Tech  /  Lokowanie produktu

Ile trzeba się napracować, żeby mieć pięknie skoszony trawnik? Odpowiedź brzmi: w ogóle

Picture of the author

Piątkowy wieczór. Po całym tygodniu pracy dojeżdżasz w końcu do domu. Ten rozpoznaje, że jesteś w pobliżu - automatycznie otwiera się brama, zapalają się światła, w salonie startuje twoja ulubiona playlista, a ty marzysz już tylko o jednym - żeby następny dzień, od samego rana, spędzić spokojnie w ogrodzie z rodziną. I teraz są dwa scenariusze tej wolnej od pracy zawodowej, rekreacyjnej soboty.

W tym pierwszym, klasycznym, uznaliśmy, że smart dom to coś, co warto już mieć, ale ze smart ogrodem to lepiej jeszcze chwilę poczekać. Wstajesz więc rano, podążasz z kubkiem porannej kawy na ogrodowy fotel i... następuje błyskawiczne przebudzenie, bo oczy dostrzegają, że trawa urosła po pas i czas najwyższy chwycić za kosiarkę. W końcu od miesiąca nie było czasu, ani chęci na koszenie, a trawa rośnie jak szalona.

Dopijasz więc w pośpiechu kawę, chowasz leżaki, krzesła i stół, aby nie przeszkadzały w koszeniu i idziesz po kosiarkę. Dopóki słońce jeszcze nisko, a dzień nie zapowiada się upalny, trzeba zabrać się do pracy. W gorszym nastroju, nieco sfrustrowany, bo przecież w planie był relaksujący poranek, udaje ci się w końcu wyprowadzić kosiarkę z ogrodowej altanki na światło dzienne, a misję uznajesz za zakończoną sukcesem. Przewróciłeś przecież tylko jeden rower i tylko raz spadło ci na głowę zapomniane pudło z rzeczami, które mogą się jeszcze kiedyś przydać. Już po chwili orientujesz się, że w kosiarce brakuje paliwa, więc pomimo narastającej frustracji wsiadasz w auto i pędzisz na najbliższą stację benzynową. Kiedy kosiarka jest już gotowa do pracy, rozpoczynasz koszenie, aby jak najszybciej skończyć, bo przecież po południu wpadają znajomi na grilla. Rozlega się warkot, sąsiad ucieka z tarasu, pospiesznie zamykając drzwi, bo przecież nie ma jeszcze ósmej, a hałas maszyny rozlega się po całej okolicy. 

Maszerujesz więc za kosiarką przez kilkadziesiąt albo i więcej minut, przerywając cały proces na opróżnienie kosza ze skoszoną trawą. Na bieżąco zagrabiasz porozrzucane resztki trawy. Na końcu dochodzisz do wniosku, że w sumie ten trawnik mógłby wyglądać lepiej, gdyby był częściej koszony i obiecujesz sobie, że następnym razem skosisz go wcześniej niż po miesiącu. Czego prawdopodobnie i tak nie zrobisz.

Tyle dobrego, że dni są coraz dłuższe, więc po skończonym koszeniu trawnika została ci jeszcze chwila na odpoczynek. 

A może być inaczej.

Scenariusz drugi na starcie wygląda pozornie podobnie. Wstajesz w sobotni słoneczny poranek, idziesz z poranną kawą do ogrodu na leżak albo hamak i tutaj... kończą się podobieństwa.

Nie ma żadnej trawy po pas - jest idealnie przystrzyżona, prawie jak na polu golfowym. Żadnego chodzenia z kosiarką, zakłócania spokoju sąsiadom hałaśliwą kosiarką spalinową, wyprowadzania i chowania kosiarki, grabienia, pakowania do worów i wynoszenia skoszonej trawy.

Wszystko magicznie zrobiło się samo.

No może nie tak magicznie i nie tak samo.

Te dwa powyższe scenariusze nie są właściwie w żadnym stopniu zmyślone. To prawdziwe historie, których byłem świadkiem i również bohaterem - dlatego, że zdarzyły się w moim ogrodzie i na moim trawniku. Przy czym ten pierwszy scenariusz obejmował okres, zanim trafił do mnie robot koszący Husqvarna Automower, natomiast drugi - kiedy maszyna była już w moim ogrodzie.

Jedynym zmyślonym faktem było to wywrócenie jednego roweru przy wyprowadzaniu tradycyjnej kosiarki z szopy - przeważnie wywracałem co najmniej dwa. Reszta zgadza się w 100 proc.

Tak, trawnik może kosić się samodzielnie.

Mamy XXI wiek i w naszych domach jest coraz więcej automatyzacji. Skoro rolety zamykają się  z zachodem słońca, a otwierają z jego wschodem, zamek odblokowuje się po podejściu do drzwi, a światła gasną, kiedy wychodzisz z domu, dlaczego koszenie trawnika nie może być też zautomatyzowane?

Na szczęście jak najbardziej może. Od momentu pierwszej instalacji i ustaleniu harmonogramu z poziomu aplikacji wszystko dzieje się już całkowicie automatycznie. Początek koszenia? Robot koszący pobiera informacje z kalendarza i rusza do pracy o wskazanej przez ciebie godzinie. Co istotne, nie musi tego wcale robić w dzień - możesz zlecić mu nocną pracę (jest cichy, więc nikomu nie będzie zakłócał spokoju), żeby każdego dnia cieszyć się równo przystrzyżonym trawnikiem. Możesz również przygotować harmonogram tak, aby robot jeździł w nocy w piątek i sobotę, dzięki czemu zyskasz ogród w weekend dla siebie i rodziny bez krążącej tu i tam kosiarki.

Jak długo kosić? Tego też nie musisz samodzielnie ustalać i martwić się np. o to, że robot koszący jeździ zbyt długo, bez celu i marnuje energię. Jeśli uzna, że trawa nie jest jeszcze odpowiednio przycięta, będzie jeździł do skutku (w zadanym czasie). Jeśli skończy swoją pracę szybciej - wykryje, że ostrza pracują na pusto - wróci do bazy do kolejnego wywołania przez harmonogram.

Gdzie kosić? To też nie twoje zmartwienie. Robot koszący sam dba, aby cały obszar był równo skoszony.  W przypadku modeli z serii X - wspomaganych dodatkowo przez GPS maszyna tworzy mapę ogrodu i doskonale wie, które fragmenty trawnika wymagają koszenia. Jeśli znajdzie obszar z trawą wyższą niż średnia wysokość, sam aktywuje tryb koszenia po spirali, aby wyrównać różnice. Jeśli inteligentna maszyna wykryje na trawniku przeszkodę - zwolni, aby w nią nie uderzyć, po czym zmieni kierunek jazdy. 

Właściwie to od instalacji robota koszącego nic - przynajmniej w obrębie trawnika - nie wymaga twojego zaangażowania. Musisz pamiętać, aby regularnie czyścić maszynę z pozostałości trawy, zwłaszcza jeśli kosiła ona w deszczu. Niekiedy w sezonie trzeba również wymienić noże, aby ostrza cięły trawę, zamiast ją szarpać, bo ma to wpływ na jakość twojego trawnika. 

Jeśli oczekujesz jeszcze więcej, to możesz to więcej dostać.

Roboty koszące Husqvarna Automower serii X-line z funkcją Automower Connect można w prosty i szybki sposób integrować z... systemami smart home. 

Husqvarna Automower serii X-line

Przykładowo, jeśli chcesz, aby robot kosił trawę w wybrane dni tygodnia, o konkretnej porze, po dokonaniu konkretnych czynności np. kiedy system smart home opuści wieczorem rolety, możesz to oczywiście zrobić. A może wolisz, żeby maszyna ruszyła do pracy, kiedy wychodzisz z domu, choć nie masz regularnych godzin pracy? Albo żeby robot wstrzymał koszenie, jeśli w prognozie są ulewne deszcze?

To też da się zaprogramować - przy czym programowanie oznacza instalację aplikacji i kilka kliknięć. Jeśli masz apetyt na więcej, to tego typu integracje zależą tylko i wyłącznie od twojej wyobraźni, posiadanego systemu smart home, możliwości jego rozbudowy i związanych z tym posiadanych środków finansowych. Jeśli masz ochotę zintegrowania pracy robota koszącego ze światłem lampki przy łóżku, to również jest to możliwe.

Z robotem koszącym można też rozmawiać.

Dokładnie tak samo, jak pewnie niektórzy rozmawiają ze swoimi domami. Ok Google, zgaś światła brzmi w obecnych czasach jak najbardziej zwyczajnie. Dlaczego więc do listy domowych urządzeń, z którymi rozmawiamy, nie dodać robota koszącego?

Oczywiście można to zrobić. Husqvarna zintegrowała aplikację Automower Connect z inteligentnymi asystentami Amazon Alexa i Google Home. Pozwala ona użytkownikom posiadającym centralę sterującą inteligentnym domem na głosową interakcję z kosiarką automatyczną. Zero sięgania po telefon, zero uruchamiania aplikacji - wszystko w całości głosowo. I tak na przykład, jeśli właśnie chcesz spędzić z dziećmi czas w ogrodzie i nie chcesz, żeby kosiarka plątała się pod nogami, po prostu wydajesz jej głosowe polecenie powrotu do bazy. Możesz też zapytać, co aktualnie robi, bo może już skończyła pracę i wcale nie trzeba jej zatrzymywać.

Ach, bym zapomniał.

Oczywiście roboty koszące Husqvarna Automower można też obsługiwać klasycznie z poziomu smartfona – wystarczy zainstalować aplikację Automower Connect albo Automower Connect@Home (obecny w popularnym modelu Automower 305 - w tym przypadku połączenie realizowane jest przez Bluetooth). Uruchamiasz aplikację, widzisz status robota, możesz go nie tylko kontrolować, ale również zmieniać ustawienia.

Jeśli już zintegrujesz robota z systemem smart home, dopasowując go do swoich potrzeb i zasmakujesz pełnej automatyzacji, to aplikację będziesz wykorzystywał jedynie do kontroli, bo przecież wszystko zrobi się samo.

* Materiał powstał we współpracy z marką Husqvarna.