RTV  / News

Philipsie, ależ ty mi teraz zaimponowałeś. W rok udało się nadrobić wszystkie zaległości w telewizyjnej ofercie

Picture of the author

Telewizory marki Philips bez wątpienia można zaliczyć do rynkowej czołówki, to jednak nie oznaczało, że były idealne. Trudno było je polecić na przykład entuzjastom gier. Na szczęście holendersko-chiński producent w końcu się obudził. A jego nowe Mini LED-y i OLED-y znów śmiało mogą rywalizować z wszelaką konkurencją.

Do niedawna telewizory Philipsa można było śmiało polecać jako jedne z najlepszych możliwych zakupów na rynku i stawiać je mniej więcej na równi z pozostałymi wiodącymi markami, jak LG, Sony, Panasonic czy Samsung. Jego seria Performance dla klienta masowego to jedna z najlepszych propozycji jeśli chodzi o relację jakości do ceny. Z kolei philipsowe telewizory OLED oferują przepiękny obraz, a w wybranych modelach, również i dźwięk. A jakby tego było mało, Philips ma swój unikalny bajer, jakim jest doświetlenie Ambilight, które nie tylko zwiększa przyjemność z oglądania treści, ale wręcz sprawia, że nasz wzrok mniej się męczy.

Tyle że przez ostatnie dwa lata Philips zdawał się przesypiać nowości na rynku RTV – w szczególności premierę nowych konsol do gier, ale nie tylko. Złącza HDMI 2.1? A gdzie tam. Obsługa VRR i podobnych mechanizmów? A komu to potrzebne. I tak dalej, i tak dalej. Na pewno z niniejszego wstępu domyślacie się, że to właśnie się zmienia. Nowości jest zresztą dużo więcej. Zobaczcie sami.

Philips wkracza w świat matryc Mini LED LCD. Dużo lepszy kontrast, a także złącza HDMI 2.1.

Na początku roku dowiedzieliśmy się, że LG i Samsung dołączają do TCL-a i rozpoczynają sprzedaż telewizorów wykorzystujących matryce Mini LED. To szczególny rodzaj matrycy LCD, w której diody doświetlające są dużo mniejsze – co w efekcie pozwala na dużo większą kontrolę nad doświetleniem, co przekłada się na wyższy kontrast. Teraz dowiadujemy się, że również i Philips w tym roku stawia na tę technikę.

Philips PML9636

Matryce Mini LED VA pojawią się w dwóch modelach: PML9636 oraz PML9506. Jak podaje producent, oba modele mają około tysiąca stref wygaszania. Poza istotnie wyższą jakością obrazu w końcu też współpracują w pełni z nowymi konsolami. Input lag został zredukowany do 18 ms (co nie jest idealnym wynikiem, ale i tak dobrym i niemal dwukrotnie lepszym od dotychczasowych modeli) i wprowadzono obsługę standardu HGiG, zapewniającemu automatyczne strojenie trybu HDR w grach.

Philips PML9506

Nie zabrakło też złącz HDMI 2.1. To oznacza, że na tych telewizorach możliwa będzie zabawa w rozdzielczości 4K przy odświeżaniu 120 Hz. Obsługiwany jest też tryb VRR (synchronizacja matrycy telewizora z procesorem graficznym, co przekłada się na płynniejszą animację w grach) a także jego szczególna odmiana w formie AMD FreeSync Premium Pro. Nie brakuje też pozostałych atutów związanych z nowym złączem, a więc eARC (bezstratny dźwięk do zewnętrznego systemu audio) czy automatyczny tryb gry, który akurat był już dostępny i w poprzednich modelach.

Telewizory te będą dostępne w 65- i 75-calowej wersji i podobno oferują szczytową jasność na poziomie 2000 nitów i 95-procentowe pokrycie palety DCI-P3. Obsługują też tryb HDR10+ Adaptive oraz Dolby Vision. Czym się więc od siebie różnią? Model PML9636 wyposażono w system dźwiękowy 3.1.2, zaś PML9506 w moduł 2.1.

Philips PUS8506

W ofercie pojawią się też modele z tradycyjną matrycą LCD: PUS9206 oraz PUS8506 w rozmiarach od 43 do 75 cali przekątnej. Różnią się podświetleniem Ambilight: w pierwszym jest czterostronne, w drugm trzystronne. Tańszy model niestety nie zawiera złącz HDMI 2.1.

Wszystkie powyższe modele pracują pod kontrolą Androida TV 10 z Chromecastem. Obsługują DTS Play-Fi, Asystenta Google i Alexę.

Czas na modele z wysokiej półki. Do OLED-ów również trafia HDMI 2.1. Gry z Xboxa Series i PlayStation 5 w połączeniu z Ambilightem to musi być coś…

Po raz pierwszy telewizory OLED od Philipsa dostępne będą w 77-calowym rozmiarze, poza dotychczas dostępnymi 48-, 55- i 65-calowymi wariantami. Choć nowy rozmiar tyczyć się będzie tylko jednego modelu, a konkretniej OLED806. Druga z nowości – OLED856 – dostępna będzie tylko w 55- i 65-calowej wersji. To jedna z dwóch różnic między nimi. Tą drugą jest podstawa: OLED856 ma stopę po środku wyświetlacza, podczas gdy OLED806 ma dwie nogi po bokach.

Philips OLED806

Również i w tych modelach pojawią się w końcu złącza HDMI 2.1 z obsługą trybu 4K@120, z VRR tudzież AMD FreeSync Premium Pro. Nie zabraknie też obsługi HDR10+ Adaptive oraz Dolby Vision. Dodatkową nowością jest nowy mechanizm poprawiający odwzorowanie ruchu (BFI – Black Frame Insertion), który podobno jest dużo lepszy. Oba telewizory wyposażono też w czterostronny Ambilight i pracują pod kontrolą Android TV 10. Oba też wykorzystują 50-watowy system audio 2.1 i obsługują łączność bezprzewodową DTS Play-Fi.

Co bardzo cieszy, Philips nie rezygnuje ze swojej linii tanich OLED-ów. Również i tu są nowości.

Myślałby kto, że to LG Electronics – partner monopolisty na rynku telewizyjnych wyświetlaczy OLED, jakim jest LG Display – będzie w szczególności naciskał na oferowanie tego rodzaju telewizorów w jak najniższej cenie, by jeszcze skuteczniej odwrócić uwagę konsumentów od telewizorów LCD.

Tymczasem najbardziej opłacalnym telewizorem OLED minionego roku był ten od Philipsa – model 55OLED754 można dziś nabyć za 4,8 tys. zł, a pewnie uda się go dorwać i w niższej cenie w ramach różnorakich promocji. Jak to możliwe, skoro Philips kupuje od LG matryce, co wpływa niekorzystnie na ich końcową cenę? Najistotniejszą różnicą względem droższych modeli był system operacyjny. Zamiast Androida TV pracowały one pod kontrolą autorskiego Saphi. Mam dobre wieści.

Philips OLED706

Modele OLED706 i OLED705 będą pracować pod kontrolą Android TV (pierwszy model w wersji 10, drugi w starszej wersji Pie). Na dodatek OLED706 wyposażono w złącze HDMI 2.1. Oba obsługują HDR10+ i Dolby Vision i będą dostępne w 55- i 65-calowej wersji. W przeciwieństwie do proponowanych na ten rok tańszych LG OLED TV A1, oferują też matryce z odświeżaniem 100/120 Hz – LG chce zejść z ceny matrycami z odświeżaniem 50/60 Hz.

To oczywiście rodzi pytanie, czy linia OLED700 dalej będzie tak atrakcyjna cenowo. Jeżeli tak, to szykuje się potencjalny hit.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst