Oprogramowanie  /  Artykuł

Jak zaplanować trasę rowerową? Oto moje 4 ulubione aplikacje

Picture of the author

Lato, piękna pogoda, urlop - aż chciałoby się pojechać na rower. Tylko jak zaplanować trasę i przygotować się na nią? W moim przypadku sprawdzają się te aplikacje.

Każda służy przy tym do czegoś zupełnie innego.

Strava/Garmin Connect - żeby sprawdzić, gdzie ludzie jeżdżą

Strava Heatmap - dobry sposób, żeby wstępnie zaplanować trasę rowerową z uwzględnieniem najpopularniejszych odcinków.

Nie jestem przesadnym fanem narzędzi do planowania tras wbudowanych w żaden z tych serwisów, ale od czasu do czasu korzystam z oferowanych przez nie tzw. heatmap, czyli map popularności. Pozwalają one podejrzeć, którymi drogami jeździ najwięcej osób, co z kolei pozwala założyć, że są to sensowne trasy.

Zasady działania w przypadku oby serwisów są takie same - im grubsza i ciemniejsza linia na danej drodze, tym jest chętniej użytkowana przez innych rowerzystów (pamiętajmy ustawić na początku odpowiedni sport, bo heatmapy są nie tylko rowerowe).

Heatmapa w Garmin Connect - to samo, te same zalety i wady.

Oczywiście takie rozwiązanie ma swoje wady. Po pierwsze - nie należy ślepo ufać temu, że wszystkie ślady są rozsądne. Wielokrotnie widziałem chociażby intensywnie użytkowane fragmenty dróg krajowych, co nie wszystkim będzie odpowiadać (sam staram się DK zdecydowanie omijać).

Druga wada - ograniczamy sobie tym sposobem szansę na odkrywanie nowych, ciekawych miejsc, do których potencjalnie nikt jeszcze nie dotarł albo zrobiło to bardzo mało osób. Przykładowo na powyższym zrzucie ekranu z Garmin Connect droga z Pełcznicy na północ jest dużo rzadziej użytkowana przez rowerzystów niż dwie drogi w tym samym kierunku z Kątów Wrocławskich, mimo że też jest świetna. A sugerując się wyłącznie śladami heatmapy moglibyśmy ją pominąć.

Plusy tego rozwiązania, poza oczywistymi? Jest darmowe. Globalna heatmapa Stravy dostępna jest pod tym adresem. Heatmapę z Garmin Connect można znaleźć... w Garmin Connect w zakładce Kursy na stronie internetowej.

Planowanie trasy rowerowej: Komoot

Komoot - moja ulubiona aplikacja do planowania tras rowerowych.

Mój tegoroczny bezapelacyjny zwycięzca - zaplanowałem już z pomocą aplikacji Komoot kilkadziesiąt tras w tym roku, w tym z przedziału 100-205 km, większość z nich przejechałem i niemal za każdym razem byłem perfekcyjnie zadowolony z rezultatów.

Podstawowe zalety? Przede wszystkim możliwości wyboru mapy OSM Cycle jako warstwy podstawowej, co pozwala nam zobaczyć m.in. ścieżki rowerowe (nie zawsze 100 proc. aktualne, ale i tak jest dobrze), międzynarodowe trasy rowerowe i lokalne szlaki rowerowe (niestety bez oznaczenia kolorystycznego).

Po drugie - i to jest super przydatne przy jeździe rowerem szosowym - w trakcie planowania trasy dostajemy szczegółowe informacje na temat tego, po jakiej nawierzchni i jakich typach dróg prowadzi wyznaczony ślad.

Zresztą nawet jeśli nie sprawdzimy tej zakładki, i tak w podsumowaniu przejazdu pojawią się ostrzeżenia, że niektóre fragmenty trasy mogą być dla nas nieprzejezdne - wraz ze wskazaniem ich lokalizacji. Wystarczy w tę informację kliknąć, żeby przenieść się do danego fragmentu i go przeplanować.

Czy te dane potwierdzają się w praktyce? Przeważnie, aczkolwiek trzeba pamiętać o jednym - nie zawsze asfalt oznacza idealnie gładki asfalt, a i w drugą stronę - nie zawsze kostka brukowa oznacza odcinek masakrujący nasz tyłek i ręce. Od czasu do czasu niestety zdarza się jednak, że to, co miało być asfaltem, okazuje się np. ubitą, piaszczystą drogą. Czasem da się po tym przejechać, a czasem trzeba szukać objazdu.

Trzecim gigantycznym plusem są treści dodawane do serwisu już przez użytkowników. Długi fragment idealnego asfaltu? Ścieżka rowerowa przy ruchliwej drodze krajowej? Piękny, zabytkowy kościół? Wygodniejszy objazd większej miejscowości? Takich rzeczy próżno szukać na większości innych map i w aplikacjach mapowych, a tutaj są.

Wbrew pozorom ten objazd nie prowadzi rzeką.

I w wielu przypadkach są naprawdę gigantycznym ułatwieniem przy planowaniu podróży albo pozwalają tę podroż urozmaicić. Przy okazji każdy taki wyróżniony punkt albo segment mogą oceniać inni użytkownicy, którzy minęli go na trasie - w rezultacie mamy dodatkowe potwierdzenie, że faktycznie warto się tam/tamtędy wybrać.

Wady? Po pierwsze - choć Komoot jest darmowy, to jego wersja bezpłatna jest miejscami mocno ograniczona i w pewnym momencie, szczególnie jeśli planujemy trasy po całym kraju albo Europie i jeszcze chcemy eksportować je do innych urządzeń, będziemy musieli zdecydować się na wykupienie map lub wersji premium. Te pierwsze nie są jakoś porażająco drogie (ok. 100 zł za wszystkie, zakup jednorazowy), natomiast wersja Premium to już ponad 200 zł i to opłacane co rok. W pakiecie dostajemy jednak sporo dodatkowych funkcji - w tym informacje o pogodzie na planowanej trasie oraz opcję planowania kilkudniowych wypadów. Sam ostatecznie zdecydowałem się ten drugi płatny wariant, ale polecam najpierw zapoznać się z darmową odsłoną.

Druga wada? Treści generowane przez użytkowników są... generowane przez użytkowników. A to oznacza, że jeśli w naszej okolicy nikt nie korzysta z Komoota, to nie będziemy mieli żadnych ciekawych porad, miejsc wartych odwiedzenia i tak dalej - będziemy musieli wszystko przygotować sami, a naszym wynagrodzeniem będzie tylko wirtualny tytuł Eksperta lub Pioniera. Co w sumie też jest całkiem fajne i sam staram się dodawać przy każdej podróży przynajmniej 1-2 nowe punkty/segmenty, które szczególnie zapadły mi w pamięć i do których chciałbym kiedyś wrócić.

Trzecia wada - lepiej nie zdawać się w 100 proc. na automatyczny mechanizm projektowania tras przez Komoota. Potrafi - szczególnie przy kolarstwie szosowym - rzucić nas np. na kilkunastokilometrowy odcinek drogi krajowej. Lepiej najpierw wyznaczyć punkt końcowy i początkowy, a potem dokonać już ręcznej korekty.

Aplikację znajdziemy w App Store i Google Play.

Alternatywa: Ride With GPS. Też świetna aplikacja, też z podkładem mapowym OSM Cycle i z opcją, której nie ma Komoot - podglądem Google Street View bezpośrednio w narzędziu do planowania trasy, co ogranicza liczbę otwartych kart w przeglądarce. Planowałem z RWGPS zeszłoroczny przejazd przez Niemcy (500 km) i byłem z niego zadowolony, ale w tym roku wygrał już Komoot.

Alternatywa: Traseo, jeśli szukamy gotowych tras rowerowych. Chociaż w Komoocie też jest ich sporo.

Alternatywa: cokolwiek, co obsłuży mapy OSM Cycle - np. OsmAnd.

Pogoda na trasie: Epic Ride Weather

Teoretycznie prognozę pogody dla danej trasy można mieć w Komoot Premium (i wtedy wszystko jest w jednym miejscu), ale ERW jest po prostu tańsze i ma opcję abonamentu na 1 miesiąc (ok. 10 zł, ok. 40 zł na cały rok).

Jak to działa? Uruchamiamy aplikację, wybieramy trasę, którą chcemy jechać - można importować błyskawicznie z większości serwisów do planowania - wprowadzamy datę i godzinę rozpoczęcia podróży, planowaną prędkość i już - dostajemy kompletną prognozę na cały okres przejazdu.

Do czego to potrzebne? Do dłuższych podróży, w trakcie których pogoda może się drastycznie zmienić np. w połowie jazdy i chcemy wiedzieć, jaki sprzęt ze sobą zabrać. W końcu rano może być piękne słońce, a po 5 godzinach zacznie padać deszcz - lepiej więc mieć ze sobą kurtkę, żeby pozostałej części trasy nie pokonywać na mokro.

ERW podaje też informacje na temat prędkości i kierunku wiatru - to też może się przydać, szczególnie przy planowaniu tras w jednym kierunku. Np. po to, żeby wybrać jakąś inną, jeśli nie chcemy cały dzień rzeźbić pod wiatr.

Aplikację znajdziemy w App Store i Google Play.

Jedzenie na trasie: EatMyRide

Teoretycznie nikt nie potrzebuje aplikacji, która mówi mu, kiedy ma jeść, ale... po moich kilku nieprzyjemnych przygodach z odżywianiem na trasie uznałem, że jednak ja takiego dodatku potrzebuję.

EMR też ma prostą zasadę działania - importujemy trasę, określamy planowaną intensywność i inne kluczowe parametry, po czym otrzymujemy prognozowane zapotrzebowanie kaloryczne na dany wyjazd. Zostaje nam tylko dodawać po kolei produkty, które planujemy zabrać ze sobą, a aplikacja powie, czy mamy ich wystarczająco dużo, oceni ich jakość i dodatkowo poinformuje w trakcie jazdy, kiedy należy je jeść (jest integracja z urządzeniami Garmina).

Brzmi trochę jak overkill, ale jako osoba, która błyskawicznie głodnieje w trakcie jazdy - zdecydowanie doceniam i chętnie korzystam na przejazdach powyżej 100 km.

Wady? Jest drogo. Jest wprawdzie wersja darmowa, ale jeśli chcemy skorzystać z premium, zapłacimy już ponad 120 zł za 3 miesiące. Sam premium niespecjalnie potrzebowałem, ale zapłaciłem, bo podobała mi się ta aplikacja i kilka razy zdecydowanie pomogła mi na trasie.

Aplikację znajdziemy w App Store i Google Play.

Czego mi brakuje?

Czegoś w rodzaju Mapy-Turystycznej, tylko w wersji rowerowej - ze wszystkimi szlakami rowerowymi w Polsce. Niestety nie udało mi się nic takiego znaleźć, ale może ktoś miał więcej szczęścia. Albo na fali popularności jazdy na rowerze doczekamy się kiedyś takiego produktu...

PS Oczywiście, że można pojechać na rower bez tych wszystkich aplikacji. Nikt nawet tego nie sprawdza!