1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Słuchawki dla tych, którzy lubią rozkładać muzykę na czynniki pierwsze. 560 słów o Sennheiser HD 560S

Sennheiser HD 560S - recenzja słuchawek dla miłośników analizowania muzyki

Są ludzie, którzy słuchając muzyki słyszą ją tylko jako całość . Są też tacy, którzy rozbijają poszczególne ścieżki na czynniki pierwsze, analizują je i starają się docenić najdrobniejsze niuanse. Sennheisery HD 560S powstały dla tej drugiej grupy.

Na pierwszy rzut oka Sennheisery HD 560S nie różnią się wiele od innych konstrukcji firmy z tej półki cenowej, jednak to tylko pozory.

Testowałem wiele słuchawek referencyjnych od Sennheisera, ale HD 560S są definitywnie moimi ulubionymi w tej klasie. Ogromna w tym zasługa zupełnie nowych przetworników, które - zupełnie nie w stylu Sennheisera - oferują mocny, głęboki bas.

Jak grają słuchawki Sennheiser HD 560S?

Najbardziej pasuje tu słowo „neutralny”. Sam producent określa słuchawki mianem „przeznaczonych do krytycznego odsłuchu”. To prawda. Te słuchawki przypadną do gustu zarówno audiofilom, którzy lubią analizować dźwięk, jak i muzykom czy producentom, którzy chcą usłyszeć swoje miksy w możliwie najwierniejszym wydaniu.

Szczegółowość modelu HD 560S jest niespotykana w tej półce cenowej. Po połączeniu z odpowiednim źródłem dźwięku, można w nich wysłyszeć każdą partię i oddzielić każdy instrument. Polecam je w ciemno każdemu muzykowi, który uczy się utworów ze słuchu - w tych słuchawkach naprawdę łatwo jest usłyszeć konkretne nuty.

Otwarta konstrukcja sprawia zaś, że brzmienie jest bardzo przestrzenne, zaś przetworniki w puszkach zostały umieszczone tak, aby zapewniać optymalną pozycję odsłuchu niezależnie od warunków. Uprzedzam jednak rzetelnie - to nie są barwione, „muzykalne” słuchawki Hi-Fi. Choć trzeba przyznać, że jak na słuchawki do krytycznego odsłuchu grają bardzo przyjemnie i nie ma w nich suchości, jaką często wykazują modele tego typu.

Kluczem do świetnego brzmienia jest jednak wspomniane połączenie słuchawek z odpowiednim źródłem. Wpięte bezpośrednio w komputer czy telefon prezentują ułamek swoich możliwości, a szczegółowość znika.

Jednak podłączone do przyzwoitego wzmacniacza i/lub DAC-a grają wspaniale i wcale nie musi to być sprzęt z najwyższej półki. Różnicę można poczuć nawet przy sprzętach takich jak Creative Soundblaster X3 albo wbudowany DAC-u 32-bit od ESS Sabre w smartfonie Asus ROG Phone 5. Warto dodać, że choć HD 560S grają neutralnie i analitycznie, to są też dość podatne na korektor graficzny, więc można dopasować je też do własnych preferencji. Zakres pokrywanych częstotliwości wynosi od 6 Hz do 38 KHz.

Słuchawki łączą się ze źródłem przy użyciu kabla i domyślnie jest to przewód zakończony dużym jackiem 6,3 mm. W zestawie znajdziemy jednak adapter do 3,5 mm, tylko trzeba mieć świadomość, że nieco pogrubia on i wydłuża przewód.

Raczej do domu i studia niż w podróż.

Przez wzgląd na swoją wielkość, gruby przewód i nieskładane nauszniki Sennheisery HD 560S zdecydowanie lepiej czują się w domu lub w studio, niż poza nimi. W zestawie nie ma też żadnego etui do transportu, bo i po co - takie słuchawki będą w ciągłym użyciu na biurku producenta muzycznego lub przy wzmacniaczu w domu audiofila. HD 560S są też stworzone do długich sesji odsłuchowych - welurowe nauszniki i miękko wyściełany pałąk nie powodują dyskomfortu nawet po kilku godzinach użytkowania (oczywiście z regularnymi przerwami).

Konstrukcja jest zaś na tyle solidna, że nie trzeba obawiać się o ich żywotność - HD 560S posłużą nabywcy przez długie lata.

Warte każdej złotówki.

W dobie świetnie grających słuchawek Bluetooth i bezprzewodowego audio taki produkt jak Sennheiser HD 560S to nisza nisz. Sprzęt skierowany do niezwykle wąskiej grupy odbiorców. Jeśli jednak po przeczytaniu o nich czujesz, że to sprzęt dla ciebie - nie wahaj się. W cenie do 1000 zł trudno o lepsze otwarte słuchawki do krytycznego odsłuchu.