Kosmos  / News

Polski satelita spłonął w atmosferze ziemskiej. Dla PW-Sat2 to już koniec żeglowania na orbicie

Picture of the author
566 interakcji
dołącz do dyskusji

Choć na pierwszy rzut oka brzmi to jak sprzeczność, ale w rzeczywistości zniszczenie satelity w atmosferze ziemskiej jest ogromnym sukcesem zespołu studentów z Politechniki Warszawskiej. O to właśnie chodziło. 

PW-Sat2 to niewielki satelita, który został wyniesiony na orbitę okołoziemską na szczycie rakiety Falcon 9 pod koniec 2018 r. W ramach misji satelity studenci ze Studenckiego Koła Astronautycznego chcieli sprawdzić, czy tzw. żagle słoneczne są w stanie skutecznie sprowadzać satelity, które zakończyły swoją misję na orbicie, w niższe warstwy atmosfery. Wbrew pozorom to niezwykle ważne zagadnienie. W dobie wysyłania na orbitę tysięcy satelitów rocznie, rośnie potrzeba opracowania systemu, który skutecznie będzie ściągał nieczynne satelity z orbity tak, aby nie pozostawały tam przez kolejne lata i dekady jako śmieci kosmiczne, które mogą jedynie stanowić zagrożenie dla innych satelitów, statków czy stacji kosmicznych. 

Satelita PW-Sat2

Studenci z Politechniki Warszawskiej po wyniesieniu satelity na orbitę najpierw przetestowali wszystkie systemy: układ zasilania, komunikacji, komputer pokładowy, kamery oraz czujnik Słońca, a następnie 29 grudnia 2018 r. otworzyli żagiel deorbitacyjny, który po pełnym rozłożeniu miał powierzchnię 4 m kw. 

Trudny początek misji 

Zaledwie trzy dni po otwarciu żagla, w niezwykle cienkiej płachcie pojawiło się rozerwanie, które z czasem objęło 30 proc. jego powierzchni. W efekcie skuteczność hamowania za pomocą żagla spadła, a tym samym prognozowany czas jego misji uległ wydłużeniu z pierwotnie planowanych kilkunastu miesięcy do ponad dwóch lat. 

W toku misji kontrolerzy łączyli się z satelitą ponad 5000 razy. Na Ziemię dotarło natomiast prawie 1500 zdjęć wykonanych przez kamery pokładowe satelity. 

Ostatnie tygodnie misji oznaczały regularny codzienny kontakt z satelitą i monitorowanie jego orbity. Ostatnie zdjęcie, jakie dotarło na Ziemię, zostało wykonane 20 lutego. PW-Sat2 znajdował się już wtedy na wysokości 312 km.  

Ostatnie zdjęcie odebrane od satelity PW-Sat2

Wraz z wchodzeniem w coraz gęstsze warstwy atmosfery satelita z rozłożonym żaglem łapał coraz więcej cząsteczek atmosfery, przez co w pewnym momencie zaczął się obracać. W ciągu kilku ostatnich dni nawiązywanie kontaktu z satelitą stało się coraz trudniejsze. Po raz ostatni dane między kontrolerami a satelitą odebrano w nocy z 22 na 23 lutego. Satelita znajdował się wtedy na wysokości 275 km. 

Dane telemetryczne wskazują, że satelita spłonął w ziemskiej atmosferze nad ranem 23 lutego. 

Wnioski z misji 

Pierwotnie PW-Sat2 trafił na orbitę na wysokości 590 km. Gdyby nie był wyposażony w żagiel, z czasem także trafiłby w ziemską atmosferę, jednak na taką deorbitację należałoby poczekać co najmniej 15 lat.

Dzięki rozłożeniu żagla, bez konieczności stosowania żadnych silników, satelita na zejście z orbity potrzebował zaledwie 2 lat 1 miesiąca i 24 dni.  Można przypuszczać, że gdyby nie doszło do rozerwania żagla na samym początku, satelita spłonąłby nawet rok wcześniej.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst