Foto  / Recenzja

Sprawdziłem Sony ECM-W2BT. To nowy system mikrofonów bezprzewodowych z cyfrowym interfejsem audio

Picture of the author

Sony rozszerza swoją ofertę mikrofonów do aparatów z cyfrowym interfejsem audio. Oto nowy, bezprzewodowy zestaw Sony ECM-W2BT oraz prosty mikrofon krawatowy Sony ECM-LV1, czy mikrofony stworzone dla YouTuberów, vlogerów i wszelkiego rodzaju twórców wideo.

Firma Sony jest ostatnio dosyć aktywna, prezentując co kilka tygodni różne nowości ze świata foto i wideo. Po głośnej, gorącej nowości Sony A1, przyszedł czas na coś dużo mniejszego - dosłownie i w przenośni. Mniejszego, ale również całkiem ciekawego. Oto dwa nowe produkty do rejestracji dźwięku: prosty mikrofon krawatowy Sony ECM-LV1 oraz bezprzewodowy zestaw mikrofon i odbiornik Sony ECM-W2BT.

O co chodzi z cyfrowym interfejsem audio? 

W dużym uproszczeniu, w zwykłych mikrofonach analogowych, dźwięk jest zbierany, a następnie przesyłany kablem do aparatu, gdzie dopiero sygnał jest konwertowany na cyfrowy. Transmisja sygnału może powodować zakłócenia, szumy, obniżenie jakości. 

W przypadku Sony ECM-W2BT nie ma żadnego kabla łączącego urządzenie z aparatem. Sygnał audio jest konwertowany na cyfrowy bezpośrednio w mikrofonie (odbiorniku), a następnie przesyłany przez stopkę Multi Interface z kompatybilnym aparatem wyposażonym we wbudowany cyfrowy interfejs audio do aparatu w formie cyfrowej, bez dużego uszczerbku na jego jakości. Dzięki temu powinniśmy uzyskać mniejsze szumy, wyższą jakość, ale i nieco inną charakterystykę dźwięku. 

Na rynku nie ma jeszcze za wielu kompatybilnych aparatów, które mają wbudowany cyfrowy interfejs audio: sztandarowy Sony A1, A9 II, A7C, A7S III i A7R IV. Co, jeśli chcemy korzystać z tego zestawu, z innymi modelem? Każdy model Sony ze stopką Multi Interface pozwoli na pracę w trybie analogowym, ale bez konieczności stosowania kabla minijack, co jest sporym udogodnieniem. W pozostałych aparatach, czy innych sprzętach, trzeba sięgnąć po kabel, a wtedy dźwięk będzie przesyłany w analogowej formie. Zatem pełne korzyści uzyskamy wyłącznie z najnowszymi, najdroższymi modelami. Najtańszy z nich, Sony A7C, to wydatek ok. 10 tys. złotych. 

Urządzenia są solidnie wykonane i błyskawicznie gotowe do pracy 

Oba urządzenia wykonano z czarnego, półmatowego tworzywa sztucznego. Oba są też uszczelnione przed wilgocią i pyłem. Mikrofon (nadajnik) ma wymiary 30,6 × 67,6 × 19 mm i waży 27 g. Odbiornik jest nieco większy: 34 × 28,7 × 53 mm i waży 28 g. W zestawie otrzymujemy praktyczną nasadę umożliwiającą połączenie obu urządzeń. Całość sprawia bardzo solidne wrażenie. 

Urządzenia są gotowe do użytku praktycznie od razu po uruchomieniu. Po włączeniu automatycznie i błyskawicznie się ze sobą łączą, co sygnalizuje niebieska dioda „LINK” ulokowana obok zielonej diody „POWER/CHG”. 

Sony ECM-W2BT ma trzy tryby pracy

W trybie MIC odbiornik będzie zbierał tylko dźwięk z nadajnika. Z kolei tryb RCVR odbiera tylko dźwięk z wewnętrznego mikrofonu ulokowanego z tyłu odbiornika, więc użytkownik może nagrywać dźwięk samego siebie, np. dodając swój komentarz na żywo do nagrania.

W trybie MIX, odbiornik zbiera zarówno dźwięk z nadajnika, jak i z mikrofonu odbiornika. Pozwala nam to na nagrywanie dwóch osób, np. w trakcie rozmowy.  

Nadajnik ma wbudowany mikrofony z przodu, a w zestawie znajduje się także nakładka z niedużym ochraniaczem przeciwwiatrowym. Tuż obok ulokowano gniazdko minijack, do którego można podpiąć dowolny mikrofon zewnętrzny, w szczególności mikrofon krawatowy jak nowy ECM-LV1.

Z boku mamy dwa przełączniki: ON/OFF oraz ATT z trzema pozycjami do wyboru: 0dB, -10dB i -20dB. Niestety, po podłączeniu systemu bezprzewodowych mikrofonów do Sony A7C, nie znalazłem innej możliwości zmiany parametrów mocy sygnału dźwięku. Opcja ta jest niedostępna w menu aparatu. Niestety to spore ograniczenie, szczególnie jeśli nagrywamy wywiad, a nadajnik jest schowany u rozmówcy w kieszeni.

Według producenta zestaw Sony ECM-W2BT ma imponujący, maksymalny zasięg aż do 200 m. Taki zasięg jest możliwy tylko przy idealnych warunkach bez żadnych przeszkód ani zakłóceń, czyli nigdy, ale nawet gdyby to było 100 m to i tak zasięg robi wrażenie i daje nam ogromną swobodę. 

Nadajnik ma również solidny klips na spodzie, dzięki któremu możemy go przypiąć rozmówcy np. do koszuli czy kieszeni spodni.  

Urządzenia wykorzystują kodek Qualcomm aptX Low Latency, który ma  być gwarancją niedużego opóźnienia. Jak niedużego? Twórcy deklarują czas opóźnienia sięgający jedynie 32 milisekund na drodze nadajnik – odbiornik. To różnica, która ma być dla ludzkiego oka i mózgu nie do zauważenia – nie możemy bowiem dostrzec opóźnienia pomiędzy 0 a 100ms. W praktyce takiego opóźnienia rzeczywiście nie dostrzegam.

Mikrofon oraz odbiornik powinny  wytrzymać do 9 godzin pracy bez ładowania.

Oba urządzenia są ładowane niestety przez przestarzałe gniazdo microUSB, a nie popularne USB-C, w które jest wyposażony każdy nowy aparat Sony czy MacBooki. Ja już od dawna korzystam wyłączenie z kabli USB-C, a testy nowego urządzenia wymusiły wygrzebanie starego kabla z kolekcji. To oczywiście żaden problem w domu czy pracowni, ale jeśli zabierałbym ten sprzęt w podróż, to musiałbym brać kolejny kabel. 

Co gorsza, nie znalazłem żadnego sposobu, aby dowiedzieć się, jaki jest stan naładowania wbudowania akumulatorów. Nowy zestaw nie ma wyświetlacza, ani żadnej diody wskazującej poziom energii. Takiej funkcji nie ma także w menu aparatu, do którego podłączyłem urządzenie. 

To pozorne drobiazgi, ale jednak w praktyce słabe punkty tych urządzeń. Na szczęście 9 godzin to dużo, zakładam, że przeciętny użytkownik raczej nie będzie bez przerwy korzystać tak długo z mikrofonów. Urządzenia można także ładować z power banka. 

Sony ECM-W2BT i ECM-LV1 - czy warto? 

Sony ECM-W2BT ma kosztować 240 euro, co w bezpośrednim przeliczeniu powinno dać ok. 1100 zł. Mikrofon krawatowy ECM-LV1 to wydatek 35 euro, czyli ok. 160 zł. W praktyce te ceny pewnie będą nieco wyższe, jak zwykle ma miejsce. Obstawia ok. 1300 i 250 zł. Razem taki zestaw może zatem kosztować nawet ponad 1500 zł. Dzisiejsze nowości mają być dostępne w sprzedaży w kwietniu. 

To bezpośredni konkurent takich bezprzewodowych systemów jak Rode Wireless GO II (ok. 1400 zł, za 2+1) czy Comica BoomX-D D1 (ok. 800 zł za 1+1). Szczególnie ten pierwszy zestaw daje spore możliwości, w tym funkcję nagrywania cyfrowego dźwięku w nadajniku. Jest przy tym bardziej uniwersalny.

No i najważniejsze: Sony ECM-W2BT to urządzenie, które swoje możliwości wykorzysta wyłączenie w najnowszych korpusach Sony. Jeśli zatem korzystasz z któregoś z nich, to wtedy zakup rzeczywiści może mieć sens. Jakość dźwięku jest bardzo dobra, a brak konieczności korzystania z dodatkowego kabla to praktycznie ulepszenie. Jeśli jednak masz w swojej torbie inny aparat Sony, to Rode Wireless GO II wydaje się być nieco ciekawszą i sprawdzoną opcją.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst