Sprzęt  /  Recenzja

Co potrafi smartfon 500+? Sprawdzamy realme C21

Picture of the author

Tanie smartfony z każdym rokiem stają się coraz lepsze. Warto więc odpowiedzieć na pytanie: czy tego typu sprzęt kosztujący zaledwie 500 zł będzie w stanie spełnić wymagania większości użytkowników? Co umie, a czego nie umie smartfon za 500 zł?

Postanowiliśmy sprawdzić to na przykładzie modelu realme C21, który niedawno trafił do sprzedaży i, co za tym idzie, otrzymaliśmy go na testy. Po spędzeniu z nim kilku dni muszę przyznać, że jest to dobry sprzęt dla bardzo podstawowych użytkowników, ale osoby z większym budżetem powinny śmiało dołożyć do droższych modeli, chociażby do realme . Bowiem różnica między smartfonem za 500-600 i 700-800 zł jest ogromna.

Jakie pierwsze wrażenie robi realme C21?

Bardzo cieszy mnie, że smartfon jest dobrze wykonany. Wiem, że brzmi to banalnie, ale jeszcze niedawno najtańsze smartfony na rynku cechowały się dramatycznie złą jakością wykonania. W przypadku realme C21 nie ma tego problemu, bo obudowa chociaż jest w pełni plastikowa, to okazuje się dobrze spasowana i nie trzeszczy. Jest też całkiem ładna z tyłu. Bo z przodu, pod ekranem, znajduje się ogromny podbródek - typowy dla tej półki cenowej.

A skoro jesteśmy przy ekranie, to duży, 6,5-calowy wyświetlacz o niskiej rozdzielczości 1600 x 720 pikseli nie jest najładniejszy i jeżeli ktoś tylko ma możliwość, powinien dopłacić do modelu z ekranem Full HD. Ekran realme C21 nie wypala oczu i to tyle z jego zalet. Po prostu jest i da się z niego korzystać, a dla mało wymagających użytkowników będzie to wystarczające. Plusem takiego ekranu jest za to fakt, że zużywa mało energii, co przełoży się na dłuższy czas pracy. Ale o tym później.

Bardzo miło zaskoczył mnie duży akumulator.

Co prawda z powodu zastosowania ogniw o pojemności 5000 mAh smartfon jest dosyć gruby, ale za to nie trzeba go ładować przez dwa do nawet trzech dni. To chyba najdłużej działający smartfon od realme, bijący na głowę nawet model 7i. W tej beczce miodu jest jednak też mała łyżeczka dziegciu, a mianowicie: smartfon ładuje się koszmarnie długo, ponad dwie godziny, a wtyczka ładowanie to przestarzałe microUSB, których tysiące sztuk odnaleziono w jakimś chińskim, pokrytym od dawna kurzem magazynie.

Nie sposób też narzekać na wydajność i standardy łączności, zwłaszcza w droższym wariancie telefonu. Tańszy realme C21 jest bowiem wyposażony w procesor MediaTek Helio G35, 3 GB RAM oraz 32 GB pamięci wewnętrznej. To odpowiednia specyfikacja do bardzo podstawowych zastosowań. 

Moim zdaniem znacznie lepszy jest o 100 zł droższy model wyposażony w 4 GB RAM oraz moduł NFC służący do płatności zbliżeniowych, którego w tańszym wariancie zabrakło. Droższa odmiana realme C21 w perspektywie czasu okaże się więc znacznie wyraźnie szybszym i bardziej użytecznym sprzętem.

A co za aparatami?

Mamy tutaj trzy aparaty: główny, makro i pomocniczy do pomiaru głębi. W dzień aparat główny robi całkiem ładne zdjęcia, mniej więcej na poziomie średniaka sprzed trzech lat. W nocy oczywiście jest znacznie gorzej, ale nikt nie spodziewał się innego rezultatu. 

Generalnie aparat nadaje się do robienia zdjęć do mediów społecznościowych. A co za tym idzie, wystarczy dziecku w wieku wczesnoszkolnym, wujkowi lubiącemu pochwalić się złapanym okazem szczupaka czy pracownikowi, który musi wysłać zdjęcie wykonanej roboty na budowie. Umówmy się, że do tego nie jest potrzebny kompletny zestaw obiektywów i telefon za 4000 zł. Średni aparat i duży ekran też wystarczy.

Czy warto kupić smartfon za 500-600 zł?

Odpowiedź brzmi: To zależy. Będę brutalnie szczery i powiem, że sam bym się nie zdecydował na kupno tańszego wariantu realme C21, ponieważ ma zbyt mało pamięci i brakuje w nim funkcji do płatności zbliżeniowych. I podejrzewam, że to właśnie droższy wariant tego smartfona będzie się sprzedawał lepiej, ale nie przez lepszą specyfikację, ale fakt, że będzie dostępny w sieci Plus jako “zetafon”, całkiem znośny sprzęt do podstawowych zadań, dołączany do najtańszych opcji abonamentowych.

No bo jaki jest realme C21? Dobrze wykonany, ma też duży ekran, wystarczającą wydajność oraz bardzo przeciętny zestaw aparatów. Z kolei jego największym atutem jest akumulator pozwalający na 2-3 dni pracy. I choć smartfonowi temu nie brakuje też wad, to w większości wydają się one naturalne dla taniego sprzętu lub takiego oferowanego w najniższych planach abonamentowych. 

Reasumując, jeżeli kupujesz smartfon w ofercie abonamentowej i szukasz jak najtańszego sprzętu, który będzie znośnie działał, powinieneś być zadowolony z realme C21. Jeżeli jednak chcesz kupić go na wolnym rynku, sugerowałbym dołożenie do lepszego pod każdym względem realme 7.

Tagi: realme