Tech  / Artykuł

Poszedł do automatu paczkowego Poczty Polskiej, a tam awizo. Historia prawdziwa

Picture of the author

To nie żart. Poczta Polska naprawdę zostawiła awizo w automacie paczkowym i chociaż przyczyną jest błąd ludzki, tak w ogóle mnie to nie zdziwiło.

Internet od kilku dni obiega zdjęcie awizo pocztowego wrzuconego do automatu Smartbox. Wiecie, takiego, w którym powinniśmy odbierać paczki, a nie awizo, by potem musieć dreptać na pocztę i odbierać przesyłkę w urzędzie.

Jeszcze do wczoraj można było sądzić, że to tylko żart internauty, który zamieścił zdjęcie w sieci. Okazuje się jednak, że nie jest to żart, ale na szczęście nie jest to też wada systemu Poczty Polskiej. To po prostu ludzki błąd.

Awizo w automacie pocztowym. Jak do tego doszło? Nie wiem

O sprawie napisał dziś nasz siostrzany serwis Bezprawnik.pl. Okazuje się, iż awizo znalazło się w automacie pocztowym, gdyż paczka przekraczała wymiary skrytki, zaś pracownik nie znał procedury działania w takiej sytuacji. Jak czytamy na Bezprawniku:

Spółka w komunikacie dla money.pl komentuje, że to „zwykły ludzki błąd” ich pracownika. PP poinformowała również, że podobno paczka zaadresowana do odbiorcy była za duża i miała nie mieścić się w skrytce. Pracownik PP nie wprowadził jednak tego komunikatu do systemu (wtedy odbiorca od razu wiedziałby, że ma stawić się na poczcie, by odebrać przesyłkę), tylko zamiast tego – najwidoczniej – zadziałał intuicyjnie i wystawił awizo. PP twierdzi też, że procedury wcale nie przewidują wystawiania awiza i wrzucania go do automatów paczkowych Poczty Polskiej – a pracownik wykazał się nieznajomością tych procedur i został już odpowiednio poinstruowany.

To jest tak bardzo w stylu Poczty Polskiej, że nie czuję zdziwienia.

Gdy pierwszy raz zobaczyłem rzeczone zdjęcie awizo w automacie nawet nie byłem nim zaskoczony. Sądziłem wręcz, że tak to zostało zaprojektowane. I choć przeczy to wszelkiej logice, to niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie miał jakiejś przeprawy z paczką dostarczoną przez Pocztę Polską?

Listonosze i kurierzy pocztowi słyną wręcz z tego, że nawet nie fatygują się do drzwi (zwłaszcza w blokach), tylko zostawiają awizo w skrzynce na listy. Jeśli ktoś, tak jak ja, do skrzynki pocztowej zagląda raz na przysłowiowy ruski rok, może przegapić z dawna oczekiwaną paczkę albo ważną korespondencję. W czasie pandemii sytuacja uległa tylko dalszemu pogorszeniu; w mojej okolicy listonosz nie przynosi już nawet listów poleconych, tylko wrzuca je do skrzynki lub zostawia w skrzynce awizo. Tylko w ubiegłym miesiącu nieomal zapłaciłem srogą grzywnę za przeterminowaną płatność, o której na śmierć zapomniałem, tylko dlatego, że usługodawca wysłał wezwanie do zapłaty pocztą, a awizo zniknęło przysypane wrzucanymi do skrzynki reklamami marketów. Czy w takiej sytuacji awizo w automacie pocztowym naprawdę byłoby tak dalekie od normy, do której przyzwyczaiła nas Poczta Polska? No właśnie.

Poczta Polska robi co może, by wyrównać szansę z konkurencją, szczególnie z InPostem i jego Paczkomatami, a wkrótce także... z Orlenem, który chce stawiać własne automaty. To jednak instytucja, gdzie cyfryzacja nadal kuleje i nawet najbardziej elementarne usługi, jak powiadomienia SMS, częściej nie działają niż działają. Może więc Poczta Polska, zamiast myśleć o podboju rynku automatów, powinna zacząć od absolutnych podstaw. Na przykład od dostarczania przesyłek na czas i we właściwy sposób.

Podobał się tekst? Polub go lub udostępnij na Facebooku.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst