Tech  /

Możesz już kupić ładowarkę Apple MagSafe Duo, tylko pamiętaj, żeby dokupić do niej ładowarkę. Zaraz, co?

Picture of the author
1398 interakcji
dołącz do dyskusji

Oczekiwanie dobiegło końca - nareszcie możesz zamówić podwójną ładowarkę Apple MagSafe Duo, którą jednocześnie naładujesz iPhone’a i Apple Watcha. Jest tylko jeden szkopuł…

Po spektakularnej porażce ładowarki Apple AirPower, która nigdy nie doczekała się wprowadzenia na rynek, Apple musiał wrócić do deski kreślarskiej i na nowo zaprojektować swoją własną ładowarkę, która jednocześnie ładowałaby i smartfon, i zegarek. Choć ładowarka MagSafe Duo została pokazana razem z iPhone’em 12 w październiku, dopiero dziś oficjalnie ruszyła jej sprzedaż na Apple.com.

Podwójna ładowarka MagSafe Duo jest w istocie genialnym akcesorium.

MagSafe Duo wygląda jak zwykła, prosta przystawka ładująca. Z jednej strony mamy magnesy do ładowania iPhone’a przez MagSafe/Qi, z drugiej zaś krążek do ładowania Apple Watcha. Ładowarka ta skrywa jednak dwie niespodzianki: pierwszą jest możliwość ustawienia krążka do ładowania Apple Watcha w pozycji pionowej, by wykorzystywać zegarek np. jako budzik na nocnej szafce.

Drugą jest możliwość złożenia ładowarki na pół, dzięki czemu zajmie bardzo mało miejsca w bagażu podczas podróży. Genialne!

Są jednak dwie niefajne rzeczy, które nieco przyćmiewają geniusz tej konstrukcji.

MagSafe Duo to ładowarka… bez ładowarki.

Pierwszy minus podwójnej ładowarki Apple’a to oczywiście jej cena. 679 zł to kosmiczna kwota do wydania na ładowarkę, zwłaszcza że istniejące od dawna, konkurencyjne rozwiązania ładujące jednocześnie dwa urządzenia, kosztują mniej. Ale nie to jest tutaj największym problemem.

Spójrzcie na zawartość opakowania podwójnej ładowarki MagSafe Duo i powiedzcie, czego brakuje.

Tak, zgadliście - ładowarki! Kupując kosztującą 679 zł stację ładującą od Apple’a nie dostaniemy w zestawie ładowarki.

Brak ładowarki w zestawie jestem w stanie zrozumieć w przypadku smartfonów firmy. Sam pochwaliłem decyzję Apple’a o usunięciu ładowarki z opakowań nowych iPhone’ów, bo większość z nas po prostu nie potrzebuje dodatkowego elektrośmiecia w swoim życiu. Mimo tego nie potrafię wybronić braku ładowarki w zestawie z… ładowarką. Jest to dokładnie tak kuriozalne, jak brzmi. Kupujesz ładowarkę kosztującą 679 zł, do której trzeba jeszcze wydać 99 zł na zasilacz. W zestawie znajdziemy tylko przewód USB-C do Lightning.

Można powiedzieć, że to nic wielkiego, bo tutaj również można podłączyć dowolny zasilacz, prawda? Nieprawda. Okazuje się bowiem, że Apple w swym kapitalistycznym geniuszu zaprojektował ładowarkę MagSafe tak, by ładowała z pełną mocą wyłącznie wtedy, gdy jest podłączona do nowego zasilacza. I to nawet nie tego, który ma moc 20W i kosztuje 99 zł, lecz tego, który ma 27W i kosztuje 249 zł. Mało tego, niezależnie od zastosowanej ładowarki MagSafe Duo nie osiąga nominalnej mocy ładowania przez MagSafe, czyli 15W, lecz 11 lub 14W, zależnie od mocy zastosowanej ładowarki.

Nie powiem, żebym był zaskoczony. To posunięcie, które Apple stosuje od lat przy rozmaitych okazjach: naciąganie konsumentów na dokupienie akcesoriów, których nie powinni potrzebować. Tym razem jednak nie sposób tej decyzji wybronić w żaden sposób. Tu nie chodzi o ekologię. Tu nie chodzi o oszczędności w procesie logistycznym. Tu chodzi tylko i wyłącznie o zarobek.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst