Foto  / Artykuł

Volvo twierdzi, że może za darmo wziąć twoje zdjęcia z Instagrama i zrobić z nimi, co zechce

430 interakcji
dołącz do dyskusji

Fotograf Jack Schroeder i modelka Britni Sumida powiedzieli „sprawdzam” i złożyli pozew sądowy o naruszenie ich praw autorskich przez Volvo. Wynik tej batalii prawnej może stać się inspiracją dla wielu twórców na całym świecie. A dla pozywających, okazją do uzyskania ogromnych odszkodowań.

Zacznijmy od początku. Sprawa sięga kwietnia 2019 r. kiedy to fotograf Jack Schroeder i modelka Britni Sumida wykonali wspólnie piękną sesję do portfolio. W plenerowych zdjęciach wykorzystali białe Volvo S60. Cała sesja była projektem prywatnym do pokazania swoich możliwości, a nie sesją opłaconą przez producenta samochodów. Po obróbce fotografie trafiły na instagramowy profil fotografa. I się zaczęło...

Według zapewnień Schroedera przedstawiciele formy Volvo w USA mieli kilka razy kontaktować się z fotografem z prośbą o zgodę na wykorzystanie zdjęć bez wynagrodzenia. Schroeder odrzucił ich oferty. Zamiast tego wysłał mailem swoją ofertę udzielenia licencji na wykorzystanie zdjęć. Nigdy nie doczekał się odpowiedzi. Wydawało się, że temat się zakończył. Aż tu nagle, w listopadzie Jack Schroeder zobaczył swoje zdjęcia na profilu Volvo w serwisach Instagram oraz Pinterest.

Fotograf się zdenerwował, ale największy problem ma modelka

Twórca zdjęć się zdenerwował, ale poczynania amerykańskiego oddziału Volvo najbardziej skomplikowały sprawę modelce występującej na zdjęciach. Britni Sumida podpisała bowiem umowę na wyłączność z inną firmą motoryzacyjną. Występując w reklamie czy materiałach marketingowych innej marki, np. na Instagramie, łamie zasady umowy.

Screen z pozwu sądowego przeciwko Volvo. Widać na nim zdjęcia Schroedera wykorzystane na profilu Pinterest Volvo Car USA

Jak informuje serwis Petapixel, Schroeder oraz Sumida wielokrotnie próbowali wyjaśnić sprawęoraz żądali usunięcia zdjęć. Niestety to nie pomogło. Twórcy postanowili złożyć pozew sądowy. I się zaczęło...

Volvo twierdzi, że może dowolnie korzystać ze zdjęć z Instagrama

W odpowiedzi na pozew prawnicy firmy Volvo mocno okopali się na swoich pozycjach. Twierdzą, że Instagram udziela im sublicencji na republikację (re-share) wszelkich zdjęć udostępnianych publicznie w serwisie, powołując się na regulamin popularnej społecznościówki. Schroeder opublikował wskazane zdjęcia w ten sposób, więc wszystko jest w porządku. Problem w tym, że nie jest.

Screen z pozwu sądowego przeciwko Volvo. Widać na nim zdjęcia Schroedera wykorzystane na profilu Pinterest Volvo Car USA

Volvo albo próbuje zakrzywić rzeczywistość w swoją stronę, albo nie zapoznało się z  sprawami opisanymi w kwietniu przez serwis Ars Technica. Timothy B.Lee cytuje tam rzecznika prasowego platformy Facebook, właściciela Instagrama:

Polityka naszych serwisów wymaga, by wszystkie podmioty miały niezbędne prawa od ich właścicieli. Włączą się w to także konieczność posiadania licencji na dzielenie się materiałem, jeśli jest ona wymagana przez prawo.

Mówiąc prościej — przed umieszczeniem czyjegoś posta przez funkcję embeed na swojej stronie internetowej, możesz mieć obowiązek zwrócenia się do jego autora o oddzielną licencję na zdjęcia w poście. Jeśli tego nie zrobisz, możesz zostać pozwany o złamanie prawa autorskiego.

Volvo oskarża fotografa i modelkę o "robienie z igły widły, ponieważ nadal wykorzystują markę, wizerunek, reputację i znaczny zasięg mediów społecznościowych szanowanej firmy motoryzacyjnej do własnej promocji".

Warto podkreślić, że Volvo nie jest pierwszą, ale i pewnie nie ostatnią firmą mającą problemy z fotografiami wziętymi z Instagrama. Wspomniany artykuł opisuje dwie duże sprawy, w których fotografowie walczyli o swoje prawa z serwisem Mashable oraz Newsweek. W pierwszym przypadku Stephanie Sinclair przegrała batalię sądową z wydawcą. W drugim przypadku dosłownie kilka dni temu sąd amerykański odrzucił wniosek Newsweeka o oddalenie powództwa fotografa o naruszenie przepisów.

To jednak są inne przypadki od opisywanego konfliktu z Volvo. Oba wydawnictwa udostępniały przez funkcję embedowania zdjęcia fotografów na swojej stronie. Volvo żywcem wzięło sobie zdjęcia z profilu Schroedera.

W Polsce Volvo współpracuje z wieloma fotografami

To ciekawe, że strategie współpracy z fotografami mogą być tak różne. Polski odział firmy Volvo, jest znany ze współpracy z wieloma wyśmienitymi fotografami przy realizacji sesji ich samochodów. Sam wiele razy podziewałem świetne, autorskie prace Filipa Blanka czy Wojtka Radwańskiego z samochodami Volvo w roli głównej. Dziwi mnie stanowisko amerykańskiego oddziału znanej firmy motoryzacyjnej.

Nawet jeśli prawnicy Volvo mają rację (a przecież sam Instagram przyznał, że nie), to przecież jesteśmy ludźmi i powinniśmy się umieć dogadać i zrozumieć. Gdzieś tam siedzą przecież jakieś osoby, które najnormalniej w świecie, po ludzku, powinni zrozumieć, że publikując te zdjęcia, stworzyli ogromny problem sfotografowanej modelce. Wystarczyłoby usunąć te zdjęcia i po problemie. Być może, jakiś stażysta nie odczytał maili od fotografa, a inna osoba wrzuciła je potem, nie będąc nawet świadoma całej sprawy. A może to była celowe działanie.

Tak czy inaczej, mamy teraz masę osób zaangażowanych w proces, stres, duże koszty, a nawet polskiego dziennikarza, który pisze o tej sprawie.

Sprawa Schroeder i Sumida kontra Volvo może być przełomem

Decyzja w tej sprawie tak naprawdę może pomóc lub bardzo zaszkodzić wielu twórcom na całym świecie, którzy zmagają się z kradzieżą zdjęć. Przynajmniej tych mieszkających w USA. Wyrok sądu może być dla nich precedensem, na który będą mogli się powoływać w swoich sprawach.

Nie zapomnijmy też, że dla Schroedera oraz Sumidy wygrana może oznaczać ogromne odszkodowanie. Jeśli sąd przyzna im rację, twórcy mieliby prawo do odszkodowania w wysokości do 150 tys. dol. za każde wykorzystane przez Volvo zdjęcie. Nie obejmuje to odszkodowań karnych, honorariów adwokackich ani zysków, które Volvo uzyskało w wyniku nieautoryzowanych reklam. Idee ideami, ale teraz to już chodzi o grube pieniądze.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst