Kosmos  /  News

Rosja na rozdrożu: albo będzie latać na chińską, albo na Międzynarodową Stację Kosmiczną

stacja kosmiczna tiangong

W najbliższych miesiącach i latach Rosja będzie musiała zdecydować, w którym z dwóch obecnie istniejących domów na orbicie okołoziemskiej będzie chciała mieszkać. Wybór jest jednak trudniejszy, niż się mogło wydawać.

29 kwietnia wraz ze startem rakiety Długi Marsz 5B, wynoszącej na orbitę moduł Tianhe rozpoczęła się budowa chińskiej stacji kosmicznej Tiangong. Kilka miesięcy wcześniej Rosja ogłosiła, że najprawdopodobniej za kilka lat zrezygnuje z eksploatacji i finansowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Zakładano zatem, że Rosja zmieni front i skupi się na korzystaniu z powstającej nowej stacji swojego południowego sąsiada. Czy faktycznie ma to sens?

Podczas konferencji sektora kosmicznego (GLEX) w Petersburgu, dyrektor Roskosmosu Dmitrij Rogozin poinformował, że Rosja faktycznie prowadzi rozmowy z Chinami na temat korzystania ze stacji Tiangong.

Jak przekonywał, Rosjanie teoretycznie mogliby latać na stację z Kosmodromu Wostocznyj albo z Europejskiego Portu Kosmicznego w Kourou w Gujanie Francuskiej. Na ustalenie możliwych opcji jest jeszcze czas, ponieważ zakończenie budowy stacji planowane jest dopiero na koniec 2022 r.

Lot na Tiangong z Rosji? Niekoniecznie

Nachylenie orbity stacji kosmicznej Tiangong względem równika wynosi 41,5 stopnia, dzięki czemu idealnie startuje się tam z kosmodromu Jiuquan. Problem jednak z tym, że rosyjskie kosmodromy znajdują się nieco wyżej. To z kolei oznacza, że rakiety startujące z rosyjskich kosmodromów musiałyby zostać zmodyfikowane tak, aby dało się dolecieć na południe do Tiangong. Taka trajektoria jednak wymagałaby dużo więcej paliwa, a opadające pierwsze człony rakiety nie mogłyby lądować na terytorium Rosji a Chin. Jak na razie jednak Rosja odmawia komentarza w tej sprawie. Możemy zatem przypuszczać, że rozmowy między Chinami a Rosją w tej kwestii wciąż trwają.

Chińska strona natomiast podkreśla, że jak najbardziej oferuje możliwość transportu astronautów międzynarodowych partnerów z kosmodromu Jiuquan, na pokładzie statku Shenzhou. Opcja ta niestety wiąże się z tym, że rosyjscy astronauci nieprzyzwyczajeni do tego, musieliby przechodzić długie szkolenie z obsługi statku oraz z języka chińskiego, tak samo jak Amerykanie i Europejczycy, którzy musieli szkolić się z obsługi Sojuza i języka rosyjskiego, aby latać na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Dla dawnej potęgi kosmicznej przejście z roli gospodarzy do roli petentów może być trudne do przełknięcia.

Z tego też powodu można się spodziewać, że negocjacje zbyt szybko się nie zakończą. Ostatecznie może się okazać, że Rosjanom bardziej będzie się opłacało pozostać na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej niż kombinować z Chinami.