Nauka  / Artykuł

AAA Sprzedam konia, który czyta w myślach

Picture of the author

Sprzedam pięknego, siedmioletniego konia, który odbył szkolenie laboratoryjne, gdzie ćwiczyłem jego umiejętności umysłowe. Odróżnia dziesięć kolorów, czyta, wykonuje cztery podstawowe działania matematyczne i wiele więcej.

Takie ogłoszenie ukazało się w 1902 roku w jednej z niemieckich gazet. Oto jego historia.

Hans I

Wilhelm von Osten był emerytowanym nauczycielem żyjącym na przełomie XIX i XX wieku w Berlinie. Chyba nie był dobrym nauczycielem (a potem dyrektorem szkoły), bo we wspomnieniach określa się go jako niechlujnego zrzędę. Po zakończeniu kariery w edukacji von Osten kupił konia pociągowego. Nazwał go Hansem i nie mógł się nadziwić jakie to zwierzę jest zmyślne. Znało drogę do domu po ulicach Berlina i najwyraźniej podejmowało mądre decyzje. Von Osten za pomocą Hansa wykonał sobie odpowiednik autonomicznego samochodu - wyćwiczył konia w jeżdzeniu bez lejców, tak, aby reagował wyłącznie na komendy głosowe.

W chwilach, kiedy nie wozili pasażerów, von Osten uczył Hansa innych sztuczek. Na przykład nauczył go wystukiwać za pomocą kopyta zadaną liczbę od jednego do pięciu. Oczywiście inteligencja konie nie pozwala na nauczenie się liczb, ale von Osten nie był oszustem. Wierzył szczerze, że Hans to potrafi.

Hans (nazwijmy go Hansem Pierwszym) zakończył swój żywot w wieku 12 lat. Wilhelm von Osten jednak już zapalił się do koncepcji inteligentnych jak ludzie zwierząt.

Hans II

Hans Drugi pochodził z Rosji, był kłusakiem orłowskim i w momencie, gdy trafił w 1900 r. do von Ostena, miał pięć lat. Von Osten natychmiast zaczął go szkolić. To właśnie ten koń zdobył sobie przydomek cwanego Hansa (der Kluge Hans), jednak początkowo jego właściciel nie potrafił wzbudzić zainteresowania środowiska naukowego. To właśnie wtedy, zrezygnowany, opłacił cytowane na początku ogłoszenie.

I właśnie to ogłoszenie w końcu spowodowało, że do von Ostena zgłosili się przedstawiciele pruskiej armii. Jednak nie w celu kupienia konia, ale w celu obejrzenia demonstracji rzekomych niezwykłych umiejętności zwierzęcia.

Następni byli np. słynny zoolog i podróżnik C. G. Schilling oraz komisja z Szóstego Międzynarodowego Kongresu Zoologów w Berlinie. Sława Hansa dotarła aż do niemieckiego ministra edukacji. Jednak to delegat Kongresu Zoologów, Carl Stumpf, naprawdę zajął się badaniem umiejętności konia. Von Osten w międzyczasie zaczął organizować płatne pokazy umiejętności Hansa.

A co właściwie potrafił Hans?

Hans Drugi wykazywał się niezwykłymi jak na konia umiejętnościami. Kiedy zadawano mu pytanie z dziedziny matematyki (a właściwie arytmetyki liczb całkowitych), wystukiwał kopytem odpowiedź. Rozpoznawał nuty zagrane na fortepianie. Rozpoznawał kolory. Wszystko to za pomocą stuknięć kopytem po zobaczeniu tabelki z ponumerowanymi kolorami czy nutami. Tak, to oznaczało również, że umiał czytać.

Tylko, jak się pewnie już domyślacie, wcale nie.

Carl Stumpf wraz ze swoim asystentem Oskarem Pfungstem, wzięli słynnego konia w obroty. Co ważne, wraz z jego opiekunem. Zastosowali proces naukowy, aby sprawdzić, czy koń rzeczywiście myśli, czy też reaguje na jakieś niewidzialne, zewnętrzne bodźce. Poprawnie zastosowali np. metodę ślepej próby, dbając o to, aby osoba przeprowadzająca badanie nie znała czasami odpowiedzi na zadawane koniowi pytania (to zabrzmiało dziwnie.)

Okazało się, że jeśli zadający pytanie znał odpowiedź, końska skuteczność w wystukaniu poprawnej liczby wynosiła 98 proc. Jeśli zaś osoba badająca nie znała odpowiedzi, koń odpowiadał poprawnie w zaledwie 8 proc. przypadków. Było to mniej, niż gdyby losować odpowiedzi.

W przypadku testu polegającego na rozpoznawaniu słów napisanych na tablicy, a następnie wystukaniu ich numerka z tabelki, koń miał 100 proc. skuteczność, jeśli zadający pytanie znał odpowiedź, i... zerową skuteczność w przypadku zastosowania ślepej próby.

Wiadome już było, że w jakiś sposób pytający nieświadomie przekazują informację Hansowi, kiedy przestać stukać kopytem. Pytanie było, jak to się odbywa. Pierwszy wymyślony przez Pfungsta test potwierdził, że była to droga wizualna - po prostu zasłonił koniowi oczy na czas odpowiedzi. Koń nie był w stanie odpowiedzieć na żadne pytanie.

Na czym polegała tajemnica? Zadający pytanie, jeśli znał odpowiedź, w momencie usłyszenia odpowiedniej liczby, nieświadomie relaksował się. Zmieniał pozycję, zmieniał wyraz twarzy. Było to zauważalne dla zwierzęcia, które zrozumiało, że należy przestać stukać kopytem i dostać nagrodę. Tak naprawdę to najpierw von Osten, a następnie badający odpowiadali sami na zadane pytania: koń jedynie odczytywał odpowiedź.

Było to pierwsze badanie potwiedzające istnienie tzw. ruchów ideomotorycznych, czyli nieświadomych ruchów mięśni.

Von Osten: nauka nie wie wszystkiego!

Właściciel, przekonany o wspaniałości swojego pupila, nie przyjął do wiadomości odkryć berlińskich zoologów. Stwierdził, że koń wyczuwał, jeśli ktoś był ignorantem i nie znał odpowiedzi. Tracił do tego kogoś szacunek i na złość odpowiadał źle.

Cwany Hans został zaś w 1914 roku... wcielony do wojska, w ramach mobilizacji związanej z I wojną światową. Nic więcej o jego losie nie wiadomo.

Podobał ci się tekst? Polub go lub udostępnij na Facebooku.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst