Tech  / Recenzja

Czy to iPad? Czy to Surface? Nie, to Samsung Galaxy Tab S7 Plus - recenzja najlepszego tabletu z Androidem

Samsung właśnie stworzył najlepszy tablet z Androidem w historii. Galaxy Tab S7+ jest tak doskonały, jak tylko doskonały może być tego typu sprzęt. I ma tylko jeden problem…

…nie jest iPadem.

Gdyby Galaxy Tab S7+ miał nadgryzione jabłko na obudowie, fani sikaliby ze szczęścia.

Skłamałbym mówiąc, że spodziewałem się polubić ten tablet. Zasadniczo uważam, że tablety z Androidem powinno się zaorać i pochować na śmietniku historii, gdzieś obok smartfonów BlackBerry i aparatów Pentaksa. Podobnie jednak jak BlackBerry i Pentax, tak i tablety z Androidem za nic nie chcą udać się na wieczny spoczynek.

A już na pewno nie wybierają się tam tablety Samsunga, które od kilku lat przodują temu pochodowi żywych trupów, zaś Samsung Galaxy Tab S7 i testowany S7+ są definitywnie najlepszymi tabletami z Androidem w historii.

Smutna prawda jest taka, że w ujęciu sprzedażowym Galaxy Tab S7+ nie ma najmniejszych szans w starciu z iPadem Pro, choć jest od niego lepszym urządzeniem pod niemal każdym względem. Mając jednak Androida na pokładzie, na którym większość aplikacji to ledwie rozciągnięte wersje aplikacji z telefonów, nie może konkurować z iPadOS i armią programistów tworzących dopieszczone programy stricte z myślą o tabletach. To największy problem i największa wada nowych tabletów Samsunga.

Samsung Galaxy Tab S7+ kosztuje 4099 zł, czyli o 700 zł mniej od iPada Pro 12,9 z tą samą ilością miejsca na dane - 128 GB. Za 700 zł zaś możemy dokupić znakomitą klawiaturę Book Keyboard Cover (o której za moment), a w zestawie mamy także pióro, które do iPada także musimy dokupić osobno.

Samsung Galaxy Tab S7 i S7+ są bez dwóch zdań bardziej opłacalne od iPada. I naprawdę żal człowieka chwyta, że tak niewiele osób się o tym przekona.

Samsung Galaxy Tab S7+ jest dopieszczony w każdym calu.

A skoro o calach mowa, to wyświetlacz nowego tabletu Samsunga ma przekątną 12,4” i pokryty jest najpiękniejszym zestawem pikseli, jaki kiedykolwiek widziałem w urządzeniu mobilnym.

Nawet iPad Pro się chowa przy ekranie Super AMOLED z częstotliwością odświeżania 120 Hz i rozdzielczością 2800 x 1752. Żałuję nieco, że Samsung nie zdecydował się zmienić proporcji ekranu na 4:3 albo 3:2, bo 16:9 nieco niewygodnie trzyma się w pionie, ale to drobny minus. Sam wyświetlacz jest przepiękny i deklasuje wszystko w swoim segmencie.

Pod wyświetlaczem znajdziemy też czytnik linii papilarnych, który - podobnie jak w nowym Galaxy Note 20 Ultra - w końcu działa znakomicie, logując przy pierwszej próbie niemal za każdym razem. Ekran możemy też odblokować optycznym skanem twarzy.

Ów piękny ekran otoczony jest wyjątkowo smukłą ramką, zaś cała metalowa konstrukcja sprawia fenomenalne wrażenie. W przypadku 12,4-calowego Taba S7+ mamy do czynienia z urządzeniem o wymiarach 185 x 285 x 5,7 mm o masie 575 g. Dla porównania, 12,9-calowy iPada Pro waży ponad 640 g.

Całość prezentuje się naprawdę elegancko. Na pleckach mamy też pasek magnetyczny służący do podłączenia i ładowania rysika S-Pen.

O samym rysiku mogę wspomnieć tylko pokrótce, bo rysownik ze mnie żaden - z perspektywy laika piórko świetnie leży w dłoni, a na dużym wyświetlaczu znakomicie się nim notuje. Nie zauważyłem też większych problemów ze smużeniem czy paralaksą, a opóźnienie zostało zredukowane do minimum i wynosi teraz raptem 9 ms.

Szkicując po ekranie Galaxy Taba S7+ miałem wrażenie jakbym szkicował ołówkiem na fizycznym papierze. Uczciwie mówię jednak, że nie byłem w stanie przetestować użyteczności S-Pena w zastosowaniach artystycznych, bo siły wyższe nie obdarzyły mnie tego typu talentem (a kalendarz czasem, by móc przekazać tablet komuś bardziej uzdolnionemu).

Mówiąc o hardwarze warto wspomnieć jeszcze o dwóch kwestiach. Oczywiście mamy tu aparaty i są to aparaty kapitalnej jakości jak na tablet (8 Mpix przód, 13 + 5 Mpix z tyłu), ale zaklinam was - nie używajcie tabletu jako aparatu w miejscu publicznym.

Druga kwestia to głośniki, które są po prostu fe-no-me-nal-ne. Galaxy Tab S7 i S7+ mają poczwórny układ głośników stereo, który gra niezwykle głośno, czysto, wyraźnie i z adekwatną ilością niskich tonów jak na urządzenie o tak niewielkiej grubości. Z ogromną przyjemnością obejrzałem na Tabie S7+ pierwszy sezon Sons of Anarchy, rozkoszując się rykiem silników dochodzącym z głośników tabletu. Oglądałem dziesiątki filmów na YouTubie, grałem w gry na xCloudzie i te głośniki w połączeniu z cudownym ekranem zapewniały mi wrażenia audio-wizualne, jakich nie jest w stanie dostarczyć żaden laptop. Coś pięknego.

Nadmienię tu również, że grać, oglądać, słuchać i pracować mogłem do oporu, bo choćbym nie wiem jak się starał, nie byłem w stanie rozładować Galaxy Taba S7+ w jeden dzień. Ogromny akumulator o pojemności 10090 mAh wystarczał mi średnio na 3 dni, przy kilku godzinach użytkowania dziennie + wieczornym seansie na Netfliksie. To fenomenalny wynik.

Samsung zrobił wszystko, by Tab S7+ nie był wyłącznie tabletem.

Zacznijmy od tego, że zapewnił nowemu tabletowi dostateczną moc obliczeniową, by poradził sobie ze wszystkim. Napędza go procesor Qualcomm Snapdragon 865+ (czyli jednak można w Europie? To co, następny Note ze Snapdragonem?) wspierany przez 6 GB RAM-u i 128 GB miejsca na dane.

Bałem się trochę, że 6 GB RAM-u nie wystarczy do codziennych zadań, ale w praktyce nie odczułem ani razu, by brakowało mi pamięci operacyjnej. Przez cały czas mogłem trzymać w tle 3-4 otwarte aplikacje i przełączać się między nimi bez żadnego problemu.

Jako że sercem tabletu jest Snapdragon 865+, możliwe jest także korzystanie z łączności 5G. Trzeba jednak w tym celu zdecydować się na droższy o 900 zł wariant, wyposażony w wejście na kartę SIM. Trochę szkoda, że nie jest to eSIM - wzorem iPada. Taba S7+ będą zapewne kupować podróżujący biznesmeni, którym obecność eSIM i związana z nim łatwość zmiany operatora na pewno ułatwiłaby życie podczas wyjazdów za granicę.

Najważniejsze jest jednak to, jak dużo pracy Samsung włożył w oprogramowanie tego tabletu, by nie sprawiał on wrażenia smartfona rozciągniętego na 12,4”.

Część aplikacji, zwłaszcza te od Samsunga i od Google’a, wyglądają inaczej niż na telefonach, pozwalając na zobaczenie większej ilości treści. Najbardziej spodobał mi się Google Calendar, który na Tobie S7+ wyglądał po prostu przepiękny, aż czułem się bardziej produktywny od samego patrzenia.

Możemy też otworzyć obok siebie dwie aplikacje, albo umieścić aplikację w pływającym okienku, które w każdej chwili można zminimalizować do małego dymka (szach-mat, YouTube Premium!).

Samsung wziął też przykład z ekosystemu Apple’a i jeśli np. mamy smartfon z linii Galaxy, na którym jesteśmy zalogowani do tego samego konta Samsung, tablet od razu rozpozna i automatycznie połączy się z hotspotem z telefonu. Zupełnie jak w przypadku iPada czy MacBooka oraz iPhone’a.

No i w końcu jest też Samsung Dex, z którego osobiście nie korzystałem zbyt wiele, ale który rodzi naprawdę niesamowite możliwości i tak naprawdę przekształca Taba S7+ w mobilny komputer. I to taki, który możemy np. podłączyć bezprzewodowo do telewizora, co czyni go fantastycznym rozwiązaniem do zastosowania chociażby w hotelach, jeśli tylko w pokoju będzie w miarę nowoczesny telewizor.

Aby jednak skorzystać w pełni z tych wszystkich dobrodziejstw, konieczny jest zakup jednego akcesorium

Samsung Book Cover Keyboard to obowiązkowy dodatek do Galaxy Tab S7 i S7+.

Samsung zaprojektował iście genialne akcesorium, czerpiąc z najlepszych wzorców. Za 700 zł kupujemy dwuczęściową klawiaturę, która po założeniu na tablet zmienia go… w klona Microsoft Surface Pro.

Na pleckach mamy dowolnie regulowaną podstawkę, która nie ma co prawda aż tak szerokiego zakresu regulacji jak Surface Pro, ale nadal jest on wielokrotnie szerszy od pożal-się-boże Magic Keyboard.

Klawiatura podłączana jest złączem u dołu obudowy, więc nie musimy się martwić parowaniem jej z tabletem. Sama klawiatura ma fantastyczny skok, pisze się na niej bardzo wygodnie i jej jedyną wadą jest tak naprawdę brak podświetlenia. Gładzik jest niestety nieco mniej przyjemny w obsłudze; to plastikowa płytka o niezbyt przyjemnej fakturze. Reaguje poprawnie na dotyk, ale do gładzików w Surface Pro bardzo jej daleko.

Oczywiście kursor najbardziej się przydaje w trybie Dex; Android nadal nie jest tak dobrze dostosowany do obsługi klawiatury i myszki jak iPadOS, o Windowsie 10 nie wspominając. Nie da się jednak ukryć, że obsługując Taba S7+ dołączoną klawiaturą i gładzikiem człowiek ma wrażenie, że pracuje na pełnoprawnym komputerze.

Poświęcę jeszcze kilka słów samemu etui, bo jego projekt jest iście genialny. Zamiast wciskać tablet w gumowe etui, plecki Book Cover Keyboard przyczepiają się magnetycznie do tabletu. U szczytu obudowy znajdziemy też odchylany element do ukrycia piórka S-Pen.

Klawiaturę również można niezależnie od plecków odłączyć i odłożyć na bok, albo wywinąć na plecki i używać tabletu jak tabletu. Pełna dowolność. Szkoda jedynie, że w klawiaturze zabrakło drugiego zestawu magnesów, aby - wzorem Microsoft Surface Pro - można było ją ustawić pod wygodniejszym do pisania kątem. Podejrzewam jednak, że nie jest to wina niemożności włożenia magnesów dla klawiatury, a… zbyt smukłej ramki Taba S7+, by mogło się to udać.

Tak czy inaczej, jeśli z jakiegoś powodu zdecydujesz się na zakup nowego tabletu Samsunga, Book Cover Keyboard jest akcesorium absolutnie obowiązkowym.

Pytanie brzmi jednak: czy zdecydujesz się na zakup Samsunga Galaxy Tab S7/S7+?

Jak wspomniałem na początku, największy problem Taba S7+ jest taki, że nie jest on iPadem Pro. Tablety to martwa kategoria, w której rządzi i dzieli Apple, a reszta producentów albo w ogóle dała sobie z nimi spokój, albo wypuszcza urządzenia nawet lepsze od iPada, które nie znajdują wielu nabywców.

A szkoda. Samsung Galaxy Tab S7+ to znakomity kawałek elektroniki. Urządzenie, z którym pożegnałem się po testach z ogromnym żalem. Które zaskoczyło mnie znakomitą jakością wykonania, wydajnością, a najbardziej swoją użytecznością na co dzień - zarówno w trybie tabletu, jak i w trybie mobilnego komputera.

Jeśli z jakiegoś powodu chcesz kupić tablet z Androidem - nie ma nic lepszego od Galaxy Taba S7/S7+. Po prostu nie ma.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst