Gry  / Felieton

A mi się wydaje, że będą trzy Xboxy nowej generacji. Jeden jest już w sprzedaży

Xbox Series S ma być tajną bronią Microsoftu i sposobem na odebranie PlayStation części klienteli. Argumentem ma być nieznana jeszcze, ale ponoć niezwykle atrakcyjna cena. Oprócz tego powinna pojawić się propozycja dla jeszcze mniej zamożnych.

Wiele wskazuje na to, że nadciągająca generacja konsol będzie miała dość wysoki próg wejścia – w sensie ekonomicznym. Obaj producenci tym razem postawili na dość drogie podzespoły – Xbox Series i PlayStation 5 mają korzystać z bardzo drogich GPU i jeszcze droższych pamięci masowych.

Suma wartości podzespołów w obu sprzętach wskazuje na cenę grubo powyżej 3 tys. zł – choć, co jest bardzo ważne, takie szacunki nie uwzględniają możliwych do wynegocjowania przez obu producentów rabatów od dostawców podzespołów. Co obu się na pewno udało, choć nie znamy konkretów.

Microsoft i Sony – po całkiem udanym eksperymencie w formie dopalonych konsol PlayStation 4 Pro i Xbox One X i po pilnej obserwacji dynamiki sprzedaży na rynku smartfonów – uznali, że konsumenci najwyraźniej gotowi są dopłacić nieco większą kwotę do swoich ulubionych elektronicznych zabawek.

Xbox Series X i PlayStation 5 będą miały więcej wyzwań w drodze do sukcesu.

Nie mam najmniejszych kompetencji i znikome wykształcenie, by się wypowiadać w temacie, uważam jednak to podejście za duże ryzyko i za błąd. Niezależnie od czasów i oczywistości okazji do podniesienia ceny – zawsze kończyło się to źle. Jeżeli kogoś wskazanie wysokiej ceny Xboxa One jako jednego z głównych powodów jego porażki rynkowej nie przekonuje (konsola miała wiele innych problemów, na dodatek jej cena została mocno obniżona po czasie), to wystarczy przypomnieć sobie historię PlayStation 3.

Konsola była następczynią PlayStation 2, a więc platformy, która absolutnie zdominowała rynek. Połączenie inercji po niezwykle popularnym PlayStation, dobra relacja możliwości technicznych do ceny oraz dobre wyczucie do partnerów software’owych sprawiły, że bardziej zaawansowane technicznie Dreamcast i Xbox pozostały na marginesie – pierwszy ciągnąc Segę na dno, drugi będąc postrzegany głównie jako hobbystyczny projekt Microsoftu.

PlayStation 3 w obliczu powyższego było skazane na sukces – zwłaszcza że konsola imponowała swoimi możliwościami technicznymi, wyposażeniem i zapowiedziami świetnie zapowiadających się gier. Tymczasem początkowo pies z kulawą nogą nie chciał jej kupować: była przeraźliwie droga. 500 dol. i 600 dol. (dwie wersje PS3) nie były kwotami nie do zdobycia dla typowego zachodniego konsumenta. Sprawiły jednak, że dużo częściej wybierany był kosztujący 300 dol. lub 400 dol. Xbox 360 od Microsoftu – następca niszowej, niesprawdzonej platformy, od firmy bez niemal żadnych historii i tradycji na tym rynku.

PlayStation 3 po latach ostatecznie pokonało Xboxa 360 w liczbie sprzedanych egzemplarzy, nie obeszło się jednak bez licznych obniżek cen i tańszych, pozbawionych części funkcji konsol. A przypominam, że nadciąga globalny kryzys ekonomiczny wywołany walką z COVID-19. Nie jest jasne jaka część z nas w pierwszych miesiącach nowej generacji konsol będzie mogła pozwolić sobie na luksus rozważania zakupu jednej z nich.

Skoro Spider’s Web o tym pamięta, to pamiętają o tym – mimo wszystko – obaj producenci konsol. I obaj mają plan awaryjny. Tyle że Microsoft ma ich dwa.

PlayStation 5 i Xbox Series pojawią się w dwóch wersjach sprzętowych. Producent pierwszej z nich zdecydował się wprowadzić do sprzedaży wersję pozbawioną napędu optycznego. Jest to wbrew pozorom modyfikacja bardziej niż symboliczna. Taka konsola nie tylko będzie o niewielką kwotę tańsza w produkcji, ale też wymusi na jej posiadaczu kupowanie gier wideo wyłącznie z pierwszej ręki, zawsze z dodatkowym zarobkiem dla jej producenta.

Microsoft idzie o krok dalej, co może okazać się świetnym ruchem dla jego interesów. Tańszy Xbox Series S jest pozbawiony nie tylko napędu optycznego, ale też jest wyposażony w tańszy układ graficzny. Architektura całego urządzenia ma być identyczna lub bardzo podobna do tej w Xbox Series X, ale tańszy sprzęt ma być pozbawiony zdolności do wykorzystywania techniki śledzenia promieni w generowaniu obrazu oraz ma rasteryzować obraz przy użyciu mniejszej liczby pikseli. Innymi słowy gry na Xbox Series S pozbawione mają być ray-tracingu i być renderowane w niższej rozdzielczości.

xbox series x logo series s windows 10 2004
Xbox Series S - wizja artystyczna (reddit u/jiveduder)

Ważne: to nie są potwierdzone oficjalnie informacje. Pochodzą jednak ze źródeł, które mylą się bardzo rzadko. Jeżeli są prawdziwe, to jest to bardzo sprytny pomysł na obniżenie kosztów produkcji konsoli przy jednoczesnej niewielkiej komplikacji dla twórców gier. Wiemy już, że obie konsole i tak są zbyt słabe technicznie, by stosować śledzenie promieni w szerszym zakresie niż tylko uzupełnianie wyrenderowanego klasycznymi technikami obrazu o dodatkowe ozdobniki – co oznacza, że bardzo łatwo będzie podmienić mechanizm na jeden z aktualnie powszechnie stosowanych, taki jak screen space reflections. Gęstość rasteryzacji – czyli rozdzielczość – to parametr równie łatwy do modyfikacji w procesie renderowania obrazu w silniku gry.

To by oznaczało, że Microsoft jest – przynajmniej w teorii – wprowadzić na rynek konsolę nowej generacji w cenie istotnie niższej niż konkurent. To oczywiście nie jest czynnik gwarantujący sukces, PlayStation 5 będzie następcą niezwykle popularnej platformy, na dodatek będzie z nią zgodny wstecznie. Gdyby jednak hipotetycznie miałoby się okazać, że Xbox Series S z Xbox Game Pass kosztuje 1,7 tys. zł, zaś PlayStation 5 slim 2,9 tys, zł… ceny są zmyślone przeze mnie, ale odnoszę wrażenie, że to mogłoby zniechęcić do PS5 wiele osób wcześniej planujących jego zakup.

Bez wątpienia o losach Xboxa zadecyduje więcej niż cena. Podejrzewam jednak, że na Xbox Series S się nie skończy. Microsoft ma technologię, by wprowadzić najtańszego na rynku Xboxa w świat nowej generacji.

Prawdopodobnie nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że wyjątkowo tani Xbox One S jest najlepiej sprzedającą się konsolą Microsoftu. Xbox One X, choć niezwykle ważny wizerunkowo, stanowi bardzo niewielką część całej bazy znajdującej się w rękach graczy urządzeń. Powody są oczywiste: tak zwani casualowi gracze nie czują potrzeby dopłacania istotnych kwot do wersji premium swojej maszynki do grania. Obie świetnie się nadają do wspólnej zabawy w Fotnite’a i FIFĘ ze znajomymi. Tańsza jest więc lepsza. I w zasięgu większej grupy konsumentów.

Xbox One S prawdopodobnie jest jedyną sensowną ekonomicznie konsolą dla wielu gospodarstw domowych. Nie tylko za sprawą częstych i licznych promocji dostępny jest do kupienia raptem za kilkaset złotych, to na dodatek Xbox One S współpracuje z Xbox Game Pass – gwarantując dostęp do dużej liczby atrakcyjnych gier w zamian za niewysoki abonament.

Cena Xboxa One S będzie wyłącznie maleć. Wykorzystuje on już ciut archaiczną technologię, z roku na rok koszt jego produkcji maleje. Co ciekawe, Microsoft na razie nie zamierza przestawać go produkować, mimo wprowadzania na rynek Xboxa Series. Niedawno zakończył produkcję Xboxa One X, ale nadal z linii produkcyjnej zjeżdżają One S. Ptaszki ćwierkają, że ma się on nawet doczekać rewizji sprzętowej.

Xbox One S prawdopodobnie będzie mógł uruchomić dokładnie te same gry, co Xbox Series. Bez wątpienia w gorszej jakości i nie wszystkie, ale…

… przyczyny braku dostępności niektórych gier będą wynikać z konfliktów biznesowych, a nie technicznych. Jak to możliwe? Mam na myśli funkcję Xboxa Series, która mogłaby być w bardzo łatwy sposób przeniesiona do Xboxa One. Nie mam zielonego pojęcia czy tak się stanie, nie mam żadnych tajnych źródeł w Microsofcie, by mieć taką wiedzę. Według mnie jest to jednak logiczne.

Xbox Series będzie zintegrowany z Xbox Game Pass, w tym z funkcją streamingu gier. Konsola nawet ma nam zapewnić takie bajery, jak możliwość błyskawicznego uruchomienia gry zanim ta zostanie pobrana do jej pamięci – na czas pobierania tych kilkudziesięciu gigabajtów danych oferowana nam będzie jej xCloudowa wersja.

Integracja streamingu z Xbox Game Pass na konsolach Xbox One nie została potwierdzona ani zapowiedziana. Nie ma jednak żadnego technicznego powodu, by jej nie wprowadzać – konsole One wyposażone są w sprzętowe moduły dekodowania strumieni wideo, więc usługa mogłaby być świadczona na wysokim poziomie. Taka integracja byłaby też w interesie Microsoftu, który przecież sam przyznaje, że nie chodzi mu o sprzęt, a o prowizje i abonamenty. Po prostu gra z Xboxa Series na Xboksie One nie byłaby pobierana, a wyłącznie strumieniowana.

Ile za rok może kosztować Xbox One S? 400 zł?

W zamian za tak niską kwotę i opłatę 40 zł miesięcznie najuboższe dzieciaki nadal mogłyby grać w najnowsze gry wideo. Bez wątpienia mając przy tym gorsze doświadczenia od ich mniej oszczędnych lub bardziej zamożnych kolegów i koleżanek – technologia streamingu bywa zawodna, na dodatek wprowadza nieprzyjemnie ociężałe sterowanie przez nieuniknione opóźnienia sieciowe. Beta-testy Xbox Game Pass na Androida, w tym w Polsce udowadniają jednak, że jest to mniejszy problem niż nam się początkowo wydawało.

Nie wiemy, o ile tańszy będzie Xbox Series S i czy to Microsoftowi w istotny sposób pomoże. Xbox One S z Xbox Game Pass za kwoty niemal symboliczne będzie jednak propozycją trudną do przebicia. Zwłaszcza że Sony tak niechętnie i opornie rozwija swoje PlayStation Now, które przecież było na wybranych rynkach na długo przed Xbox Game Pass. Zwłaszcza że Xbox Series X i PlayStation 5 będą najprawdopodobniej sprzętami poza zasięgiem istotnej części z nas.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst