Sprzęt  / Lokowanie produktu

50 cali w cenie pięciu. Świąteczne ceny telewizorów Toshiby, Hitachi i JVC skuszą niejednego klienta

Picture of the author

Zapewne nie tylko ja planuję i sprawdzam kiedy najkorzystniej kupować dany produkt. Wiecie - rower zimą, narty latem - wtedy jest najtaniej. Niektóre rzeczy warto kupować też w okresie świątecznym. Na przykład telewizory…

I chyba nawet wiem dlaczego. Po pierwsze, telewizor nie należy do standardowej listy prezentów. To nie jest sprzęt, który zazwyczaj dajemy bliskiej nam osobie, jak na przykład smartfon czy laptop. Do tego zaraz będziemy mieli nowy rok, więc modele z 2020 r. staną się zeszłorocznymi sprzętami, które będą musiały zrobić miejsce w magazynach dla najnowszych modeli.

Te dwie kwestie sprawiają, że przy niestandardowym podejściu do Świąt można upolować bardzo fajną okazję.

Świąteczne promocje na telewizory z Androidem

Nie musicie wierzyć mi na słowo. Wystarczy przejrzeć oferty sklepów, żeby stwierdzić, że telewizory od takich producentów, jak np. JVC, Hitachi, czy Toshiba sprzedawane są teraz w bardzo okazyjnych cenach. Być może więc warto przekonać rodzinę, że zamiast standardowego pakietu prezentów pod choinką w tym roku sprawicie sobie wspólne 50, czy też 55 cali. Przykłady? Proszę bardzo:

JVC LED LT-50VA8000 - bezramkowy, 50-calowy telewizor 4K z Android TV, funkcją Micro Dimming (spore ulepszenie obrazu), HDR Dolby Vision, multitunerem DVBT2/C-S2 i z Dolby Audio Processing Engine na pokładzie. Aktualna cena? 1799,99 zł. Czy to nie jest tanio? Za ładne 50-cali w bezramkowym opakowaniu? Tutaj znajdziecie odrobinę tańszą wersję.

Za mały? Proszę bardzo, dokładając 100 zł można kupić na przykład 55-calową Toshibę 55UA6B63DG. Również z Androidem i również z obrazem wyświetlanym w rozdzielczości 4K. Model ten obsługuje standard HDR10, Dolby Vision, a do tego ma jeszcze bardzo niski input lag. Oznacza to, że nadaje się zarówno do filmów, jak i do gier. Można więc obdarować nim co najmniej dwie osoby. Do tego muszę przyznać, że jestem fanem designu telewizorów Toshiby.

Dwoma powyższymi przykładami zdążyłem ponownie przekonać samego siebie. Ale ktoś może być bardziej wymagający i szukać czegoś jeszcze tańszego. Dlatego w tym akapicie pojawi się jeszcze Hitachi 50HAK5750. 50 cali, 4k, 1499 zł. Android TV oczywiście na pokładzie, HDR10, Dolby Vision a także dość niski input lag, co sprawia, że jest to bardzo atrakcyjny telewizor dla graczy. Szczególnie w tej cenie.

To dobry moment, żeby wymienić swój stary telewizor

Do niedawna korzystałem z modelu, który kupiłem jeszcze w 2010 r., dlatego na koniec chciałbym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami na temat trochę nowszych telewizorów. Przede wszystkim są bardziej wszechstronne.

Z siecią łączą się bezprzewodowo (i bezproblemowo), nie trzeba wykonywać skomplikowanych kombinacji, żeby korzystać na nich z serwisów streamingowych (mają do tego wbudowane dedykowane aplikacje) a Android TV pozwala chociażby na bezprzewodowe wyświetlanie obrazu z naszego komputera, czy też smartfona na ekranie telewizora.

Do tego dochodzą jeszcze tysiące aplikacji dla systemu Android TV. W tym usługa grania w chmurze GeForce Now, dzięki której na naszym dużym i tanim telewizorze uruchomimy najnowsze gry bez konieczności posiadania konsoli, czy też drogiego, gamingowego peceta.

Niby to wszystko jest oczywiste, jednak wiem, że ktoś kto korzysta z telewizora kupionego np. dekadę temu nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo rozwinęły się możliwości tych sprzętów. Ja na przykład dziś nie jestem już w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której musiałbym wrócić do oglądania YouTube'a uruchamianego na jakimś urządzeniu zewnętrznym, które łączy się z siecią (mój stary tv nie miał Wi-Fi, a router stał za daleko) i przekazuje obraz na telewizor. Nowe modele oferują o wiele większy komfort użytkowania i znacznie mniej problemów.

Dlatego zachęcam do rozważenia nowego telewizora jako prezentu dla całej rodziny. Wiecie, zamiast standardowego pakietu perfum, książek, ubrań i mniejszych gadżetów technologicznych, na co zbiorczo i tak wydacie bardzo zbliżoną kwotę. A tuż po świętach warto rozejrzeć się za nowym rowerem. Ale to już tak na marginesie.

Tekst powstał we współpracy z firmą Vestel.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst