Social media  /

Skończyli z Trumpem. Został zbanowany na Facebooku i... długo by wymieniać

Picture of the author
412 interakcji
dołącz do dyskusji

Twitter i Facebooku blokują konto Donalda Trumpa, a YouTube usuwają film z udziałem prezydenta. Media społecznościowe decydują się na bardzo radykalne kroki wobec prezydenta.

Wczorajsze wydarzenia w Waszyngtonie wywołały ostrą reakcję największych mediów społecznościowych. Donald Trump został… zbanowany na Twitterze, gdzie obserwuje go blisko 90 mln ludzi. Trzy tweety Trumpa zostały usunięte z serwisu, a następnie całe konto zostało zablokowane na 12 godzin. W godzinach przedpołudniowych polskiego czasu zostało odblokowane, ale na zablokowanie prezydenta Stanów Zjednoczonych zdecydował się inny gigant mediów społecznościowych. Mark Zuckerberg w długim poście na Facebooku uzasadnił, że konto Donalda Trumpa na jego platformach zostaje zablokowane na czas nieukreślony.

Jest to reakcja na wczorajsze zamieszki, do jakich doszło na Kapitolu. Zwolennicy Trumpa wtargnęli do siedziby Kongresu, w tym na mównicę i do biura przewodniczącej izby. Cztery osoby nie żyją, a policja aresztowała już przeszło 50 demonstrantów. Sytuacja jest skutkiem wyborów w Stanach Zjednoczonych, a protestujący nie mogą pogodzić się z faktem, że Joe Biden zastąpi Donalda Trumpa na fotelu głowy państwa.

Donald Trump w swoich tweetach już od tygodni przekonuje, że wybory zostały sfałszowane.

Wczoraj, kiedy miało dojść do ostatnich formalności w zatwierdzeniu wyborów, Trump nawoływał swoich followersów - cytując tweeta - „do walki”. Padły sugestie o ruszeniu na Kapitol, co najbardziej radykalni fani Trumpa odczytali dosłownie.

Trump próbował łagodzić sytuację poprzez opublikowanie filmu ze swoim udziałem, ale nawet wtedy, zamiast studzić nastroje, dolał oliwy do ognia. Trump kilkukrotnie podkreślił, że wybory były sfałszowane, a władza odebrana bezprawnie. Film nadal można obejrzeć na Twitterze, ale materiał został usunięty przez YouTube’a i Facebooka. Obie firmy stwierdziły, że wideo przyczynia się do wzrostu, a nie zmniejszenia ryzyka eskalacji zamieszek.

Twitter 1:0 Trump

Twitter już od wielu tygodni stosował specjalne oznaczenia pod kontrowersyjnymi wpisami Trumpa. Pojawiały się plakietki opisujące, że Trump mija się z prawdą lub że sytuacja z fałszerstwem nie jest wyjaśniona. Po kliknięciu odnośnika Twitter kierował od szerszego wyjaśnienia sprawy oraz do artykułów w prasie. Była to nowość na Twitterze wprowadzona właśnie z uwagi na Trumpa.

Nigdy nie było jednak sytuacji, kiedy Twitter zablokowałby prezydentowi - a zwłaszcza prezydentowi Stanów Zjednoczonych - możliwość wypowiadania się. To absolutnie bezprecedensowa sytuacja. Natychmiast pojawiły się głosy o stronniczość Twittera w sporze politycznym, jak i o to, że prywatna strona łamie wolność słowa.

Nawet jeśli jesteś prezydentem USA, musisz przestrzegać regulaminu usług internetowych.

Twitter w tym wypadku argumentuje swoją decyzję i wskazuje, które punkty regulaminu zostały złamane. Nie zawsze media społecznościowe są tak wylewne w kwestii uzasadniania swoich decyzji.

Codziennie setki, jeśli nie tysiące użytkowników Twittera, Facebooka czy YouTube’a zostaje zbanowanych, a ich materiały zostają usunięte na sutek łamania regulaminu. Pamiętajmy, że ostatecznie media społecznościowe nie są żadnym wspólnym dobrem, czy też współczesnym Forum Romanum. To produkty korporacji, a więc platformy, na które nie mamy żadnego wpływu jako twórcy treści. Albo dostosowujemy się do regulaminu, albo możemy pakować się i szukać rozgłosu gdzie indziej.

Jedno jest pewne. Tak silna reakcja Twittera, YouTube’a i Facebooka wywoła całą falę dyskusji o wolność słowa i wpływ korporacji na globalną politykę oraz kształtowanie nastrojów opinii publicznej. Z kolei wczorajsze wydarzenia pokazują, jak ogromną siłę - niestety często destrukcyjną - mają dziś media społecznościowe.

Facebook blokuje Trumpa. Boimy się, co prezydent może napisać w najbliższych dniach.

Mark Zuckerberg na swoim koncie na Facebooku opublikował post, w którym uzasadnia decyzję firmy o zablokowaniu konta Trumpa na Facebooku i Instagramie na czas nieokreślony. Szef Facebooka uzasadnia tę decyzję pisząc, że posty odchodzącego prezydenta, zamiast łagodzić nastroje, inspirują przemoc.

Szokujące zdarzenia ostatnich 24 godzin wyraźnie pokazały, że prezydent Donald Trump ma zamiar wykorzystać koniec swojego urzędowania na podważenie pokojowego i prawomocnego przejęcia władzy przez wybranego na jego następcę Joe Bidena.
Decyzja, aby wykorzystać media społecznościowe do wsparcia, a nie potępienia działań swoich zwolenników w budynkach Kapitolu, słusznie wzbudziła niepokój ludzi w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Wczoraj usunęliśmy te wypowiedzi, ponieważ oceniliśmy, że ich skutkiem - i prawdopodobnie ich zamiarem - będzie wywołanie dalszej przemocy.

Po certyfikacji wyborów przez Kongres priorytetem dla całego kraju musi być zapewnienie, aby pozostałe 13 dni urzędowania starego prezydenta i dni po inauguracji nowego przebiegły pokojowo i zgodnie z ustalonymi normami demokratycznymi.

W ciągu ostatnich kilku lat pozwalaliśmy prezydentowi Trumpowi korzystać z naszej platformy zgodnie z naszymi zasadami, czasami usuwając treści lub oznaczając je, gdy naruszały naszą politykę. Robiliśmy to, ponieważ uważamy, że społeczeństwo ma prawo do jak najszerszego dostępu do wystąpień politycznych, nawet tych kontrowersyjnych. Ale obecny kontekst jest zupełnie inny, to wykorzystanie naszej platformy do wzniecania gwałtownych protestów przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi.

Uważamy, że ryzyko związane z pozwoleniem prezydentowi na dalsze korzystanie z naszej platformy w najbliższym czasie jest po prostu zbyt duże. Dlatego też przedłużamy blokadę, którą obłożyliśmy jego konta na Facebooku i Instagramie, na czas nieokreślony, na co najmniej najbliższe dwa tygodnie aż do zakończenia pokojowego przekazania władzy – pisze Mark Zuckerberg.

Snapchat również zablokował Trumpa

Możemy potwierdzić, że dzisiaj zablokowaliśmy konto prezydenta Trumpa na Snapchacie.

poinformowali przedstawiciele serwisu.

Blokada nie jest ograniczona czasowo jak na Twitterze. Ma obowiązywać „do odwołania”.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst