Foto  / Recenzja

Bolid F1 wśród zewnętrznych SSD. G-Drive Mobile Pro SSD - recenzja po miesiącu

Ze sprzętem komputerowym zwykle bywa tak, że ten najmniej sexy jest tym najbardziej użytecznym. Dokładnie tak jest z G-Drive Mobile Pro SSD.

SSD to SSD, na co drążyć temat - można by rzec. Na rynku jest ich tyle, że czasem szkoda zaśmiecać Internet kolejnymi bajtami, wypisując na ich temat jakiegokolwiek słowa. Nie jest to pociągająca kategoria sprzętu, ani w zakupie, ani (zazwyczaj) w użyciu. Ot, nośnik danych, o którym myśli się dopiero wtedy, gdy coś się zepsuje.

Z G-Drive Mobile Pro SSD jest inaczej.

Gdy kupiłem MacBooka Pro 16 wiedziałem, że za jakiś czas będę żałował, że nie dopłaciłem do większego wbudowanego napędu niż 1 TB. Nie spodziewałem się jednak, że ten czas nadejdzie tak szybko i już niespełna rok od zakupu czeka mnie kombinowanie i ustawiczne przerzucanie danych na dyski zewnętrzne, by zwolnić miejsce na komputerze. Cóż, było nie kupować aparatu z matrycą 42 Mpix…

Obok sporych RAW-ów i TIFF-ów najwięcej miejsca zajmują jednak projekty wideo, które potrzebują dużej przestrzeni zarówno na pliki źródłowe, jak i na pliki tymczasowe, a czasem też proxy. Tak naprawdę wystarczy jednoczesna praca nad 2-3 projektami w 4K, by zatkać wbudowany napęd mojego MacBooka Pro.

G-Drive Mobile Pro SSD opinie

Rozwiązaniem tego problemu jest przenoszenie aktywnych projektów na dysk zewnętrzny i praca bezpośrednio na nim, nie na wbudowanym SSD. Sęk w tym, że aby móc pracować bezpośrednio z tak dużymi plikami, potrzebny jest dysk nie tylko o należytej pojemności, ale też należytej szybkości. Dysponuję jednoterabajtowym SSD na USB-C, ale jego prędkość transferu wynosi maksymalnie 500 MB/s. To niestety za mało, by płynnie montować i kolorować nagrania o wysokiej rozdzielczości. Timeline w DaVinci Resolve szarpie wtedy niemiłosiernie, a podgląd koloryzacji występuje z wyraźnym opóźnieniem. Da się pracować, ale na dłuższą metę - żadna przyjemność.

I tutaj wchodzi G-Drive Mobile Pro SSD, cały na czarno, ze złączem Thunderbolt 3 i szybkością transmisji sięgającą 2800 MB/s. Podłączyłem go do MacBooka, skonfigurowałem folder zapisu w DaVinci Resolve i… zapomniałem, że pracuję na napędzie zewnętrznym.

G-Drive Mobile Pro SSD jest niemal tak szybki, jak wbudowany napęd MacBooka Pro 16.

MacBook Pro 16 w testach BlackMagic DiscSpeed Test osiąga około 3200/3300 MB/s zapisu i odczytu. Jest więc piekielnie szybki i przesiadka na coś wielokrotnie wolniejszego jest momentalnie odczuwalna.

W przypadku G-Drive Mobile Pro SSD różnicy w zasadzie nie da się odczuć, gdyż nawet pod obciążeniem i nawet przy długotrwałem pracy ten napęd zewnętrzny stale utrzymuje prędkości na poziomie 2600-2750 MB/s. To istny bolid F1 wśród zewnętrznych SSD (na szczęście nie trzeba mu zmieniać ogumienia co kilka okrążeń).

Podłączałem go zarówno bezpośrednio do wbudowanych portów Thunderbolt 3 w MacBooku Pro 16, jak i do stacji dokującej CalDigit. W obydwu przypadkach dysk działał bez zarzutu, utrzymując stałą prędkość i stabilne połączenie. Podobnie zresztą działał podłączony do Asusa ZenBook Pro Duo. Jeśli tylko dysponujemy komputerem ze złączem Thunderbolt 3 40 Gb/s, G-Drive Mobile Pro SSD rozwija oszałamiającą prędkość.

Kultura pracy stacjonarnego napędu w mobilnej obudowie.

Z większością małych, przenośnych SSD jest ten problem, że błyskawicznie się nagrzewają, przez co niekoniecznie nadają się do podłączania ich do komputera na stałe i traktowania jak napędy stacjonarne. Tutaj G-Drive Mobile Pro SSD również nie zawodzi.

Obudowa nie należy do najmniejszych - ma 112 x 80 x 17 mm i wykonana jest z połączenia tworzyw sztucznych i aluminiowych ramek. Konstrukcja jest niebywale solidna, odporna na wstrząsy i skrajne temperatury; w tej klasie to standard. Standardem nie jest jednak doskonałe odprowadzanie ciepła, a tutaj produkt G-Drive naprawdę daje radę. Nawet przy trwających wiele godzin montażach napęd ani na chwilę nie zwalniał, a obudowa robiła się co najwyżej ciepła w dotyku, ale nigdy gorąca.

W efekcie przez ponad miesiąc testów używałem Mobile Pro SSD jako stacjonarnego napędu, podłączonego stale do MacBooka Pro 16. Obrabiałem z niego wideo i zdjęcia w formatach RAW oraz TIFF. Wszystko to z równą wygodą, jakbym pracował na nośniku wbudowanym w laptop.

Jedyny minus, jaki mogę wytknąć po kilku tygodniach, to długość dołączonego do zestawu kabla. Przewód Thunderbolt ma ledwie pół metra długości, co wystarczy do większości zastosowań, ale czasem chciałoby dysponować nieco dłuższym, przynajmniej metrowym kablem.

Za wydajność trzeba zapłacić.

Niestety, jak to zwykle bywa, za fenomenalną jakość trzeba zapłacić nieco mniej fenomenalne pieniądze. Nie będę czarował: G-Drive Mobile Pro SSD jest drogi. Jest prawie tak drogi, jak wbudowany SSD MacBooka Pro.

Za testowany przeze mnie wariant 500 GB trzeba zapłacić ponad 1300 zł. Wersja 1 TB to już koszt rzędu 2600 zł, zaś największa, dwuterabajtowa odmiana kosztuje aż 5300 zł.

To nie jest urządzenie na kieszeń przeciętnego zjadacza chleba. To raczej narzędzie dla profesjonalistów, którym taki wydatek szybko się zwróci i którzy naprawdę potrzebują takiego narzędzia.

A co do tego nie ma wątpliwości - każdy profesjonalista, który pracuje na co dzień z dużymi plikami, z grafiką, foto, wideo; może skorzystać na zakupie takiego akcesorium. W większości laptopów nie da się już rozszerzyć ilości miejsca na dane po zakupie. Jeśli kupiłeś terabajt, zostajesz z terabajtem. Zakup zewnętrznego SSD jest więc jedyną opcją, by zyskać więcej miejsca bez kompromisu szybkości. A chcąc dysponować szybkością równą tej, jaką oferują wbudowane napędy… cóż, trzeba dysponować równie dużym zapasem gotówki.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst