje, tym drastyczniejsze trzeba będzie podejmować środki, aby zatrzymać zmiany, które już teraz możemy obserwować. Szanse na to z każdym dniem maleją. Skoro nie byliśmy w stanie wprowadzić łagodniejszych zmian, to na wprowadzenie drastyczniejszych też raczej nie można mieć nadziei, tym bardziej że poważne zmiany trzeba wprowadzać nie tylko na poziomie rządowym, ale także w przemyśle, instytucjach państwowych, lokalnych społecznościach, jak i na poziomie jednostki.

Mam wrażenie, że pozostaje nam jedynie usiąść z popcornem w ręku i obserwować tę katastrofę, którą sami sobie zafundowaliśmy.